Warszawa...
Tuesday, September 19, 2006 3:18:51 PM
Poranna rutyna, mijam furtkę z plecakiem w dłoni. Gdy zamykam ją za sobą, z podwórka na przeciwko wychodzi sąsiadka - też idzie o tej samej godzinie do autobusu.
Ignoruje Ją, nie znam Jej - przecież mieszkamy na przeciw siebie całe życia.
Mijam szybkim krokiem płot sąsiadów mieszkających na rogu, poprawiam słuchawki na uszach poczym odpalam muzykę. Słońce wtoczyło się na nieboskłon niedawno, wszystko jest wilgotne, senne.
Świecący pustkami autobus, chwila postoju na pętli i ruszamy... Co przystanek wsiadają grupy spieszących się, jak i ja, ludzi. W słuchawkach lecą przeboje Queenów, jakaś kobieta wlazła na mnie, sprawdziła czy Jej nie macam.
Nie macałem, udałem, że nie widzę jak kontrolnie zerka na moje dłonie..
Wysiadka na bankowym, tuż pod ratuszem. Z autobusu wylewa się, prócz mnie, stado osób. To wszystko wygląda jak wyścig, równo wszyscy dochodzimy do pasów, czekamy... Podczas przekraczania ulicy wychodzę na prowadzenie, tuż za mną metalowiec z ruda brodą, na trzecim miejscu atrakcyjna semi-bizneswoman.
Wpadam do podziemnego przejścia, krótki slalom, przeskoczenie schodków i już wychodzę na przystanek..
Znowu znajome twarze, z niektórymi chodziłem do podstawówki, z niektórymi do liceum. Nikogo nie znam, kojarzę tylko twarze..
Wsiadamy w tramwaj, parę przystanków i tyle.. Wysiadamy wszyscy, wspólnota nieznajomych. Krótka przeprawa przez pasy, przeciśnięcie się między palącymi poza terenem szkoły wyrostkami z technikum...
Dochodzę do drzwi szkoły i... czekam na otwarcie 40 min... bo jestem godzinę przed rozpoczęciem pierwszych zajęć..
Ignoruje Ją, nie znam Jej - przecież mieszkamy na przeciw siebie całe życia.
Mijam szybkim krokiem płot sąsiadów mieszkających na rogu, poprawiam słuchawki na uszach poczym odpalam muzykę. Słońce wtoczyło się na nieboskłon niedawno, wszystko jest wilgotne, senne.
Świecący pustkami autobus, chwila postoju na pętli i ruszamy... Co przystanek wsiadają grupy spieszących się, jak i ja, ludzi. W słuchawkach lecą przeboje Queenów, jakaś kobieta wlazła na mnie, sprawdziła czy Jej nie macam.
Nie macałem, udałem, że nie widzę jak kontrolnie zerka na moje dłonie..
Wysiadka na bankowym, tuż pod ratuszem. Z autobusu wylewa się, prócz mnie, stado osób. To wszystko wygląda jak wyścig, równo wszyscy dochodzimy do pasów, czekamy... Podczas przekraczania ulicy wychodzę na prowadzenie, tuż za mną metalowiec z ruda brodą, na trzecim miejscu atrakcyjna semi-bizneswoman.
Wpadam do podziemnego przejścia, krótki slalom, przeskoczenie schodków i już wychodzę na przystanek..
Znowu znajome twarze, z niektórymi chodziłem do podstawówki, z niektórymi do liceum. Nikogo nie znam, kojarzę tylko twarze..
Wsiadamy w tramwaj, parę przystanków i tyle.. Wysiadamy wszyscy, wspólnota nieznajomych. Krótka przeprawa przez pasy, przeciśnięcie się między palącymi poza terenem szkoły wyrostkami z technikum...
Dochodzę do drzwi szkoły i... czekam na otwarcie 40 min... bo jestem godzinę przed rozpoczęciem pierwszych zajęć..
