Bo to zło panie jest!
Wednesday, November 19, 2008 8:42:25 AM
Krótko. Chcę wbić gwóźdź - idę kupić młotek, tak? Chcę coś narysować - ide kupić, dajmy na to, Photoshopa. Sprawa jasna - soft to narzędzie pracy a za to się płaci. Film i muzyka, to podobnie jak malarstwo czy rzeźba - rodzaj sztuki. Kupiłbyś obraz, który ci się nie podoba? Jasne, że nie. I tak samo powinno być zawsze. Jesteś artystą, chcesz tworzyć? Nie ma problemu. Twoje dzieło rozchodzi się jako wolne wśród ludzi. Komuś się spodoba, to je doceni (czyt. zapłaci w ten czy inny sposób). Nie spodoba się? Sorry Winetou. Słaby z ciebie artysta. Kup se młotek i do stolarki.
To o czym piszę, to oczywiście utopia i rzecz absolutnie nie do przepchnięcia dzisiaj. Chciałem tylko przedstawić swój stosunek do piractwa, nazwijmy to artystycznego. Ja właśnie tak do tego podchodzę i zdania raczej nie zmienie.
Do czego może doprowadzić chore egzekwowanie praw autorskich, i to już nie jest utopia a fakt, udowodniła ostatnio TOYOTA, która to, pod groźbą pozwu nakazała usunięcie firmie Desktopnexus wszystkich tapet przedstawiających samochody ww. marki... nawet jeśli owe tapety to zwykły fanart użytkowników serwisu z tapetami...







Unregistered user # Wednesday, November 19, 2008 9:24:48 AM
Borys # Wednesday, November 19, 2008 10:16:57 AM
Dobra, ale nie wszystkie filmy i utwory muzyczne pretendują do miano dzieła sztuki. Znacznie częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której twórca ma rzemieślniczy stosunek do tego, co tworzy, na zasadzie: "Mój film/muzyka ma dostarczyć Wam rozrywki, ale za tę rozrywkę musicie płacicie, bo dla nas jest to źródło zarobku". I co wtedy? Całą Twoją filozofię w takim przypadku należy, za przeproszeniem, o kant stołu rozbić.
Piotrarti040 # Wednesday, November 19, 2008 11:14:31 AM
Około 20. "Piratów" na dysku, fakt, mam więcej ale dlaczego, o tym już pisałem - do kina się zraziłem (post właściwie, niemalże o tym samym,ostatni akapit):
http://my.opera.com/arti040/blog/7-02-kardne-i-bede-krasc
> ...masz pełne regały od ziemi do sufitu ze swoimi ulubionymi albumami?
Te, co lubię to mam ...i raz na dwa miesiące kupię sobie jakąś płytkę. To i tak lepsza średnia niż w większości przypadków ;-) Tu problem jest inny - z reguły nie warto kupować CD dla jednego kawałka... i wierz mi, że gdyby był w Polsce normalny sklep, gdzie mógłbym kupować muzykę na sztuki (czy również wypożyczać bezproblemowo filmy), to jako pierwszy bym się tam zarejestrował i reklamował go nawet i za darmo, gdzie się da, jednocześnie wydając na mp3-ójki (podejrzewam) bardzo dużo pieniędzy. Niestety, takiego sklepu nie ma.
> Mój film/muzyka ma dostarczyć Wam rozrywki, ale za tę rozrywkę
> musicie płacicie, bo dla nas jest to źródło zarobku
To ja mam w du... takiego twórce. Jeśli produkt mi się nie podoba, to mogę go zwrócić... a czy ktoś mi odda pieniądze za film, który mi się nie podobał? Nie można traktować tego w kategoriach rozrywki. Gra jest rozrywką, bilard może być rozrywką, kręgle, nie wiem... wizyta w wesołym miasteczku... ale nie film/muzka. Na to trzeba patrzeć w kategoriach sztuki/kultury, choć rozumiem, że trudno to pojąć w dzisiejszych czasach, gdzie film i muzyka są jednymi z najbardziej dochodowych gałęzi przemysłu (może nie dla artystów ale to już inna sprawa).
