Skip navigation.

Różne różności....

czyli o co w tym życiu chodzi?

Posts tagged with "przemyślenia"

czas zawsze goni nas (lub ucieka nam)

Już setki razy próbowałem się zmobilizować, aby pisać to co mi przyjdzie do głowy od razu, a nie odkładać na potem. No ale co począć, jak zawsze coś "ciekawszego" jest do roboty. No albo wszystko się rozchodzi o brak organizacji z mojej strony ? - sam już nie wiem P:

Ponieważ choinka się pali (ach ten Kawał o Jasiu ), dom ogarnięty, no może prawie (ostatni szlif będzie jutro). A do Wigilii jeszcze trochę godzin zostało, to postanowiłem wziąć się za pisanie i stworzyć kilka wpisów, których szkice mam w głowie od jakiegoś czasu :]

A przy okazji pojawi się na blogu nowy TAG, albo kategoria - zwał jak zwał :wink: - HOW TO. Postaram się w logiczny i przejrzysty sposób opisywać jak sobie poradzić z różnymi sprawami (myślę, że głównie komputerowymi) w różnych nietypowych sytuacjach.

Mam nadzieję, że takie wpisy przydadzą się tym co czasem odwiedzają mojego bloga, a jak nie im, to może mi - jak kiedyś znowu będę miał taki sam problem P: - pamięć ludzka w końcu jest zawodna.

Pierwszy dzień wakacji

, ,

Pierwszy dzień wakacji dobiegł końca. I mimo pobudki tuż przed południem był całkiem owocny :smile:

Po pierwsze dowiedziałem, się jak poszły mi egzaminy. No i standardowo PG mnie nie zawiodła - czyli zadbała abym był prawdziwym studentem i miał kampanię wrześniową. No ale to tylko jeden egzamin więc się nie przejmuję. Innymi słowy jeden z prowadzących strzelił dla PG gola honorowego - ale cały mecz to wygrałem ja :D Ale spróbuję jeszcze się odwołać od decyzji "sędziego" - czyli obejrzeć pracę - może coś wywalczę P:

Po drugie - zrobiłem kolejny krok w sprzątaniu w piwnicy. Warsztat pełen różnych mniej i bardziej potrzebnych rzeczy to ciężki cel jak chodzi o jego uprzątnięcie. No ale dziś robota poszła znowu do przodu. Jutro ciąg dalszy.
Przy okazji porządków naprawiłem grabie :smile:

No i ostatnie, najfajniejsze - Zarysował mi się plan wakacji, pewne cele i zarys czasowy wszystkiego.

Podsumowując dzień - nawet śpiąc prawie do południa i tak można coś dobrego zrobić :cool: Ale drugi dzień wakacji zacznę od wcześniejszej pobudki P:

Zainspirowany przez vmario - klaps a globalizacja

,

Post kolegi jaki dziś przeczytałem po prostu przelał już jakąś szalę goryczy, która we mnie gdzieś była. No i pora wylać nią i się podzielić na łamach bloga.

Wszystko to "wina" postu http://jogger.vmario.org/2008/05/31/skrajnosci-nie-sa-dobre/ w którym vmario opisuje 2 aktualne problemy - RIAA i ZAiKS oraz problem "bicia" dzieci i znęcania się nad nimi.

Co do ZAiKS to się nie wypowiadam - bo to kolejna głupia instytucja, co zaczyna czepiać się wszystkiego a nawet śpiewających staruszek. Ale sprawa "Bicia" dzieci mnie bulwersuje - ogólnie

Od kilku dni jest głośno u nas w kraju o tym, że rząd chce zakazać dawania klapsów dzieciom - aby powstrzymać falę przemocy o jakiej słyszymy codziennie, a jakiej przyczyną są rodzice znęcający się and swoimi dziećmi. Dziś była o tym nawet bardzo burzliwa dyskusja w radio.

Nie śledzę pilnie wiadomości i programów informacyjnych - ale temat jak dla mnie pojawił się znikąd. A dlaczego? - Bo jest kontrowersyjny! Od dawna nie mówiło się o politykach tyle co teraz? Dlaczego?! - bo nie robili nic głupiego, no albo bo po prostu nic nie robili? - szczegół techniczny.

