Projektowanie i inne takie...

by Piotr

Szanujmy siebie...

,

Artykuł ten jest tłumaczeniem... (bardzo wolnym zresztą) oryginalnego choć niestety ciągle aktualnego tesktu z 2001 zamieszczonego w magazynie ALA, autorstwa Chrisa MacGregor'a. Tekst został przeze mnie uzupełniony i dostosowanych do Polskich realiów.


Słyszeliście o szesnastolatku, który robi strony www i zgarnia miesięcznie 6000
dolarów?


Najtrudniejszą rzeczą w byciu profesjonalnym projektantem www jest tłumaczenie
ludziom, z czego właściwie żyję. Zakres komentarzy, jakie słyszę w odpowiedzi waha
się od "Strony www? Tak, fajne hobby." do dosyć typowych i popularnych - "Ah, www!
Wiesz, mój siedmioletni syn też ma swoją stronę"
. Głównym powodem, dla kórego profesje,
takie jak web designer czy webmaster są, w najlepszym przypadku olewane przez
media jak i branże jest to, że termin ów (projektant www) cieszy się dokładnie takim
samym szacunkiem, co serwisant czy instalator w lokalnej sieci kablowej.

Kto zawinił?
Nie, to nie jest wina projektantów www, że ich profesja jest czymś, co średnio
zaawansowany nastolatek z dostępem do Internetu może sobie w łatwy sposób
przyswoić i praktykować. Winę ponoszą głównie nieodpowiedzialne firmy projektowe
i agencje, czy nawet sami graficy robiący wszystko i wszędzie, zupełnie zresztą nie
potrzebnie, przez których ludzie nie dostrzegają różnicy między profesjonalistą
a szesnastolatkiem z talentem do owijania w bawełnę. Różnica ta to przede wszystkim
umiejętności a także wiedza odnośnie Internetu, doświadczenie i zaangażowanie w to,
co się robi zawodowo.

HTML jest łatwy do zrozumienia i nie trzeba też mieć wielkich funduszy aby skoczyć
do najbliższego sklepu i kupić jakis tani edytor WYSIWYG czy też po prostu ściągnąć
go z sieci. Jednak, projektowanie www jest czymś więcej niźli tylko zakodowaniem
dokumentu i odpaleniem go w przeglądarce. Ograniczenia, zarówno techniczne jak
i projektowe, nałożone na projektantów sprawiają, że tworzenie strony jest
bardziej grą kompromisów i sztuczek mających na celu oszukanie przeglądarki.
Pamiętasz? Kiedyś stosowaliśmy tabele by układać elementy, definiowaliśmy komórki,
które trzymały nasz tekst i obrazki w ryzach, wrzucaliśmy przezroczyste gify udające
marginesy i dopełnienia tworząc tym samym layout strony. Dokładnie w ten sam sposób
do dziś korzysta się ze ścieżek i kolumn przy tworzeniu standardowego dokumentu.
Ale każdy nowy trik, każdy postęp, każde nowe doświadczenie sprawia, że nazywanie
siebie "projektantem www" zaczyna mieć sens i rzeczywiście odróżnia, lub raczej
wyróżnia nas na tle innych grup zawodowych.

Jako profesjonalni projektanci jesteśmy dokładnie w tej samej sytuacji w jakiej
byli dtpowcy w czasie rewolucji komputerowej pod koniec lat osiemdziesiątych.
Podobnie jak i wtedy tak i dziś firmy na każdym kroku starają się nas przekonać,
że to właśnie ich produkt, ich edytor www jest w stanie zastąpić zespół składający
się z kilku(nastu) specjalistów i dzięki niemu w niespełna pół godziny jesteśmy
w stanie uruchomić sklep internetowy. Z drugiej strony, na niemal każdej uczelni
wyższej prowadzone są zajęcia z HTMLa. Szkoda tylko, że wykładowcy skupiają się
bardziej na kopiowaniu internetowych kursów tego języka niźli na przekazywaniu
efektywnej wiedzy z zakresu projektowania serwisów www. Nie pomagają nam też
księgarnie. "HTML w 5 minut", "MS Word i własna strona www" to tylko niektóre
przykłady na to, że nasza profesja jest traktowana tak a nie inaczej.

