Gdzie dwóch się bije o patent, tam wszyscy tracą
Thursday, March 30, 2006 10:55:24 PM
Po kilkuletniej walce firma Eolas wygrała sprawę patentową z Microsoftem. W rezultacie po następnej aktualizacji (11 kwietnia) użytkownicy przeglądarki Internet Explorer (przez co również Maxthon, Avant i Netcaptor) będą musieli kliknięciem aktywować każdy interaktywny element osadzony na stronie WWW (dotyczy to animacji i reklam we Flash, klipów wideo i innych kontrolek ActiveX).
Przyczyna – patenty na oprogramowanie, które obejmują ideę, a nie wynalazek
Wystarczy poużywać nowego Explorera przez pare minut, żeby zrozumieć jak bezsensowny jest system patentowy zastosowany do oprogramowania. Technologia, która od ponad dekady jest uważana za coś oczywistego nagle stała się tak odkrywczą innowacją, że musi być chroniona przez państwo, nawet jeśli wyrządza to szkody gospodarcze.
Patent dotyczy wszystkich przeglądarek, ale w prawie patentowym nie rządzi sprawiedliwość, a jedynie chciwość posiadacza patentu. To on decyduje kiedy i kogo będzie szantażować. Nie musiał bronić swojego patentu od razu w 1998 roku – mógł przymykać oko czekając aż rybka urośnie i stanie się więcej warta. Może pozwać kogo chce – Microsoft jest warty pozywania, a inne firmy dla Eolas najwidoczniej jeszcze nie są wystarczająco bogate do płacenia patentowego okupu (dlatego póki co bez problemów będzie działać Opera i Firefox).
Ta groteska dzieje się na razie tylko w USA. Jest jeszcze szansa na uniknięcie takich patentów w Europie.
Skutki – ogromne, koszty zmian praktycznie wszystkich stron w Internecie
Obejście patentu jest tak samo trywialne jak sam patent. Niestety obejście to wymaga zmiany kodu stron WWW i ma negatywne efekty uboczne.
Stracą na tym posiadacze stron. Często są to małe firmy, które raz zrobiły stronę i teraz będą musiały szukać i zatrudniać kogoś do wprowadzenia obejścia. Dla dużych firm posiadających portale składające się z tysięcy podstron to też nie jest wesoła wiadomość.
Stracą na tym użytkownicy. Obejście wymaga dołączenia dodatkowych plików, a to spowalnia ładowanie stron. Strony które nie wprowadzą obejścia mogą być dezorientujące dla użytkowników – np. menu we Flash nie będzie reagowało na ruchy myszy póki użytkownik go umyślnie nie aktywuje.
Dostępność animacji Flash dla osób niepełnosprawnych i tak jest znikoma, a dodatkowa komplikacja z powodu patentu pogrzebie tę sprawę do końca.
Kto na tym zyskał?
Prawnicy. Tylko.
Eolas nie dostał ani grosza, bo Microsoft zdecydował się obejść patent zamiast wykupić licencję.
ActiveX nie został usunięty z Internet Explorera, więc Sieć nie zostanie uwolniona od tej niezbyt udanej technologii.
Popularność alternatywnych przeglądarek nie wzrośnie znacząco, bo przeciętni użytkownicy nie zorientują się dlaczego ich „Internet się popsuł” (a gdyby popularność którejś przeglądarki skoczyła, to Eolas ma prawo w każdej chwili ją „zestrzelić”).
Reklamy we Flash nie znikną ze stron WWW. Reklamodawcy zastosują obejście w swoim kodzie, a póki nie tego nie zrobią, to i tak reklamy będą się pokazywały tylko te pełnoekranowe będzie trudniej zamknąć...






