Skip navigation.

pensieve

mój optymizm kontra reszta świata, studia, słońce, znaki zapytania, dziennikarskie podboje

przez coś do czegoś

Kiedy tak trochę wiejesz przed problemami, to skaczesz w zabawę, starasz zapomnieć przynajmniej na chwilę albo łudzisz się, że rano coś będzie wyglądało prościej niż wieczorem. Kompletna bzdura. Obudziłem się rano, po paru godzinach spania. Wracałem przed tą piątą, spotkałem profesora P., stał sobie z gitarą w miejscu publicznym i odkupował swoją kolejną pijacką wyprawę. Zawlokłem się pod prysznic, kolejna zabójcza analiza sytuacji i obranych rozwiązań, ile mam we krwi, ile to będę leczył następnego dnia. Impreza była fajna, z cyklu tych spontanicznych - zostajemy, zamykamy knajpę dla siebie i swawola. Jednak wracając szarym świtem widziałem idee unoszące się wokół przydrożnych lamp i wiedziałem, że ostatnio bardzo mocno, dzisiaj rano jeszcze mocniej, pewna dusza chciałaby opuścić pewne marne ciało. Kiedy jedno i drugie żyje w zgodzie, to jest szczęście w prawdziwym wymiarze tego słowa. Kiedy jest jakiś zgrzyt, to nie ma nadziei, a przejawia się to różnie, często pisaniem pierdół tutaj. Może się starzeję, skoro wychodzi na to, że tylko to, co dobre, jest fajne, a nie na odwrót. Okej, zgoda.

Muszę się teraz przeprosić z ideałami, zacząć od wyleczenia zwłok ze skutków przewalenia całej gotówki, przez pracę u podstaw, aż do poukładania tego pokręconego życia. Krok po kroku... uda się.

Muzyka na dzisiaj: Damien Rice, The Blower's Daughter.

zamyślone usta i malinowe oczy

Budzik, scena przed lustrem, bieg, autobus, pociąg, bieg, dzień, bieg, pociąg, bieg, autobus, łóżko, budzik. Pomnożę sobie to przez dowolną ilość razy i otrzymam tydzień, miesiąc, rok. Tracę w tym oddech już niekiedy, gubię się w gąszczu, potoku ludzi, słów, pomysłów, koncepcji, analiz, geniuszów, nazwisk i skrytek pocztowych. Ja, który najlepiej czuję się na otwartej przestrzeni, z wiatrem, z żaglami, z powietrzem, jestem stłoczony w takiej oto rzeczywistości. Jeżeli już pojawia się sens, to coś go musi zmącić. Zwykle bezsens. Albo zacisnąć zęby aż szkliwo popęka albo rozpiąć zamek błyskawiczny na plecach, wyjść i stanąć obok.

Jest dokładnie tak, jak w scenie z ujęciami pokazywanymi z różną prędkością klatek: stoisz na peronie, a obok ciebie przelatują rozmazane postacie, tłumy, pociągi, światła, strzępki rozmów jak pociski. Miliardy informacji i miliardy szalenie ważnych rzeczy. Słońce zastąpione widmem jarzeniówki. Zamiast rzucać się w wir i pędzić razem z nimi, lepiej ruszyć krok po kroku wzdłuż białej linii, wyobrazić sobie przynajmniej tą życiodajną przestrzeń, skoro chwilowo jej brakuje. Byle nie zwariować...

sleep tight tiger (...)

Sleep tight tiger
Sleep tight tiger - sweet dreams till tomorrow
Sleep tight tiger

I love you love you first thing in the morning
The day time the night time when the angels are calling
They whisper in the top of my tongue
a tiny little worlds that tickles your ear drum

Sleep tight tiger
Sleep tight tiger - sweet dreams till tomorrow
Sleep tight tiger

Sleep tight tiger sweet dreams till tomorrow
I'll be teardrop in your pillow the beautiful sorrow
I love you like I do in the noon
I am the shadow on your skin and I'll be gone very soon


by Husky Rescue

I eat grapes. I've got every single drop of their sweetness. Start from the bigger ones, finding the last and smallest one in the end. Nothing but grapes, my clock saying it's midnight, my own purring black&white tiger sleeping on my pillow. Feeling a few inches above the ground, floating through The Universe; after-practice physical pain tells me I'm still here. I stand where I stand, shiny stars at night and flossy clouds at daytime flying all above my head, listen to nobody, feel free, have the very same ridiculous smile at my face. AND ! Spring is somewhere there, I know it, I feel it. More than a hundred days left, but it's all there.