Co możemy zrobić?
Po pierwsze musimy jasno określić różnicę między studenciną webmasterem a
profesjonalistą. Profesjonalny projektant www nie robi stron. On je projektuje.
"Projektant WWW" to nie jest dyplomik, którą zdobywasz po 2 tygodniach kursu za
200pln. Projektant WWW to twoja droga zawodowa, którą sam, świadomie wybrałeś,
i która jak każda inna, wymaga ciągłego treningu, samodoskonalenia i poświęcenia.
Stale pracujemy nad tym aby zwiekszać swoje umiejętności. Uczymy się nowych
technik i nowych narzędzi. Nasza praca to ciągłe udoskonalanie tego co już wiemy
oraz szukanie nowych, lepszych rozwiązań, które pojawiają się na horyzoncie wraz
z rozwojem przeglądarek. Podkreślanie tego na każdym możliwym kroku, po pewnym
czasie sprawi, że różnica między tobą a amatorem stanie się bardziej widoczna
dla przeciętnego klienta. Ale to ty musisz o tym mówić.

Po drugie - jako profesjonaliści musimy zdać sobie sprawe z tego, że powód, dla
którego klient klika w dany link jest równie ważny, jak to, jak owy link
zachowuje się w różnych przeglądarkach. Innymi słowy, to na nas spoczywa
obowiązek aby daną informacje przekazać tak, aby była ona dostępna i zrozumiała
dla każdego użytkownika. Po części psychologiem po części programistą, projektant
www musi być cyfrowym odpowiednikiem człowieka renesansu. Podobnie jak dobry
sztukmistrz jest w stanie wyciągnąć asa z talii kart, tak my musimy połączyć
naszego klienta z informacją, której oczekuje.

Trzecia rzecz. Musimy określić cele witryny, którą tworzymy. Praca z klientem
i stworzenie odpowiedniej strategii dla jego serwisu jest równie ważna jak jego
wygląd. Szefowie firm, które chcą mieć własny serwis www tylko dlatego, że jest
to modne płacą po kilkaset złotych za coś, co nie jest nawet w stanie zarobić na
własny hosting, bezradnie rozkłądają ręce, mylnie dochodząc do wniosku, że
Internet jednak nie działa. Kto jest za to odpowiedzialny, nie muszę chyba pisać.
Jako profesjonalni projekantci musimy zmusić klienta do odrobiny wysiłku.
Dla jego własnego dobra. Określenie celów oraz strategii witryny jest
podstawą dla stworzenia czegoś wartościowego, co przyszlości ma być nie kosztem
a źródłem zysku.

Cztery. Rozumienie podstaw marketingu i public relations powinno być częścią CV
każdego profesjonalnego projektanta. Powinniśmy znać zwyczaje, konwencje i nawyki
internetowych klientów tak aby w możliwie najbardziej skuteczny sposób podtykać
im pod nos to, czego oczekują. Większość polskich agencji zdaje się tego nie
rozumieć. Stosując schematy żywcem ściągniete z telewizji czy radia atakują nas
zewsząd flashowymi potworkami, które nie dość, że nie działają, to jeszcze
przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek.

Po piąte, ostatnie i najważniejsze. Jako projektant WWW powinieneś być dumny ze
swojej pracy, tak więc, kiedy skończą ci się wizytówki, odpal Illustratora
i zamiast nic nie znaczącego a czasami wręcz śmieszego "Creative GUI Designer",
wpisz po prostu "Projektant WWW". Używając śmiesznie brzmiących "kreatywnych"
tytułów odbierasz swojej profesji jej należyty szacunek i prestiż.

Przekonując i tłumacząc nie będzie łatwo odbudować tego, co zostało pogrzebane przez
rzesze webmasterów za psi grosz, ale to jedyna rzecz, jaką możemy zrobić.
Pamiętaj, że przyszłość naszego zawodu jest uzależniona od naszych obecnych
poczynań, jeśli więc następnym razem ktoś ci powie, że jego 7-letni syn
ma swoją stronę www odpowiedz mu, że jeśli dalej będzie się uczył i intensywnie
pracował nad swoim hobby, to może kiedyś, gdy dorośnie, jeśli wystarczy mu zapału
i motywacji, zostanie profesjonalnym projektantem, takim jak ty.


