Szanujmy siebie...
Monday, February 4, 2008 2:03:11 PM
Słyszeliście o szesnastolatku, który robi strony www i zgarnia miesięcznie 6000
dolarów?
Najtrudniejszą rzeczą w byciu profesjonalnym projektantem www jest tłumaczenie
ludziom, z czego właściwie żyję. Zakres komentarzy, jakie słyszę w odpowiedzi waha
się od "Strony www? Tak, fajne hobby." do dosyć typowych i popularnych - "Ah, www!
Wiesz, mój siedmioletni syn też ma swoją stronę". Głównym powodem, dla kórego profesje,
takie jak web designer czy webmaster są, w najlepszym przypadku olewane przez
media jak i branże jest to, że termin ów (projektant www) cieszy się dokładnie takim
samym szacunkiem, co serwisant czy instalator w lokalnej sieci kablowej.
Kto zawinił?
Nie, to nie jest wina projektantów www, że ich profesja jest czymś, co średnio
zaawansowany nastolatek z dostępem do Internetu może sobie w łatwy sposób
przyswoić i praktykować. Winę ponoszą głównie nieodpowiedzialne firmy projektowe
i agencje, czy nawet sami graficy robiący wszystko i wszędzie, zupełnie zresztą nie
potrzebnie, przez których ludzie nie dostrzegają różnicy między profesjonalistą
a szesnastolatkiem z talentem do owijania w bawełnę. Różnica ta to przede wszystkim
umiejętności a także wiedza odnośnie Internetu, doświadczenie i zaangażowanie w to,
co się robi zawodowo.
HTML jest łatwy do zrozumienia i nie trzeba też mieć wielkich funduszy aby skoczyć
do najbliższego sklepu i kupić jakis tani edytor WYSIWYG czy też po prostu ściągnąć
go z sieci. Jednak, projektowanie www jest czymś więcej niźli tylko zakodowaniem
dokumentu i odpaleniem go w przeglądarce. Ograniczenia, zarówno techniczne jak
i projektowe, nałożone na projektantów sprawiają, że tworzenie strony jest
bardziej grą kompromisów i sztuczek mających na celu oszukanie przeglądarki.
Pamiętasz? Kiedyś stosowaliśmy tabele by układać elementy, definiowaliśmy komórki,
które trzymały nasz tekst i obrazki w ryzach, wrzucaliśmy przezroczyste gify udające
marginesy i dopełnienia tworząc tym samym layout strony. Dokładnie w ten sam sposób
do dziś korzysta się ze ścieżek i kolumn przy tworzeniu standardowego dokumentu.
Ale każdy nowy trik, każdy postęp, każde nowe doświadczenie sprawia, że nazywanie
siebie "projektantem www" zaczyna mieć sens i rzeczywiście odróżnia, lub raczej
wyróżnia nas na tle innych grup zawodowych.
Jako profesjonalni projektanci jesteśmy dokładnie w tej samej sytuacji w jakiej
byli dtpowcy w czasie rewolucji komputerowej pod koniec lat osiemdziesiątych.
Podobnie jak i wtedy tak i dziś firmy na każdym kroku starają się nas przekonać,
że to właśnie ich produkt, ich edytor www jest w stanie zastąpić zespół składający
się z kilku(nastu) specjalistów i dzięki niemu w niespełna pół godziny jesteśmy
w stanie uruchomić sklep internetowy. Z drugiej strony, na niemal każdej uczelni
wyższej prowadzone są zajęcia z HTMLa. Szkoda tylko, że wykładowcy skupiają się
bardziej na kopiowaniu internetowych kursów tego języka niźli na przekazywaniu
efektywnej wiedzy z zakresu projektowania serwisów www. Nie pomagają nam też
księgarnie. "HTML w 5 minut", "MS Word i własna strona www" to tylko niektóre
przykłady na to, że nasza profesja jest traktowana tak a nie inaczej.
Co możemy zrobić?
Po pierwsze musimy jasno określić różnicę między studenciną webmasterem a
profesjonalistą. Profesjonalny projektant www nie robi stron. On je projektuje.
"Projektant WWW" to nie jest dyplomik, którą zdobywasz po 2 tygodniach kursu za
200pln. Projektant WWW to twoja droga zawodowa, którą sam, świadomie wybrałeś,
i która jak każda inna, wymaga ciągłego treningu, samodoskonalenia i poświęcenia.