Piotrarti040 # Wednesday, November 19, 2008 11:18:12 AM
> netykiety w sprawie polskich ogonków
Bardziej bezproblemowe jest oczywiscie ich nieuzywanie... ale zostalem niemalze zbanowany na jednym forum za ich brak ;-) I nie pomoglo tlumaczenie, ze siedze na laptopie, ktorego wlasciciel ich nie ma i nie potrzebuje. Roznie bywa jak widzisz.
Borys # Wednesday, November 19, 2008 11:44:05 AM
Po pierwsze, jest coś takiego jak marka reżysera / producenta / aktora / scenarzysty / whatever. Pieniędzy za film, który Ci się nie podobał, nikt Ci nie odda, fakt, ale też nikt nie zmusza Cię, byś potem dalej chodził na / kupował / wypożyczał filmy z tej samej, że tak powiem, "stajni".
Poza tym, sorry, Piotrek, ale 99% osób, które wyznaje filozofię "najpierw ściągnę i wypróbuję, potem ewentualnie kupię" to hipokryci i, z całym szacunkiem dla Ciebie, nie sądzę, byś zaliczał się do tego ostatniego procenta (nothing personal, only statistics). Chyba że powiesz mi wprost, że za każdym razem, gdy ściągnąłeś z sieci film, który Ci się podobał (po prostu podobał, nie musiał być superfajny), to go nabyłeś lub obejrzałeś ponownie w sposób legalny.
Widzisz, dużo osób próbuje dorabiać do piracenia różnorakie ideologie. Nie osądzam ich i nie potępiam w czambuł, ale czy tak trudno zdobyć się na szczerość, szczególnie w necie, gdzie i tak w dużym stopniu wszyscy są anonimowi? Czy nie można powiedzieć: "Tak, korzystam z warezu, bo szkoda mi forsy na legalne produkty, skoro wszystko jest na wyciągnięcie ręki w internecie? Tak, zdaję sobie sprawę, że jest to nieuczciwe, że jest to forma złodziejstwa, no ale trudno"?
Piotrarti040 # Wednesday, November 19, 2008 11:58:12 AM
Jeśli chodzi o soft/gry to 100% tego co mam, w taki sposób właśnie nabyłem (jeśli nie było legalnej wersji DEMO, co w przypadku np. Apple jest nagminne...). Niektóre rzeczy nawet ściągałem z USA, bo w Polsce były niedostępne... choć tbp miałem na wyciągnięcie myszki.
Film - kilka razy mi się zdarzyło, że poszedłem później do kina by obejrzeć coś na "dużym ekranie". Wielu filmów też nie jestem w stanie kupić, bo ich *już* zwyczajnie nie ma w sklepach. Poza tym, kupowanie filmów jest dla mnie trochę bezsensowne. Raczej wolałbym mieć możliwość ich czasowego i swobodnego wypożyczenia, co na szczęście zaczyna być już popularne w Polsce - niektóre platformy telewizji cyfrowej.
Muzyka - z ww. powodów rzadko kupuje CD ale też i rzadko ściągam MP3. Z reguły słucham ulubionych kawałków na last.fm. Moja biblioteka "nielegalnych" utworów to może z ~1.2GB albo i mniej. Naprawdę.
Mnie nie szkoda pieniędzy pod warunkiem, że coś jest warte ich zapłacenia albo nie mówi mi się, że mogę z czegoś skorzystać tylko tu i tu i tyle a tyle razy i w taki a taki sposób (DRM).
Unregistered user # Monday, November 24, 2008 9:53:16 AM
Piotrarti040 # Monday, November 24, 2008 10:36:45 AM
To gdzie w tym kinie ci dobrzy?