Z życia we Lwowie...Shutter, 2008

Comments

Anonymous Monday, February 4, 2008 3:03:35 PM

Pawel P writes: Artykul ladnie napisany, ale moim skromnym zdaniem majacy sie nijak do dzisiejszej rzeczywistosci.Czasy kiedy jedna osoba robila calego sajta od A-Z minely bezpowrotnie.Na strukture wspolczesnych stron www sklada sie najczesciej wiele wspolgrajacych ze soba technologii, Ajax, Flash, PHP itp. i najczesciej strone taka stawia zespol skladajacy sie ze specjalistow od kazdej z technologii wykorzystanej przy budowie serwisu, a co dopiero mowa ze ma taki serwis postawic jeden 16-latek... Druga sprawa to zalezy czego jaki klient oczekuje, bo jednemu starczy stronka postawiona przez wspomnianego 16-latka, ktory nauczyl sie html-a w miesiac i zrobi za pol darmo, olewajac wszelkie standardy, a drugi oczekuje zaawansowanych rozwiazan, gdzie potrzeba juz troche wiekszej wiedzy niz html... Zamiast narzekac, lepiej zainwestowac w nauke, tak zeby pierwsza lepsza osoba nie byla w stanie nas zastapic. Pozdrawiam.

Piotrarti040 Monday, February 4, 2008 3:15:09 PM

@Pawel

Witaj Pawle,

> Czasy kiedy jedna osoba robila calego sajta od A-Z minely bezpowrotnie
Uwierz mi, ze gdyby tak bylo, nie pisalbym tego artykulu ;-) Jasne, ze dzisiaj (podobnie jak i kiedys) calego, duzego serwisu nie byla w stanie zrobic jedna osoba, jednak jeszcze dzis sa ludzie, ktorzy sie tego podejmuja. Z mizernym skutkiem.

> Druga sprawa to zalezy czego jaki klient oczekuje
Klient w 90% nie wie, czego oczekuje i czynnikiem decydujacym jest zawsze cena. Problem w tym, ze choc nie wiem, jak bysmy byli dobrzy i jak bardzo sie starali nie wygramy licytacji z licealista chcacym sobie dorobic do kieszonkowego.

> Zamiast narzekac, lepiej zainwestowac w nauke,
> tak zeby pierwsza lepsza osoba nie byla w stanie nas zastapic.
To nie wystarczy. Nalezy po woli acz systematycznie zmieniac swiadomosc klientow eksponujac to, o czym pisalem w ww. artykule. Sama wiedza nie wystarczy. Zarezykowalbym stwierdzenie, ze wiedza sie absolutnie nie liczy i nie bedzie sie liczyc dopoki nie zadbamy o wlasny prestiz i jasno nie okreslimy samych siebie i granicy miedzy nami a "nimi".



Anonymous Monday, February 4, 2008 3:57:49 PM

Pawel P writes: > Druga sprawa to zalezy czego jaki klient oczekuje Klient w 90% nie wie, czego oczekuje i czynnikiem decydujacym jest zawsze cena. Problem w tym, ze choc nie wiem, jak bysmy byli dobrzy i jak bardzo sie starali nie wygramy licytacji z licealista chcacym sobie dorobic do kieszonkowego. Klient, ktory wyklada wieksza kase na serwis/strone doskonale wie czego chce i jak ma wygladac/dzialac finalny produkt, bynajmniej ja sie jeszcze z taka sytuacja nie spotkalem.Decydujacym czynnikiem jest cena w wiekszosci przypadkow firm krzakow, ktorych wlasciciele chca miec stronke, bo wypada miec, ale nie wiaza z nia zadnych dodatkowych profitow i tacy szukaja jak najtaniej, oby dzialalo jako tako i takimi zleceniami szkoda sobie glowe zawracac, niech dorabiaja sobie studenci. Druga sprawa jesli moze to samo co my zrobic licealista chcacy dorobic do kieszonkowego, to nalezy sie zastanowic nad poziomem naszej wiedzy. > Zamiast narzekac, lepiej zainwestowac w nauke, > tak zeby pierwsza lepsza osoba nie byla w stanie nas zastapic. To nie wystarczy. Nalezy po woli acz systematycznie zmieniac swiadomosc klientow eksponujac to, o czym pisalem w ww. artykule. Sama wiedza nie wystarczy. Zarezykowalbym stwierdzenie, ze wiedza sie absolutnie nie liczy i nie bedzie sie liczyc dopoki nie zadbamy o wlasny prestiz i jasno nie okreslimy samych siebie i granicy miedzy nami a "nimi". Ale jak mamy zadbac o prestiz? Prestiz buduje sie portfolio i wykonanymi realizacjami, a tych nie bedzie na poziomie bez wiedzy i doswiadczenia.Żadna powazna firma nie zleci Ci projektu bez udokumentowanych realizacji, wiedza, ciagla nauka i otwartosc na inne technologie to wedlug mnie klucz do sukcesu w tej branzy.