Stale pracujemy nad tym aby zwiekszać swoje umiejętności. Uczymy się nowych
technik i nowych narzędzi. Nasza praca to ciągłe udoskonalanie tego co już wiemy
oraz szukanie nowych, lepszych rozwiązań, które pojawiają się na horyzoncie wraz
z rozwojem przeglądarek. Podkreślanie tego na każdym możliwym kroku, po pewnym
czasie sprawi, że różnica między tobą a amatorem stanie się bardziej widoczna
dla przeciętnego klienta. Ale to ty musisz o tym mówić.
Po drugie - jako profesjonaliści musimy zdać sobie sprawe z tego, że powód, dla
którego klient klika w dany link jest równie ważny, jak to, jak owy link
zachowuje się w różnych przeglądarkach. Innymi słowy, to na nas spoczywa
obowiązek aby daną informacje przekazać tak, aby była ona dostępna i zrozumiała
dla każdego użytkownika. Po części psychologiem po części programistą, projektant
www musi być cyfrowym odpowiednikiem człowieka renesansu. Podobnie jak dobry
sztukmistrz jest w stanie wyciągnąć asa z talii kart, tak my musimy połączyć
naszego klienta z informacją, której oczekuje.
Trzecia rzecz. Musimy określić cele witryny, którą tworzymy. Praca z klientem
i stworzenie odpowiedniej strategii dla jego serwisu jest równie ważna jak jego
wygląd. Szefowie firm, które chcą mieć własny serwis www tylko dlatego, że jest
to modne płacą po kilkaset złotych za coś, co nie jest nawet w stanie zarobić na
własny hosting, bezradnie rozkłądają ręce, mylnie dochodząc do wniosku, że
Internet jednak nie działa. Kto jest za to odpowiedzialny, nie muszę chyba pisać.
Jako profesjonalni projekantci musimy zmusić klienta do odrobiny wysiłku.
Dla jego własnego dobra. Określenie celów oraz strategii witryny jest
podstawą dla stworzenia czegoś wartościowego, co przyszlości ma być nie kosztem
a źródłem zysku.
Cztery. Rozumienie podstaw marketingu i public relations powinno być częścią CV
każdego profesjonalnego projektanta. Powinniśmy znać zwyczaje, konwencje i nawyki
internetowych klientów tak aby w możliwie najbardziej skuteczny sposób podtykać
im pod nos to, czego oczekują. Większość polskich agencji zdaje się tego nie
rozumieć. Stosując schematy żywcem ściągniete z telewizji czy radia atakują nas
zewsząd flashowymi potworkami, które nie dość, że nie działają, to jeszcze
przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek.
Po piąte, ostatnie i najważniejsze. Jako projektant WWW powinieneś być dumny ze
swojej pracy, tak więc, kiedy skończą ci się wizytówki, odpal Illustratora
i zamiast nic nie znaczącego a czasami wręcz śmieszego "Creative GUI Designer",
wpisz po prostu "Projektant WWW". Używając śmiesznie brzmiących "kreatywnych"
tytułów odbierasz swojej profesji jej należyty szacunek i prestiż.
Przekonując i tłumacząc nie będzie łatwo odbudować tego, co zostało pogrzebane przez
rzesze webmasterów za psi grosz, ale to jedyna rzecz, jaką możemy zrobić.
Pamiętaj, że przyszłość naszego zawodu jest uzależniona od naszych obecnych
poczynań, jeśli więc następnym razem ktoś ci powie, że jego 7-letni syn
ma swoją stronę www odpowiedz mu, że jeśli dalej będzie się uczył i intensywnie
pracował nad swoim hobby, to może kiedyś, gdy dorośnie, jeśli wystarczy mu zapału
i motywacji, zostanie profesjonalnym projektantem, takim jak ty.







Anonymous # Monday, February 4, 2008 3:03:35 PM
Piotrarti040 # Monday, February 4, 2008 3:15:09 PM
Witaj Pawle,
> Czasy kiedy jedna osoba robila calego sajta od A-Z minely bezpowrotnie
Uwierz mi, ze gdyby tak bylo, nie pisalbym tego artykulu ;-) Jasne, ze dzisiaj (podobnie jak i kiedys) calego, duzego serwisu nie byla w stanie zrobic jedna osoba, jednak jeszcze dzis sa ludzie, ktorzy sie tego podejmuja. Z mizernym skutkiem.
