Więzienie.
Sunday, November 14, 2010 7:56:31 PM
Coraz częściej wydaje mi się że zostałem skazany na "Zieloną Wyspę" bo muszę odsiedzieć wyrok. Na początku mojego pobytu tutaj ludzie się mnie pytali jak długo mam zamiar tu posiedzieć. Odpowiedziałem że planem (wyrok) jest pięć lat ale każdy rok i wcześniejszy powrót też będzie sukcesem(jak Cię kumple z celi nie wykończą i wcześniej nie opuścisz kicia w trumnie
). Mieszkam tu już trzy i pół roku(odsiaduję swój wyrok już ponad trzy lata) początki były trudne ale teraz wszystko stało się rutyną(klawisze na początku się czepiali ale zapłaciłem swoje i teraz jest spoko). Dom, praca, dom, praca, koncert, wyjazd, dom, praca(cela, tyranie, cela, tyranie, przepustka, cela, tyranie) I tak na okrągło(i tak w kurwe do zajebania). Niestety sam się stałem takim więźniem tylko i wyłącznie przez samego siebie. Taki styl bycia sobie narzuciłem. Już wiem że po czterech latach i dwóch miesiącach opuszczam to miejsce, wracam do domu(dostałem skrócenie wyroku za dobre zachowanie). Nie dziwię się moim znajomym którzy żyją tu na całego(współczuję tylko tym którzy odsiadują tutaj dożywocie), muszą się ratować przed zwariowaniem więc uciekają(dają dupy w każdej celi i także gdzie popadnie) w wir wydawania kasy. Nawet Ci na bezrobociu( o tych w karcerach to nawet nie chcę wspominać) zachowują się tak jakby nigdy nic się nie stało.
Irytuje mnie to że wielu moich znajomych tutaj(wkurwia mnie to że ziomy z celi)stara się mnie odwieść od decyzji powrotu(zazdroszczą mi tego że wychodzę na wolność). Cóż takie jest życie i wielką sztuką jest kierować nim w odpowiednich momentach(mam gdzieś te cioty z dożywociem).
]Lakupaavi
). Mieszkam tu już trzy i pół roku(odsiaduję swój wyrok już ponad trzy lata) początki były trudne ale teraz wszystko stało się rutyną(klawisze na początku się czepiali ale zapłaciłem swoje i teraz jest spoko). Dom, praca, dom, praca, koncert, wyjazd, dom, praca(cela, tyranie, cela, tyranie, przepustka, cela, tyranie) I tak na okrągło(i tak w kurwe do zajebania). Niestety sam się stałem takim więźniem tylko i wyłącznie przez samego siebie. Taki styl bycia sobie narzuciłem. Już wiem że po czterech latach i dwóch miesiącach opuszczam to miejsce, wracam do domu(dostałem skrócenie wyroku za dobre zachowanie). Nie dziwię się moim znajomym którzy żyją tu na całego(współczuję tylko tym którzy odsiadują tutaj dożywocie), muszą się ratować przed zwariowaniem więc uciekają(dają dupy w każdej celi i także gdzie popadnie) w wir wydawania kasy. Nawet Ci na bezrobociu( o tych w karcerach to nawet nie chcę wspominać) zachowują się tak jakby nigdy nic się nie stało.Irytuje mnie to że wielu moich znajomych tutaj(wkurwia mnie to że ziomy z celi)stara się mnie odwieść od decyzji powrotu(zazdroszczą mi tego że wychodzę na wolność). Cóż takie jest życie i wielką sztuką jest kierować nim w odpowiednich momentach(mam gdzieś te cioty z dożywociem).
]Lakupaavi