Piotrarti040 Monday, February 4, 2008 4:13:11 PM

> Klient, ktory wyklada wieksza kase na serwis/strone
> doskonale wie czego chce (...)
Tak wyglada tylko piekna teoria. Nie wiem, moze nie wskoczylem jeszcze na ten poziom ale w moim przypadku, na 10 klientów tylko 1 (mniej wiecej) wie, czego chce.

> Druga sprawa jesli moze to samo co my zrobic licealista
> chcacy dorobic do kieszonkowego, to nalezy sie zastanowic
> nad poziomem naszej wiedzy.
Nie tyle to samo, co "wygladajace tak samo" a jesli dorzucic do tego 10% normalnej ceny, to masz juz odpowiedz dlaczego male firmy projektowe czy nawet i duze agencje przegrywaja w licytacji z licealistami/studentami. Piszesz, ze nie warto sobie zawracac glowy malymi projektami. A ja sie pytam, dlaczego? Jesli akurat nie mam nic innego do roboty, to dlaczego nie zajac sie promocja malej, dobrze prosperujacej firmy, tworzac dla niej niewielki acz ciekawy i fajny serwis? Tylko wlasnie... zeby to zrobic, to ja sie musze napierw wytlumaczyc, dlaczego az 2000pln skoro syn, brata, kuzyna od strony szwagra zrobi "to samo" za 100pln.

Anonymous Monday, February 4, 2008 4:45:45 PM

Pawel P writes: Co do wygladajace tak samo, to tez bym polemizowal,bo licealista nie zrobi grafiki na takim poziomie, co dobry grafik, wiec tak samo to tez nie bedzie wygladalo... A jakie agencje i o projekty dla jakich marek przegrywaja z licealistami? Nie warto sobie glowy zawracac z prostej przyczyny.To sa w wiekszosci firmy, ktore nie wyloza kilku tys. na zrobienie strony i szukaja kogos, kto zrobi to po kosztach, wiec czy im wytlumaczysz czy nie i tak nie ma to znaczenia, bo maja na to okreslony budzet.Takim nie zalezy na jakosci, tylko oby dzialalo i bylo tanie. Druga grupa klientow, to taka o ktorej pisalem wczesniej, czyli wiedza czego chca i jak ma funkcjonowac serwis i sa w stanie dobrze zaplacic za dobrze wykonany produkt.

Piotrarti040 Monday, February 4, 2008 4:57:58 PM

@Pawel
Twoje argumenty sa sluszne, jednak dla wielu malych i nowych firm (do ktorych niewatpliwie moja sie zalicza) czy wolnych strzelcow (freelancerow) pewne rzeczy sa nie do przeskoczenia i zupelnie poza zasiegiem a walka o kazdego klienta, szczegolnie w tym poczatkowym okresie jest konieczna. Przegrywa sie cena, nie jakoscia uslug. Dlatego uwazam, ze warto walczyc o zmiane tego podejscia a przede wszystkim nalezy informowac klientow, co jest dobre a co nie. Dla dobra sprawy. Dla dobra nas wszystkich.

Anonymous Monday, February 4, 2008 5:00:19 PM

offtza writes: Idziesz do sklepu i masz przed sobą czajnik za 20 zł firmy Filipś i za 200 zł firmy Philips. Który wybierzesz? Wszystko zależy od twojego (czyt. klienta) "widzimisię". I dokładnie ta sama zasada porusza większość aspektów życiowo-biznesowych.