> Druga sprawa to zalezy czego jaki klient oczekuje
Klient w 90% nie wie, czego oczekuje i czynnikiem decydujacym jest zawsze cena. Problem w tym, ze choc nie wiem, jak bysmy byli dobrzy i jak bardzo sie starali nie wygramy licytacji z licealista chcacym sobie dorobic do kieszonkowego.
> Zamiast narzekac, lepiej zainwestowac w nauke,
> tak zeby pierwsza lepsza osoba nie byla w stanie nas zastapic.
To nie wystarczy. Nalezy po woli acz systematycznie zmieniac swiadomosc klientow eksponujac to, o czym pisalem w ww. artykule. Sama wiedza nie wystarczy. Zarezykowalbym stwierdzenie, ze wiedza sie absolutnie nie liczy i nie bedzie sie liczyc dopoki nie zadbamy o wlasny prestiz i jasno nie okreslimy samych siebie i granicy miedzy nami a "nimi".
Anonymous # Monday, February 4, 2008 3:57:49 PM
Piotrarti040 # Monday, February 4, 2008 4:13:11 PM
> doskonale wie czego chce (...)
Tak wyglada tylko piekna teoria. Nie wiem, moze nie wskoczylem jeszcze na ten poziom ale w moim przypadku, na 10 klientów tylko 1 (mniej wiecej) wie, czego chce.
> Druga sprawa jesli moze to samo co my zrobic licealista
> chcacy dorobic do kieszonkowego, to nalezy sie zastanowic
> nad poziomem naszej wiedzy.
Nie tyle to samo, co "wygladajace tak samo" a jesli dorzucic do tego 10% normalnej ceny, to masz juz odpowiedz dlaczego male firmy projektowe czy nawet i duze agencje przegrywaja w licytacji z licealistami/studentami. Piszesz, ze nie warto sobie zawracac glowy malymi projektami. A ja sie pytam, dlaczego? Jesli akurat nie mam nic innego do roboty, to dlaczego nie zajac sie promocja malej, dobrze prosperujacej firmy, tworzac dla niej niewielki acz ciekawy i fajny serwis? Tylko wlasnie... zeby to zrobic, to ja sie musze napierw wytlumaczyc, dlaczego az 2000pln skoro syn, brata, kuzyna od strony szwagra zrobi "to samo" za 100pln.
Anonymous # Monday, February 4, 2008 4:45:45 PM
Piotrarti040 # Monday, February 4, 2008 4:57:58 PM
Twoje argumenty sa sluszne, jednak dla wielu malych i nowych firm (do ktorych niewatpliwie moja sie zalicza) czy wolnych strzelcow (freelancerow) pewne rzeczy sa nie do przeskoczenia i zupelnie poza zasiegiem a walka o kazdego klienta, szczegolnie w tym poczatkowym okresie jest konieczna. Przegrywa sie cena, nie jakoscia uslug. Dlatego uwazam, ze warto walczyc o zmiane tego podejscia a przede wszystkim nalezy informowac klientow, co jest dobre a co nie. Dla dobra sprawy. Dla dobra nas wszystkich.
Anonymous # Monday, February 4, 2008 5:00:19 PM
Anonymous # Monday, February 4, 2008 5:03:25 PM
Piotrarti040 # Monday, February 4, 2008 5:12:54 PM
Jasne ale... teraz ja ci podam przyklad - idziesz do sklepu z zamiarem kupna karty graficznej. Nie masz za duzo pieniedzy ale chcesz sobie co nieco popykac w CSa... i widzisz na polce GeForce'a 7100/256MB 64bit za 140pln i 7600GT/128MB za 280pln. Ktorego wybierasz? Dlaczego akurat tego?
Odpowiem ci sam - wybierasz druga opcje, bo jako rozsadny czlowiek, zadales sobie trud sprawdzenia, na co mozesz sobie pozwolic dysponujac pewnym okreslonym budzetem. Jesli nawet nie masz owych 280pln, to wiesz, ze zakup GF 7100 jest calkowicie pozbawiony sensu wobec twoich potrzeb i lepiej bedzie poszukac czegos starszego, z drugiej reki. A skad to wiesz? Jeszcze raz - jako rozsadny czlowiek dbajacy o swoje pieniadze, zadales sobie trud i tych kilka chwil na Google pozwolilo ci dowiedziec sie co nieco na temat kart graficznych. Dokladnie o to samo postuluje w nawiazaniu do klientow, ich pieniadzy, ich firm i ich stron www.
