bez kości/przy kości

Subscribe to RSS feed

przenosiny

przeniosłem tego skurczybyka bloga na http://ant8.blogspot.com/, ta platforma była wygodniejsza niestety

nie-na-kolanie

Miało być o badaniu czegoś setki razy.
Od niedawna staram się zawsze mieć zajęcie w podróży - zwłaszcza od czasu od kiedy dowiedziałem się z tzw. "nośników mobilnych" w metrze, że gdy jest zimno to należy zakładać rękawiczki a jak zmarzną ręce to nimi poruszać. Chętnie bym tego nie komentował, bo zakładam że jeśli ktoś to przeczyta to już wie o czym za chwilę napiszę, ale krew mnie nagła zalewa na publikowaniu w dziwny sposób wyników dziwnych badań - albo krócej: głupotę.
Zapamiętałem taki przykład - mężczyźni lepiej wykształceni (albo inteligentniejsi) mają zdrowsze włosy na starość, czy coś w tym stylu. I to było wszystko, co przeczytałem w tej notce, poza enigmatycznym "naukowcy stwierdzili". Uwielbiam bezsensowne statystyki bez komentarza. Mniej siwieją albo mniej im wypadają, bo mają więcej forsy, bo są inteligentniejsi. Przy okazji odsyłam do całej strony człowieka zajmującego się zwalczaniem tego typu banialuków - bad sajens.
Amatorszczyzna się szerzy. Koleżanka z Wzornictwa skomentowała z kolei w ten sposób komiks pojawiający się na tych samych ekranach. Nic więcej nie mam do dodania. Chcę tylko sam nie dołączyć do grona uprawiających amatorszczyznę.

ten obcy

Dziś rano obudziło mnie (nie był to zresztą raz pierwszy - z powodu ogólnopolskiej akcji "jeszcze kwadransik, budziczku") nieśmiertelne "a może byś tak już wstał?". Pomijając fakt, że jestem na to zdanie wręcz niesamowicie nadwrażliwy, zwróciło mi to uwagę na dwa ciekawe zjawiska:
- po pierwsze primo, przekazywania nawyków z pokolenia na pokolenie, bez głębszego ich zgłębienia (powtórzenie celowe), na zasadzie naśladownictwa;
- po drugie primo, lepszego dogadywania się z ludźmi spoza rodziny a nawet i spoza bliskich znajomych. Wyjaśnienie, które zresztą dziś rano przyszło mi do głowy, opiera się na przede wszystkim na wadze spraw roztrząsanych z jednymi i drugimi. Ale i tak na pewno zostało to już zbadane raz, setki, miliony razy. Pfff.
Badanie czegoś setki razy - jak Bóg da - w następnym odcineku! Rozmowy z przypadkowymi ludźmi - jak nie zapomnę - w jeszcze następnym!
I uwaga końcowa - chwilę przed pisaniem posta zajrzałem na wszystkie moje zaprzyjaźnione blogi, i odczuwam wyraźną tendencję upodabniania swojego stylu do stylu dwóch z nich. Zupełnie automatycznie, naturalnie i bez przymusu. Też ciekawe zjawisko.

b jak banał, i jak inauguracja

Niedawno rozmawiałem ze znajomą psycholożką. Gadało nam się bardzo przyjemnie, z okien autobusu oglądaliśmy złotą polską jesień i w tych pięknych okolicznościach przyrody spytałem jej "czemu z jednymi ludźmi mogę się dogadać, a z innymi nie? czemu nawet z tymi samymi ludźmi czasami gada mnie się fajniej, a czasami mniej fajnie?" W odpowiedzi usłyszałem mniej więcej to, żeby uświadamiać sobie oczekiwania co do rozmowy i starać się zrozumieć drugą osobę... Chyba coś po drodze zapomniałem, ale mniej więcej taki był sens tej wypowiedzi. Później, w rozmowie z bardzo dobrą koleżanką przytoczyłem powyższą historyjkę i zwróciła mi uwagę na to, że w sumie - jeśli dobrze zapamiętałem - psycholożka nie odpowiedziała mi na pytanie (!), ale przecież byłem usatysfakcjonowany (albo na tyle zaskoczony że musiałem to przetrawić) tym co usłyszałem.
No cóż, od teraz będę "jak wszyscy" - pisać bloga i czytać książki/poradniki psychologiczne - i najzupełniej z tego powodu zadowolony!