Anonymous Monday, February 4, 2008 5:03:25 PM

offtza writes: nie wspomniałem o stanie portfela :>

Piotrarti040 Monday, February 4, 2008 5:12:54 PM

@offtza
Jasne ale... teraz ja ci podam przyklad - idziesz do sklepu z zamiarem kupna karty graficznej. Nie masz za duzo pieniedzy ale chcesz sobie co nieco popykac w CSa... i widzisz na polce GeForce'a 7100/256MB 64bit za 140pln i 7600GT/128MB za 280pln. Ktorego wybierasz? Dlaczego akurat tego?

Odpowiem ci sam - wybierasz druga opcje, bo jako rozsadny czlowiek, zadales sobie trud sprawdzenia, na co mozesz sobie pozwolic dysponujac pewnym okreslonym budzetem. Jesli nawet nie masz owych 280pln, to wiesz, ze zakup GF 7100 jest calkowicie pozbawiony sensu wobec twoich potrzeb i lepiej bedzie poszukac czegos starszego, z drugiej reki. A skad to wiesz? Jeszcze raz - jako rozsadny czlowiek dbajacy o swoje pieniadze, zadales sobie trud i tych kilka chwil na Google pozwolilo ci dowiedziec sie co nieco na temat kart graficznych. Dokladnie o to samo postuluje w nawiazaniu do klientow, ich pieniadzy, ich firm i ich stron www.

Anonymous Tuesday, February 5, 2008 12:56:41 AM

offtza writes: nie zgodzę się arti, TY kupujesz lepszą kartę lub szukasz jej z drugiej ręki. Człowiek, który na co dzień handluje tartą bułą etc. nawet nie będzie szukać bo nie wie czego ma szukać - pójdzie i kupi to na co go stać. Ludzie, którzy mają "kesz" owszem zatrudnią eksperta, który im doradzi. Ci, którzy nie mają, albo wiedzą, że nie jest im to do końca potrzebne i tak wybiorą tańszy zestaw. Podobnie jak szukanie inwestora. Idziesz do powiedzmy inkubatora, z wymyślnym projektem - który może zrewolucjonizować rynek. Pokazujesz, mówisz, że to jest są podobne rozwiązania, ale to jest lepsze bo...i tu wymieniasz. I szczerze mówiąc inwestora to gówno obchodzi. Nie liczy się, że twój produkt jest dobry, liczy się...komu to sprzedasz i czy masz już ewentualnych nabywców. I nie wiadomo jakby twój projekt był dobry szlag Cię trafi, jak za parę miesięcy przeczytasz, że zachód właśnie wprowadza twoją usługę. Witaj na zachodzie :)

Piotrarti040 Tuesday, February 5, 2008 9:13:26 AM

> nie zgodzę się arti, TY kupujesz lepszą kartę lub szukasz jej z drugiej ręki.
> Człowiek, który na co dzień handluje tartą bułą etc.
> nawet nie będzie szukać bo nie wie czego ma szukać -
> pójdzie i kupi to na co go stać.

Nie czytasz, tego, co pisze. Wlasnie postuluje o to, zeby to podejscie zmienic. Tak jak ktos (niewazne kto) idzie kupic rzecz, na ktorej mu zalezy i zasiega opini ludzi "z branzy" (chocby nawet w minimalnym zakresie) tak samo ktos, kto inwestuje pieniadze w swoj wizerunek w Internecie powinien zrobic to samo.

Anonymous Tuesday, February 5, 2008 9:58:51 AM

offtza writes: > Nie czytasz, tego, co pisze. Wlasnie postuluje o to, zeby to podejscie > zmienic. Powodzenia!