Anonymous # Tuesday, February 5, 2008 12:56:41 AM
Piotrarti040 # Tuesday, February 5, 2008 9:13:26 AM
> Człowiek, który na co dzień handluje tartą bułą etc.
> nawet nie będzie szukać bo nie wie czego ma szukać -
> pójdzie i kupi to na co go stać.
Nie czytasz, tego, co pisze. Wlasnie postuluje o to, zeby to podejscie zmienic. Tak jak ktos (niewazne kto) idzie kupic rzecz, na ktorej mu zalezy i zasiega opini ludzi "z branzy" (chocby nawet w minimalnym zakresie) tak samo ktos, kto inwestuje pieniadze w swoj wizerunek w Internecie powinien zrobic to samo.
Anonymous # Tuesday, February 5, 2008 9:58:51 AM
Piotrarti040 # Tuesday, February 5, 2008 12:16:12 PM
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 7:56:12 AM
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 9:56:49 AM
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 10:43:31 AM
Piotrarti040 # Tuesday, February 19, 2008 1:34:06 PM
Jesli uwazasz, ze do pisania poprawnego HTML, ogarniecia calego CSS i jego "wyjatkow", przyswojenia sobie chocby podstawowej wiedzy z zakresu silnikow renderujacych i zachowania sie roznych przegladarek w roznych sytuacjach odnosnie owego CSS czy Java-Scriptu, do tego zrozumienie sobie podstaw internetowego marketingu, konwencji i zasad dobrego projektowania, jestes w stanie ogarnac to wszystko i wiele wiele innych rzeczy, ktorych nie wymienielem, w ciagu roku-dwoch, to gratuluje. Ja po 6 latach wciaz sie ucze nowych rzeczy.
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 4:14:12 PM
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 4:15:51 PM
Piotrarti040 # Tuesday, February 19, 2008 4:31:23 PM
Luzno liczac przez 6 lat zrobilem tych projektow mniej wiecej polowe z 72. Trudno tez wymagac, abym po miesiacu czy dwoch nauki pracowal juz na pelnym etacie prawda? Jak napisal GDR!, wszystko zalezy od konkretnego przypadku. Nie czepialbym sie, gdyby choc 1/3 owych sieciowych amatorow spedzila choc 1-2 lata zanim zabrala sie za komercyjny projekt.
Odnosnie "studenciny...". Ja sie cenie, o czym wie kazdy, kto mnie zna. Czasami graniczy to z glupota, gdy po prostu wole poswiecic miesiac na przeczytanie paru ksiazek przy kanapce z najtanszym miesem nizli robic cos za marny grosz. Taki juz jestem. Nie moge zaakceptowowac jedynie tego, ze ktos po kursie html tworzy smieci i reklamuje sie jako "profesjonalny webmaster"... cokolwiek to znaczy.
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 5:01:13 PM
Piotrarti040 # Tuesday, February 19, 2008 5:10:30 PM
O czym ty teraz piszesz? O moim poprzednim poscie? Zlecenie klienta polegalo na przygotowaniu szablonu do Joomli i dopisaniu kilku ficzerow, ktorych owa Joomla nie posiadala. Nigdzie tez nie napisalem, ze opanowalem PHP a juz na pewno nie w tydzien. Jak tez, z kolei, napisalem w tamtym poscie, przelozenie kilku algorytmow na podstawowe funkcje tego czy innego jezyka nie jest wielkim wyzwaniem programistycznym. Probujesz zarzucic mi hipokryzje, nie majac pojecia, co robie i dla kogo. Stawiasz mnie pod sciana, jakbym conajmniej napisal dziurawego CMSa. Litosci. Chcesz mnie zdyskredytowac? Postaraj sie bardziej.
Anonymous # Tuesday, February 19, 2008 5:47:17 PM
Piotrarti040 # Tuesday, February 26, 2008 3:14:50 PM
Ok, zle sie wyrazilem. Nastepnym razem napisze bez skrotow myslowych - "Dowiedzialem sie, jak wyglada skladnia petli for/switch w PHP i jak skonstrulowac zapytanie uzywajac "GROUP BY".