Stay positive and choose life, mates. ;-)

kilka centymetrów nad wszystkim

Nie ukrywam, że jestem pasjonatem muzyki. Uwielbiam się relaksować, szukać energii czy odreagowywać emocje. Do tego pierwszego polecam świetne "Sesje" pana Marcina Kydryńskiego, które możemy usłyszeć na antenie radiowej Trójki. Nie jestem uporządkowany i wolę słuchać wtedy, kiedy mogę. Na szczęście wszystkie płyty "Sesji" są dostępne na stronie muzyka.pilsner.pl.

Doskonałe, czasem dekadenckie, czasem bardzo energetyczne. A czasem takie, że można chociaż na chwilę unieść o kilka centymetrów ponad warstwę rzeczywistości. Odpłynąć, popłynąć za muzyką, zostawić te marne ciało na momencik...

Odliczanie, 21 marzec. Znowu się zaczęło, zatrzymaliśmy czas, zapanowały ciemności. Ja jestem człowiekem żyjącym dzięki wiośnie. Ta energia w powietrzu zmienia wszystko. A jesień... zaciskam zęby i staram się jej nie zauważać. Skupiam się na obowiązkach i liczę, że szybko minie.

Byle znowu móc łapać każdy ciepły wiatru powiew.

Good night, and good luck.

za życia studenta

Alkoholicy, wizjonerzy, niedogoleni, wyłysiali, niemożliwie (lub w ogóle) elokwentni, zastanawiająco ubrani, krótkowzroczni, dalekowzroczni, punktualni, pijani. Wykładowcy. Bardzo interesująca grupa ludzi sprawiających mniejsze bądź większe problemy. Historyjek na ich temat powstało już mnóstwo i póki co zostawmy ich w ich własnym świecie.

Chciałem się zastanowić nad pewnym zjawiskiem. A właściwie postawą charakterystyczną dla studenta. Przeprowadziłem pewne obserwacje i wynotowałem sobie kilka prawidłowości. Otóż student, który z różnych, mniej lub bardziej kolorowych powodów, nie przespał ośmiu zalecanych godzin poprzedniej nocy, zarwał nockę znaczy się, dnia następnego rozpoczyna walkę. Walkę z samym sobą, z ludzką naturą, z przyzwyczajeniem - ze snem.

Walka trwa tyle, ile przeciętny wykład - 120 minut. W tym czasie nasz student dokonuje rzeczy niesamowitej - odwraca bieg ewolucji, która pozwoliła nam przyjąć wyprostowaną postawę - zaczyna kierować się czołem ku ziemii.

Z początku jest to tylko pijackie spuszczenie strudzonej głowy na piersi, rzadziej połączone z kiwaniem ją na boki. Potem kilka podrywów w trybie sinusoidalnym, a więc - ...zasypianie... podryw, ...zasypianie... podryw, ...zasypianie... podryw. Można tak całe dwie godziny oczywiście.
Jeśli jednak instynkty przeważą, student wbije gwoździa (rys. 1 i 2).

Tutaj dwa ujęcia z różnych wykładów prezentujące wbijanie gwoździa :D W obu przypadkach nasz badany student przeżył długą noc, dzielnie walczył, lecz uległ. No ale komu się nie zdarzyło odpłynąć podczas monologu... :wink:

9 crimes

Dobrze, że pada deszcz, chłodzi moją gorącą głowę, wszystkie ambicje i zapały. Idę sobie po opadłych i mokrych liściach i wyobrażam sobie drzewa kwitnące białym kwieciem, kiedy jeszcze jest ciemno i chłodno, między marcem a kwietniem. Czy znowu zacznie się odliczanie do wiosny? Ostatnio te tygodnie tak prędko lecą, że nie wiem czy ma sens jakiekolwiek odliczanie. Studia pochłaniają mi mnóstwo czasu. Jest bardzo fajnie, ale na brak zajęć nie narzekam.

Człowiek jest szczęśliwy kiedy szuka i czeka, czy kiedy znajdzie? Lepiej mieć coś nieuchwytnego czy lepiej tylko o tym marzyć? Lepiej być łowcą czy najedzonym lwem? Może to zależy od etapu życia - ja w środku czuję, że wolę poszukiwać i mieć do czego dążyć niż mieć wszystko i zastanawiać się, czego tak naprawdę w tych puzzlach brakuje. Może taki cudownie młody i jeszcze niedojrzały jak listki z mojego designu wiek czuje się dobrze z tym niespokojnym duchem.