Piotrarti040 Tuesday, February 5, 2008 12:16:12 PM

Tak, wiem, ze konformizm jest najwygodniejszym rozwiazaniem. Odbebnic swoje i do domu... ale jak to mowia, tchorze nie tworza historii ;-)

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 7:56:12 AM

Karol 'Carlson' writes: >> Klient, ktory wyklada wieksza kase na serwis/strone >> doskonale wie czego chce (...) > Tak wyglada tylko piekna teoria. Dokładnie. Coraz częściej można się spotkać z klientami, którzy mówią, że chcą stronę i żadnych innych informacji nie podają.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 9:56:49 AM

GDR! writes: "Nie, to nie jest wina projektantów www, że ich profesja jest czymś, co średnio zaawansowany nastolatek z dostępem do Internetu może sobie w łatwy sposób przyswoić i praktykować." A czyja jeśli nie projektantów? Nie oszukujmy się, projektowanie WWW to nie jest rocket science, a dziedzina wiedzy którą można przyswoić na poziomie profesjonalnym w ciągu roku-dwóch. Zawiedzeni rzeczywistością? Nikt wam zawodu nie narzucał.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 10:43:31 AM

FeuerFest writes: Według mnie są dwie klasy klientów - klienci poważni i klienci niepoważni. Klient niepoważny, to taki handlarz czymś, który chce mieć jakąś stronę. Zrobienie tej strony wymaga znajomości fotoszopa i notatnika, zadowoli sie strona pieprznieta na ramkach, a na stronie glownej napisze ze jego firma istnieje juz 10 lat i jest super. Taki klient gdy słyszy że strona podstawowa kosztuje 500 PLN + VAT łapie sie za glowe, zaczyna kombinowac "a moze by tak bez fakturki" az w koncu idzie do studenciny ktory mu pyknie za 150. Klient poważny MUSI mieć fakturę, ma porządną firmę nie żadne chałupnictwo i uważa, że nie ma dobrego produktu za niską cenę. Klient poważny chce mieć CMSa, żeby mu mogły panie sekretarki wprowadzać aktualizacje i przynajmniej z czystej grzeczności dowiedział się wcześniej, jaka jest różnica między serwerem a domeną. Klient poważny podpisuje zlecenia lub umowę i wypłaca 25% zaliczki, a gdy raz zaakceptuje projekt, to potem nie dziwi go konieczność dopłaty za jakiekonwiek zmiany w designie. Takich poważnych klientów można sobie zyczyć, ale ja uważam że całe rzesze zwykłych zjadaczy chleba z małymi rodzinnymi interesami nadal będą szukać najtańszych rozwiazań - bo oni nie uzywaja przegladarki, tylko "wchodza w internet". Dla nich trzeba mieć gotowy szablon działania - grafik robi fotoszopke, ja tne i wstawiam do swojego CMS, ktory instaluje na swoim serwerze, podpinam domene i kasuje niewielka kwote rzedu 500-600 PLN za 1,5h pracy a potem za drobna oplata robie klientowi aktualizacje. Interes sie jakos kreci. A glownym moim zajeciem jest programowanie jako freelancer dla poważnych klientów :)

Piotrarti040 Tuesday, February 19, 2008 1:34:06 PM

@GDR!
Jesli uwazasz, ze do pisania poprawnego HTML, ogarniecia calego CSS i jego "wyjatkow", przyswojenia sobie chocby podstawowej wiedzy z zakresu silnikow renderujacych i zachowania sie roznych przegladarek w roznych sytuacjach odnosnie owego CSS czy Java-Scriptu, do tego zrozumienie sobie podstaw internetowego marketingu, konwencji i zasad dobrego projektowania, jestes w stanie ogarnac to wszystko i wiele wiele innych rzeczy, ktorych nie wymienielem, w ciagu roku-dwoch, to gratuluje. Ja po 6 latach wciaz sie ucze nowych rzeczy.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 4:14:12 PM

GDR! writes: Nie o licytowanie się tu chodzi. HTML, CSS, JS oraz podstawy projektowania GUI można nauczyć się w miesiąc z książek, potem dochodzi praktyka. Jest też oczywiście kwestia uzdolnień plastycznych i technicznych - jeśli ktoś nie ma wrodzonego talentu plastycznego i mozolnie uczy się dobierać kolory i czcionki na błędach (jak ja), albo z trudem przychodzi mu odnalezienie się w gąszczu literek i cyferek - rzeczywiście może to trwać długo.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 4:15:51 PM

hoRacy writes: Wybacz Drogi Autorze, ale uważam że przy 8 godzinnym dniu pracy wystarczy na zrozumienie wszystkich wymienionych przez Ciebie rzeczy wcale niedługi okres czasu... 6 lat, licząc 1 projekt na 1 miesiąc wytężonej pracy, daje jakies 72 projekty podczas których powinno się opanować już wiele. Wiesz... Nie spodobały mi się po prostu słowa a propos "studenciny webmastera". Najbardziej wszak nienawidzimy w innych tego, czego nie możemy zaakceptować w sobie.