Rozumiem postawę polityków - chcą aby było lepiej, chcą aby dzieci nie cierpiały, chcą dobrze. Ja też zawsze tego chcę, ale mam świadomość, że do celu zawsze prowadzi wiele dróg - część jest dobra, a część zła. Oni proponują CAŁKOWITY zakaz kar cielesnych, bo nie potrafią zdefiniować a wiec i odróżnić klapsa jako kary, od znęcania się nad dzieckiem. Problem definicji - więc lepiej zakazać więcej - będzie to "bezpieczniejsze". Problem definicji jest oczywisty - bo nigdy nie będzie 3 pary oczu która by obiektywnie oceniła - jest to nierealne.

Ale czy to jest sposób?
Moim zdaniem NIE - Zacznijmy od przeszłości...
Czy kiedykolwiek ktokolwiek z (pełnoletnich) czytelników tego bloga, kto dostał w dzieciństwie klapsa potraktował go jako znęcanie się rodziców nad nim? Jestem przekonany, że w 99% wypadków odpowiedź będzie NIE. Dlaczego?! - bo jest to normalna metoda wychowawcza, prosta i skuteczna, ale jak każda metoda typu "kara" nie może być nadużywana. Ja "w tyłek" oberwałem może z kilkanaście razy w całym życiu. I za każdym razem na to zasłużyłem. Oczywiście wielokrotnie zasługiwałem też na nagrody p: typu słodycze, późniejsze pójście spać, zaufanie itp.
Jak "klaps" zostanie zakazany to zaraz dzieci staną się nieposłuszne, albo jak będą ZŁE (tak tylko złe - bo czegoś nie dostały, bo coś im zabroniono, bo cokolwiek... - dziecku wiele więcej nie trzeba) to zaczną pozywać swoich rodziców - bo ich "uderzyli". A "BICIE" jest zakazane - mimo, że to tylko klaps w tyłek.

Oczywiście jest druga strona monety - jak dziecko będzie na prawdę BITE - to będzie miało się jak bronić przed rodzicem/-ami sadystą/-ami. Ale wymóg jest taki, że musi być tego świadome.

Prawdopodobnie więcej będzie zgłoszeń od dzieci "bitych", niż od tych na prawdę BITYCH bo te pierwsze są złe i się nie boją, a drugimi zawładnie STRACH - co się stanie jak tata/mama się dowie? Auuuuu?! - lepiej więc nic nie mówić.

Jakie jest rozwiązanie?
EDUKACJA rodziców i dzieci. Ale przede wszystkim tych pierwszych, a w wątpliwych przypadkach nawet badania psychologiczne. Klaps jest narzędziem jakim dysponują rodzice, jednym z wielu rodzajów kary, bo są też: Zakazy, Stawianie do Kąta, Ograniczenia, brak zaufania(jak dziecko wie już co to jest), itp. Ale rodzice muszę umieć DAWKOWAĆ te kary, i WIEDZIEĆ, że poza karami są też NAGRODY - od uśmiechu przez cukierki, po "pieniążek" spełniający marzenia dziecka (np. rower).

Wszystko i to dosłownie wszystko podlega zasadzie "Co za dużo to niezdrowo". Dziecko co dostaje klapsa raz w tygodniu, albo wręcz co dziennie to za dużo. NIEZALEŻNIE od argumentacji... Bo to oznacza problem, a jak sami rodzice nie potrafią sobie z nim poradzić to powinni być wystarczająco odpowiedzialni, aby poprosić o pomoc specjalistę. I dowiedzieć się co źle robią, albo czy może jest coś z ich dzieckiem np. ADHD.

Jeszcze jedno dlaczego?!
Dlaczego politycy wolą zakaz? - bo jest milion razy łatwiejszy i NATYCHMIASTOWY, a edukacja jest droga, czasochłonna i efektów nie będzie od jutra.


Gdzie ta GLOBALIZACJA?
Gdzie?! - Wszędzie - w naszym codziennym życiu. Od wiadomości w radio, TV po cały internet.
Globalizacja poza pięknym łączeniem świata i dawaniem NIESAMOWITYCH możliwości ludziom ma też wady.
Zastanawiasz się jakie wady?!
Kiedyś byśmy nie wiedzieli, że ktoś nad kimś się znęca, że można być pedofilem, że można być sadystą itp. Naszym dziadkom, pradziadkom, itd... Nie przyszło za pewne NIGDY do głowy, że jakikolwiek klaps który kiedyś dostali był "BICIEM i znęcaniem się", to była kara i tyle generalnie słuszna, czasem nie (bo rodzice czegoś nie wiedzieli), ale tylko kara.

Weźmy przykład wszystkich ****fili
Bez współczesnej techniki chłop z wioski/miasta nigdy by się nie domyślił, że może być coś takiego jak zoofilia, pedofilia itp... Nie przyszło by mu do głowy aby się przebierać w skórę, albo być bitym - byłby zwykłym normalnym mężczyzna. A teraz "poznaje resztę świata" i nagle odkrywa, że woli dzieci, albo kręci go ból. Każda filia jest swego rodzaju zaburzeniem i chorobą.
Przykłady znęcania się nad dziećmi pewnie były od zawsze, kiedyś w mniejszym stopniu. Ale nie wiemy o tym bo nie było tak dostępnych mediów.
Przejaskrawiony przykład: na świecie jest 0,0001% sadystów a wie o nich (złapanych) 0,20% ludzkości. Kiedyś wiedziało by nie więcej niż 0,0002% ludzi. Co to oznacza, że ludzie z jakiegoś powodu podatni, którzy zobaczyli takiego sadystę, mogą sami się nim stać. W pierwszym wypadku będzie to kilkaset osób, a w drugim (przeszłość) max 1-2.

Przykład pomysłów rządu (tym razem nie naszego) - wiem o tym dzięki globalizacji
W Wielkiej Brytanii prawa dziecka poszły tak daleko, że nastolatki (15-17) specjalnie zachodzą w ciążę, aby dostać od rządu mieszkanie i być na „swoim”. Ja się pytam jak taka samotna młoda matka (lub młoda para) ma wychować dobrze dziecko? Niemając samemu doświadczenia życiowego, a jak potem to dziecko utrzymać? Co z nim zrobić gdy chce się iść na dyskotekę ("w końcu mam 19 lat"). Rząd chciał dobrze - dać dzieciom możliwości, opcje, poprawę życia. Ale czy tak wyszło oceńcie sami.
Poza tym rząd starał się tam obniżyć współczynnik urodzeń wśród najmłodszych (nastolatków) przez kampanie zachęcające do seksu oralnego i analnego. Efektów to nie dało za bardzo. Co jakiś czas pojawiają im się nowe pomysły.

Polska ma zwyczaj papugowania po innych krajach, skoda tylko, że papugujemy wszystko od A do Z, zamiast brać od krajów co są przed nami (w rozwoju gospodarczym, społecznym i kulturalnym) tylko to co najlepsze. Aby ustrzec się przed konsekwencjami złych decyzji. A takowe mogą czasem pojawić się dopiero w kolejnym pokoleniu.

Chciałbym aby wpis ten dał do myślenia, bo niezależnie jak dobrą (naszym zdaniem) decyzję podejmiemy będzie ona zawsze miała konsekwencje zarówno DOBRE jak i ZŁE. i mam na myśli wszystkie decyzje, od najprostszych, po te na samym "szczycie" podejmowane przez rządzących.

inna beczka...

http://www.telepolis.pl/news.php?id=10731
cytując: nie ma ani samochodu, ani konta, ani mieszkania (...) nie ma komórki. Powiem szczerze - że o tym nie wiedziałem. O koncie kiedyś się słyszało, ale reszta... Ja nie rozumiem jak tak można. Egzystencja bez pewnych rzeczy wydaje mi się po prostu niemożliwa.

Świadome nie posiadanie komórki może być z drugiej strony świadomym wyborem - sam czasem bym się od świata odciął. Ale argument, o promieniowaniu jest Komiczny - skoro wszyscy obok mają, a ja nie to jestem bezpieczny!? To tak samo jak bierne palenie P:
Kampanii PO nie znam - jestem apolityczny - ale mają rację! Każdy kto chce coś osiągnąć musi mieć telefon, konto w banku, samochód, i mieszkanie. No więc, skoro ktoś nie wie ile to kosztuje i jakie problemy może to stwarzać (deweloperka, import samochodu, taryfy, opłaty itp.) to jak może starać się zmienić coś na lepsze?

Oszukać drukarkę

Jak to bywa u mnie - lenistwo, lenistwo i raz jeszcze lenistwo - Dlatego nie pisałem :rolleyes: - sorki:angel:

No ale wracając do tematu. Zawsze mnie uczono, że oszukiwanie, jest be, fe, niedobre itd. No i generalnie jestem tego samego zdania, ale jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że skoro mnie (i wielu takich jak ja) oszukują na każdym kroku, to może pora jakoś temu przeciwdziałać.

U mnie objawiło się to na oszukiwaniu drukarki*. Otóż - nie od dziś wiadomo, że producenci drukarek nie zarabiają na drukarkach, a na materiałach eksploatacyjnych do nich (podobnie jak nie zarabia się na maszynkach do golenia, a na żyletkach). No ale na olbrzymie koszty tuszu to znalazłem sposób już dawno temu - kupuje zamienniki :smile:
Ale producent drukarki nie taki głupi - skoro on ma zamienniki, może pojemniejsze, może nie - no to zmusimy go by częściej wymieniał tusz (co i w wypadku oryginalnych kartridży działa tak samo). - Moja durna drukarka zlicza w czipie (w pojemniku z tuszem) 'ilość' atramentu w kartridżu. Potem nawet przypomina o wymianie i wyświetla stan tuszu w systemie. Ale prawda jest taka, że drukarka ta zlicza nie ilość tuszu, a ilość ruchów głowicy (lub coś w tym stylu).

Bo mimo (według sterowników i drukarki) pustych pojemników z tuszem, to jest tam jeszcze go cała masa (ostatnio wydrukowałem na takim "pustym"*** pojemniku kilkadziesiąt stron).

No i tu moje małe oszustwo - zainwestowałem w malutkie urządzonko** - co kasuje licznik w czipie. I dzięki temu pojemnik z końcówką tuszu jest opróżniany do końca.
No i PLUSY - EKOLOGIA, OSZCZĘDNOŚĆ, SATYSFAKCJA

Żałuję tylko, że wcześniej nie skusiłem się na takie urządzonko - reseter (czy jakoś tak) to nazywa się.


No i kto mi teraz powie, że oszustwo się nie opłaca?
Albo nie popłaca?

Choć na to drugie sam znam odpowiedź - łatwo można się pomylić który z pojemników jest pełny, a który tylko sztucznie ustawiony na pełny - no i w efekcie być zaskoczonym, że tusz się skończył - a my nie mamy zapasu. Co może grozić różnymi konsekwencjami - zależy co mieliśmy drukować.


Trzy dodatki:
* mam drukarkę - EPSONa CX 3650 - fajna, ale uprzedzam, że zjada tusz hektolitrami przy czyszczeniu głowicy, a robi to za każdym razem (uruchomienie, wyłączenie, zaczęcie drukowania).
** takie urządzonko do kasowania czipu można dostać na allegro (najlepiej z kompletem tuszy - wychodzi taniej, bo cena samego to ok 8zł) - polecam szukać pod reseter
*** skąd wiedziałem, że 'puste' pojemniki nie są puste. A no bo lubię rozcinać różne rzeczy - no i jak raz taki pojemnik rozwaliłem nożem :smile: - to potem musiałem przez parę min myć ręce od tuszu (na szczęśćcie łatwo zszedł) bo się po prostu wylał.

(Przycisk) ENTER jest zły?

, ,

Wczoraj się przekonałem, że klawisz ENTER to NIE TO SAMO co zatwierdzenie formularza przyciskiem DALEJ.

Historia jest krótka:
Chciałem doładować konto za pomocą stronki.
- Wypełniłem formularz, przyciskiem Enter - bo niewygodnie po myszkę sięgać.
- Przechodzę do kolejnego okna i robię przelew.
- O dziwo doładowanie nie doszło w kilkanaście sekund. Następnego dnia rano (czyli dziś) też nic na koncie nie było.
- Wiec sprawdzam, przelew - był dobry - upewniłem się że doładowałem swój telefon (w tytule jest nr. tel.). (No ale doładowania dalej nie ma)
- To znowu wracam na tą stronkę wypełniam formularz i tym razem myszką klikam przycisk DALEJ - i w efekcie - komunikat "Błąd Systemu, Proszę wpisać inny numer telefonu" - Komunikat mi niewiele mówi, to próbuję jeszcze raz - z ENTEREM przeszło dalej.

Wniosek:
Wypełniając formularz PAMIĘTAJMY, że Enter to jednak nie to samo co naduszenie przycisku myszką.
Więc trzeba po prostu uważać.

Technicznie:
Pewnie to zasługa JavaScript onmouseclick - lub czegoś podobnego.
No ale na mój gust - to ktoś dał ciała - bo Enter powinien dawać ten sam wynik co przycisk myszki.

Koniec historii:
Na szczęście zaraz jak serwis powrócił do pełni działania doładowanie doszło na konto - nie wiem czy miał w tym zasługę fakt, że zgłosiłem reklamację :smile: No ale wszystko zakończyło się miło i DOBRZE :smile:

Zmiana koncepcji - już OFICJALNIE

,

W przedostatnim poście nie bez powodu użyłem w temacie stwierdzenia: Ostatnie podrygi... - i zmiana koncepcji.
Dopiero teraz znalazłem czas - aby to wyjaśnić :smile:
Otóż - od pewnego czasu rozrosła się u mnie liczba postów z tagiem "NEWSY". Gdzie zamieszczałem informacje (moim zdaniem najciekawsze) z serwisów jakie czytam. Dochodziły do tego często różnego typu komentarze i uwagi. No ale to było - jak przepisywanie programu TV.

Więc od dziś nie będę zamieszczał takich postów. Komentarze do naprawdę rewolucyjnych i/lub rewelacyjnych informacji się pojawią - ale nie będzie to wyglądało tak jak do tej pory.
Ogólnie mam spory kłopot z znalezieniem czasu aby coś pisać. No ale trzeba jakoś walczyć z brakiem czasu P:

O to źródła informacji z których korzystam (mam je w RSS):
DobreProgramy - kanał RSS
Dziennik Internautów - RSS
PCLab - RSS
Webinside - RSS

No i w końcu pora jakoś tego bloga ukierunkować... - no ale co z tego będzie to jeszcze nie wiem P:

ochorna i plecak - czasem to punkt zapalny

,

Planuję sobie kupić patelnie... i w poszukiwaniach trafiłem do sklepu Saturn w Galerii Bałtyckiej.

Byłem już tam kilka razy i bez problemu. Zawsze wchodzę z plecakiem przez nikogo nie zaczepiany i z plecakiem wychodzę. No i od kiedy przeczytałem post vmario chciałem aby się i mnie czepili...

Mieli okazję wczoraj ale nie skorzystali. No to poszedłem i dziś... No i wychodząc ochroniarz chciał abym mu pokazał plecak. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
<ochrona> Przepraszam, czy może Pan pokazać plecak?
<ja> Nie nie mogę!
ochroniarz wyraźnie zdziwiony
<o> Może jednak pokaże pan plecak?
<ja> Nie - nie mam obowiązku panu nic pokazywać. Znam swoje prawa, i mnie może jedynie policja rewidować i legitymować.
<o> Ja wiem - ale taki jest regulamin sklepu.
<ja> Jaki regulamin? Nic nie podpisywałem? i na nic się nie zgadzałem.
<o> wchodząc do sklepu zgodził się pan z regulaminem!
<ja> Jakim regulaminem? O niczym nikt mnie nie poinformował. Wchodziłem przy Panu.
<o> No to możemy zawiadomić Policję.
<ja> A proszę bardzo, ale się śpieszę. (po chwili) No dobra - nie mam czasu muszę iść na pociąg. Dowidzenia
<o> (odburknął) Nigdzie Pan nie pójdzie!
<ja> Nie ma prawa mnie Pan zatrzymać.
Tu spróbowałem odejść - ale koleś chwycił mnie za rękaw (po całym zajściu sobie pomyślałem, że mogłem się o to przyczepić) no to zaczekałem.
<o> To wezwę szefa
No i gada przez radiotelefon do kogoś tam (no poskarżył się normalnie:P )
trochę czekam - sprawdzam rozkład jazdy, mówię jemu, że ma 5 min - bo potem idę - w końcu na pociąg musiałem zdążyć.
Po chwili przyszedł szef ochrony - ładnie się przedstawił... - ale śmieszny kolo - taki niski, oczki mu się nie domykały - jakoś tak mrużył dziwnie - jakby się napił za dużo P: i bał się patrzyć mi w twarz :]

<szef_ochrony> W czym mogę pomóc
<o> Pan nie chce pokazać co ma w plecaku
<ja> Nie widzę takiej potrzeby, bramki nie dzwoniły, ani nic nie wyniosłem.
<s_o> No ale wchodząc był Pan poinformowany, że może być pana plecak sprawdzany.
<ja> Nie byłem. Normalnie wszedłem, nikt nic nie mówił.
<s_o> Pewnie dlatego, że kolega był zajęty jakaś ważna sprawą.
<ja> Nie nie był - stał i nic nie robił.
<s_o> Pokaże Pan plecak, czy może czekamy na policję - bo już są wezwani, bo mieliśmy z kimś mały problem
(w każdym razie nie byli wezwani do mnie P:)
Jakaś zwłoka, jakaś rozmowa... o regulaminie, o braku szafek itp.
A w między czasie już wiedze na horyzoncie dwóch kolesi w niebieskich mundurach.

<s_o> (obrócił się i ich zauważył i ponawia pytanie) To czy Pan pokaże plecak, bo widze, że policja już jest.
<ja> No dobrze - bo widzę, że tak czy siak będę to musiał zrobić, (spoglądam na zegarek) a zależy mi na czasie.
Otworzyłem zamek głównej kieszeni, zobaczyli 3 rzeczy - nóż, segregator, i latarkę (od razu powiedziałem, że kupiona w horyzoncie, że mam paragon, a oni takich w sklepie nie mają). I Tyle, nic więcej nie musiałem otwierać, ani nawet przesuwać w plecaku - a na dnie miałem piórnik i palmtopa.
<s_o> Dziękuję bardzo.

<ja> Ależ proszę...
<s_o> (do <o>) Następnym razem informuj klientów jak wchodzą!
<ja> Dowidzenia
No i się pośpiesznie zmyłem na pociąg.

Rozmowy nie nagrywałem, no ale coś w ten deseń to było.

A po Saturnie pojechałem do MediaMarkt - i tam bez problemu. Koleś z ochrony chyba mnie zupełnie nie zauważył P:
A po Media zajrzałem do Castoramy. No i mnie znowu ochrona zatrzymała - ale młoda babka, z Solid Security, i jak wchodziłem. Prosiła abym odłożył plecak do szafki - odmówiłem bo stwierdziłem, że mam nową latarkę i nie chcę ryzykować. No to zaproponowała punkt informacyjny. Odmówiłem z tego samego powodu, no i że mi się troszkę śpieszy, ale zaproponowałem jej, że może zajrzeć jak będę wychodził no i mnie wpuściła. Wychodząc przez kasy (bo kupiłem grabie P:) zapytałem ją czy chce zajrzeć, to się uśmiechnęła i życzyła miłego dnia.

I Tu ochrona i tu... - ogólnie zadanie mają to samo. - No ale jak odmienne podejście.
W Castoramie prewencja, opcje - zostawić w szafkach, albo w informacji.
W Saturnie - po prostu wykorzystują fakt, że ludziom się śpieszy i nie znają przysługujących im praw.
W MediaMarkt - koleś powinien mnie zatrzymać jak wchodziłem, no ale miał wylane na to; Szafki są - więc też jest alternatywa.

Wniosek:
Następnym razem, jak będę miał nieco więcej czasu, a mnie w Saturnie zatrzymają, to pogadam z Policją (o ile ją wezwą). A na pewno będę zmierzał do tego aby wylądować w pokoju KIEROWNIKA sklepu i mu nawrzucać (porozmawiać - ma się rozumieć - kulturka zawsze i wszędzie :> ) co nieco :smile:

"Brzydka" refleksja - elektrotechnika i PG

,

Na stronie pclab.pl trafiłem na artykuł: Elektrotechnika - to nie takie trudne! (część 1)

Tematyka, muszę szczerze przyznać, nie interesuje mnie tak bardzo jak powinna:P W końcu wybrałem sub kierunku Telekomunikacja, a nie Elektronika. Ale ponieważ jestem na Studiach technicznych - to rzuciłem okiem na artykuł.
Tak zgadza się - rzuciłem okiem a nie przeczytałem go. - i dlatego tytułowa "BRZYDKA". Nigdy tak nie robię - ale tym razem było stanowczo za dużo treści P: - ale i coś jeszcze...
No patrząc po wzorkach i tematach doszedłem do wniosku, że WSZYSTKO to miałem (miałem, nie znaczy umiem:P). Co prawda w programik moich studiów było to rozbite na kilak przedmiotów i w różnych semestrach, ale za to zgłębiliśmy to (przypuszczam) dokładniej.

Gdzie tu REFLEKSJA?
A więc (nie zaczynamy zdania od "a więc") p: okazuje się że z 2 lat nauki na PG coś mi w głowie pozostaje, bo fakt, że kojarzę wzory, w miarę wiem gdzie je zastosować i z czym to się je - oznacza, że jest na prawdę całkiem nieźle :smile: - Więc jednak mimo wątpliwości (z początków nauki) coś udało się Im (naszym znienawidzonym (choć nie zawsze) prowadzącym) wbić w nasze głowy. Co prawda jak chodzi o praktyczne zastosowania niektórych rzeczy (nazw nie będę wymieniał z dwóch powodów: 1. Musiał bym je znaleźć :wink: 2. niektóre są ciężkie do wymówienia/zapisania ) to ich przydatności i użyteczności do tej pory nie widzę - ale z pewnością taka jest :smile:

Nie powiem, że polecam artykuł Elektrotechnika - to nie takie trudne! (część 1) bo nieczytając nie mam do tego prawa :smile: Ale powiem, że patrząc poglądowo na to co zawiera i to czego się uczyłem - to może to być na prawdę dobry początek do zrozumienia tematu. I może warto go przeczytać :smile:

A co do nauki - to na prawdę niektóre rzeczy się przydają, mimo, że tego nie zauważamy za pierwszym razem (ucząc się ich). A satysfakcja z zrozumienia jakiegoś tekstu, którego olbrzymia część społeczeństwa nie zrozumie (może z wyjątkiem pojedynczych słów) - może być bardzo PRZYJEMNA :wink:

Windows jest wszędzie - (artykuł na drugim blogu)

,

Na moim drugim blogu napisałem o czymś co mnie zbulwersowało.
a mianowicie - O obecności Windowsa, a tym bardziej jego wykorzystaniu przy okazji Dni Unixa u nas na Politechnice Gdańskiej.

fragment wpisu Windows jest wszędzie ;(

Ale co mnie (i nie tylko) zbulwersowało. Prezentacje (przynajmniej te na których byłem, łącznie z wstępem) były zrobione w Power Poincie i prezentowane na laptopie z systemem Windows. Ja wiem, że to laptop przypisany do audytorium i używają go wszyscy prowadzący wykłady. No ale sami organizatorzy mieli ok 6-7 laptopów w 1 rzędzie gdzie się rozsiedli. No i ŁADNIE by wyglądało gdyby na dniach UNIXA użyli jakiegokolwiek systemu (a nie Windowsa!!!).
Pojawiły się nawet pomysły ...

Ogólnie mówiąc:
Znacznie lepiej jest pokazać komuś jak coś działa i samemu tego używać, a nie tylko mówić o tym...
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31