To tylko taka mała dygresja na temat pasji.

Fajnie znowu mieć internet. Posłuchać muzyki, napisać coś tutaj. Trochę ciekawszej iskierki poczuć, szczególnie przy uczeniu się tej całej uczelnianej teorii jaką teraz mam.

Późno jak zwykle. Idę jeszcze porozmawiać z Nim i nacieszę się nocą, po której nie muszę się zrywać na zajęcia. Super : )

Łącza brak

Przeprowadzam się. Zanim uda mi się podłączyć do sieci w nowym mieszkaniu, wiele wody w rzece upłynie. Stąd brak aktualizacji gołym okiem widoczny. Nic nie piszę, znaczy się.

Ostatnio w związku z kupowaniem owego mieszkania zwiedziłem wszystkie pieprzone instytucje publiczne w moim mieście. Wypełniłem z tysiąc dokumentów, zawarłem tyleż umów, wydałem majątek na rozmowy telefoniczne i zszargałem sobie nerwy do granic możliwości. A, nadmieniam, sprawa ciągle nie znalazła finału. Na dniach wszystko powinno być zamknięte, pieniądze winny wpłynąć do sprzedającego. Zębami zgrzytam na myśl o tym starym pryku, który nie ma pojęcia, POJĘCIA o formalnościach, bankach, kredytach, umowach i kto wie czym jeszcze. Szlag! Argghghgghghghghhh wyć mi się chce. Mam w sobie skumulowany taki ładunek negatywnej energii że zaraz wybuchnę. Z resztą już zapowiedziałem, że jeśli na tym etapie coś by się nie udało z tym nowym mieszkaniem (co de facto czyni mnie bezdomnym, bo poprzednie już znalazło nowego właściciela...P:), pakuję mój plecak, biorę resztę oszczędności, zostawiam ten burdel, zostawiam ten kraj, rzucam studia, wyjeżdżam, zaczynam nowe życie na emigracji. Nie, mówię serio. To nie jest kwestia wygody czy wyjazdu zarobkowego. Jeśli to się nie uda, moja przygoda tutaj się skończy.

W poniedziałek mam odebrać indeks z rąk dziekana. Ktoś to chyba musi zrobić. Korespondencja jak zwykle gdzieś utkwiła i nawet nie wiem jak to ma wyglądać, gdzie mam być, o której, co jak i w ogóle kicha.

Mam mnóstwo fajnych zdjęć z Mazur i ani chwili, żeby je wrzucić.

Pieprzyć to. Wszystko.

No title

"Miałem niebios wyszywaną szatę..."

Być jak skrzypek ze swoją muzyką. Wchodzi do pustej auli, w powietrzu zapach kurzu i starego drewna, zapalają się jarzeniówki na górze. Słyszy odgłos własnych kroków, lekko tłumiony przez drewnianą posadzkę. Mija pustą widownię, patrzy na swoje białe mankiety, podosi skrzypce do podbródka. Sam ze swoją muzyką, z każdym jednym dźwiękiem.

Piękne rzeczy to te, których nie pożądasz, których nie pragniesz dotknąć ani spróbować. To tylko te rzeczy, które możesz podziwiać, cieszyć się ich nierzeczywistością. Piękno jest piękne w byciu niematerialnym, w nieistnieniu? Zawsze będzie tam, gdzie nikt nie patrzy.

Tak ma zostać, z dala od ludzkich miar i empiryzmu, od wymiaru naszego poznania, ma być nieuchwytne.

Dlatego czasem łatwiej jest być samemu, mieć swoje marzenia, ideały. Cieszyć się jak przypadkiem przyjdą.

Welcome to studies

Yep, I got everywhere I applied, thanks to everybody who kept his/her fingers crossed. Thus, from October, I am a humble student of Political Studies at Silesian University. Not bad at all. I am contented, oh yeah. Now I can forget about studies and go on holidays. Sailing soon ! :D

P O L S K A !!!

"W stepie szerokim, którego okiem
Nawet sokolim nie zmierzysz
Stań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa
Pieśni o Małym Rycerzu (...)"

A jutro może pod Spodek pojadę przeżyć te emocje na miejscu... kocham ten sport.