Piotrarti040 Tuesday, February 19, 2008 4:31:23 PM

@hoRAcy
Luzno liczac przez 6 lat zrobilem tych projektow mniej wiecej polowe z 72. Trudno tez wymagac, abym po miesiacu czy dwoch nauki pracowal juz na pelnym etacie prawda? Jak napisal GDR!, wszystko zalezy od konkretnego przypadku. Nie czepialbym sie, gdyby choc 1/3 owych sieciowych amatorow spedzila choc 1-2 lata zanim zabrala sie za komercyjny projekt.

Odnosnie "studenciny...". Ja sie cenie, o czym wie kazdy, kto mnie zna. Czasami graniczy to z glupota, gdy po prostu wole poswiecic miesiac na przeczytanie paru ksiazek przy kanapce z najtanszym miesem nizli robic cos za marny grosz. Taki juz jestem. Nie moge zaakceptowowac jedynie tego, ze ktos po kursie html tworzy smieci i reklamuje sie jako "profesjonalny webmaster"... cokolwiek to znaczy.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 5:01:13 PM

hoRacy writes: A ja nie moge znieść, że ktoś po opanowaniu php w tydzień bierze pieniądze od nieświadomych niczego klientów wciskając im GNU content managment system.

Piotrarti040 Tuesday, February 19, 2008 5:10:30 PM

@hoRacy
O czym ty teraz piszesz? O moim poprzednim poscie? Zlecenie klienta polegalo na przygotowaniu szablonu do Joomli i dopisaniu kilku ficzerow, ktorych owa Joomla nie posiadala. Nigdzie tez nie napisalem, ze opanowalem PHP a juz na pewno nie w tydzien. Jak tez, z kolei, napisalem w tamtym poscie, przelozenie kilku algorytmow na podstawowe funkcje tego czy innego jezyka nie jest wielkim wyzwaniem programistycznym. Probujesz zarzucic mi hipokryzje, nie majac pojecia, co robie i dla kogo. Stawiasz mnie pod sciana, jakbym conajmniej napisal dziurawego CMSa. Litosci. Chcesz mnie zdyskredytowac? Postaraj sie bardziej.

Anonymous Tuesday, February 19, 2008 5:47:17 PM

hoRacy writes: Cóż. Nie możesz powiedzieć, że fragment wpisu: "W ciągu zaledwie ostatniego tygodnia na moim roboczym laptopie znalazły się: (...). W tym czasie opanowałem (...). Co dalej?" nie jest nasycony ogromnym poziomem dumy z tego co uczyniłeś. W ciągu zaledwie tygodnia liznąłeś PHP, Pythona, a opanowałeś Query Language i projektowanie baz danych. Myślę, że tydzień to za mało na prawidłowe opanowanie dwóch ostatnich. Projektowanie baz danych jest bardzo złożym zagadnieniem. Pisanie wydajnych zapytań podobnie. To nie jest tak, że piję do Ciebie, ja jestem lamusem jeśli chodzi o jakikolwiek webdevelopment. Czepiam się tylko tego, że masz za złe ludzikom po kursie HTML, że robią kiepskie strony dla firm, psują rynek, etc. Ty też wszedłeś w nowy sektor rynku po krótkim kursie. Więc dokonałeś nieświadomie tego samego, co Ci nie podoba się w innych.

Piotrarti040 Tuesday, February 26, 2008 3:14:50 PM

@hoRacy
Ok, zle sie wyrazilem. Nastepnym razem napisze bez skrotow myslowych - "Dowiedzialem sie, jak wyglada skladnia petli for/switch w PHP i jak skonstrulowac zapytanie uzywajac "GROUP BY".

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies