Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Grota Drozdala

uwaga niski sufit

Dzisiaj

,

Summer Secret Surprise 08 preorders go live at 2 PM EST 07.01.08. (to jest 20:00))
Another clue will be posted at 1 PM. (znaczy sie o 19:00

Napisze jakis bardziej konstruktywny wpis jak znajde kwilke w pracy.

07.01.2008

, , ,

Z dniem pierwszego lipca zaczynamy przyjmować pre-ordery na najnowszy dodatego do Burning Wheel

Jak widac na powyżej załączonym obrazku, a w lepszej rozdzielczości na stronie głównej autorem okładki (i dwóch grafik w środku) jest sam Ian Miller (którego prace zdobiły story starego tolkienowskiego bestiarusza, Realms of Chaos i starych dodatków do warcha).

Jak na razie tytuł i zawartość merytoryczna dodatku pozostają słodka tajemnicą (która rozwieje się pierszego lipca), mogę podzielić się natomiast paroma szczegółami technicznymi:
SSS 08 will be revealed and launched next Tuesday, July 1st, midday -- during the EST work day (-6 godzin w polacz-landii). The exact time will be announced next Monday.

  • The preorder will run from July 1st to August 1st -- maybe up until Gen Con, we'll see.
  • Preordered books will be signed and hand numbered by me -- 001 to 200.
  • Preorders are limited to 200 books. That's right. After 200 books, preorders are over!
  • Preordered books cost $25 plus shipping.
  • There is a sweet limited edition preorder t-shirt for this book. The t-shirt costs $20. It will only be available during the preorder period. If you have any doubt about how sweet our t-shirt deals are, ask the lucky few got the black tengus from the Blossoms preorder.
  • Preorders ship August 18th-25th. We ship in the order received. So if you order first, you'll get your book first.
  • Preorders will NOT be available at Gen Con. We will NOT have signed and numbered copies at Gen Con. We WILL have regular edition of these books for sale at Gen Con.
  • There are NO PDFs of this book available. Ever. Do not ask.

The book is 296 pages, digest-sized. Art for this book includes a cover by Ian Miller and interiors by Chris Moeller, Richard Luschek, Kurt Komoda (!!!), Kev Sather, Jenn Rodgers and Jordan Worley among others.

John Wick nie proznuje

, ,

Poklikalem sobie po polskim internecie i jakos jeszcze nikt nie rozpowiadal (w polsce) o dosc fajnej inicjatywe zapodawanej przez znanego szeroko autora gier i mniej szerzej znanego masona - Johna Wicka.

Ukrywajac sie na Twejtubie pod pseudonimem Lord Strange wyglasza swoje (w glownej mierze niezwykle blyskotliwe) kazania o grach fabularnych i sztuce ich opracowywania.

Ostatni jego video-wpis w serii zwanej "play Dirty" traktuje o "poteznych bohaterach", masa na prawde swietnych rad - obejrzyjcie sobie sami.



No i warto zwrocic uwage na sam poczatek, gdzie John zachowuje sie jak spazz.

PS. Wydawnictwo Portal przygotowuje sie do wydania zebranych w jednym tomie poradnikow Johna - [url-http://wydawnictwoportal.pl/index2.php?id=najswiezsze_wiesci&p=11]Play Dirty. Nie posze tego bo palam do WP miloscia, wrecz przeciwnie - pucuje sie o tym, gdyz pryznajmniej 50% z zawartych w tym tomie porad sie wam przyda.

The Play Generated Map and Document Archive

, , ,

A w skrocie PlaGMaDA to projekt mojego znajomego Tim'a "Ozark'a" Hutchinsa. Nazwa mowi sama za siebie mapy, karty postaci oraz wszystkie dokumenty okologrowe.

Jak na razie archiwym nie jest zbyt obszerne, ale mozna poprzygladac sie jak na przklad wygladaly postaci ludzi grajacych w DnD i Shadowruna kilkanascie lat temu.

Ponizej blurb by Tim:
PlaGMaDA's mission is to preserve, present, and interpret play generated cultural artifacts, namely manuscripts and drawings created to communicate a shared imaginative space. The Archive will solicit, collect, describe, and publicly display these documents so as to demonstrate their relevance, presenting them as both a historical record of a revolutionary period of experimental play and as aesthetic objects in their own right. By fostering discussion and educating the public, it is hoped that the folkways which generate these documents can be encouraged and preserved for future generations.

Zoroaster - Bullwhip

Po Gygaxie nie plakalem...

,

...ale Erica Wujcika bedzie mi brakowac.
Erick Wujcik Passes Quietly

Beloved role-playing game designer, Erick Wujcik, passed away Saturday evening, June 7, 2008. He died from complications related to pancreatic and liver cancer. Kathryn Kozora, his sweetheart of more than 30 years, and other loved ones were at his side.

Erick was diagnosed with cancer in late November, 2007 and given 6-8 weeks to live. True to Erick’s indomitable spirit and zest for life, he proved the doctors wrong by lasting more than six months. Most of that time was spent with friends and loved ones.

Erick Wujcik’s accomplishments are many.

To the role-playing game community, Erick is best known for his many RPG games and contributions to Palladium Books®, including The Teenage Mutant Ninja Turtles® RPG, several TMNT® sourcebooks, After the Bomb® RPG and sourcebooks for it, Ninjas & Superspies™, Mystic China™, Rifts® China One and Two, Revised RECON®, Wolfen Empire™ and many others. He is also famous for Amber® Diceless, the first truly “diceless” role-playing game, published under Erick’s own label, Phage Press. Erick also published Amberzine® and founded Ambercon™, a series of conventions celebrating gaming, friendship and the world of Amber, hosted at numerous locations around the world.

Erick Wujcik was also the founder, heart and soul of the Detroit Gaming Center, served as Adjunct Assistant Professor of Game Design at Hong Kong Polytechnic University (2003-2008), and worked in the videogame industry for the last several years, including UbiSoft China and most recently, as Senior Game Design/Writer at Totally Games, Novato, California.

Erick Wujcik’s greatest accomplishment, however, is his contagious joy for life and love of ideas and imagination that inspired people around the world. Whether they were one of his students at Hong Kong Polytechnic University, fellow game designers, or fans sitting in the audience at a convention or seminar listening to Erick speak, to those who had the pleasure of gaming with Erick (he loved to run games at conventions and everywhere he went), to those who knew him best, they couldn’t help but to love him. Even the millions who only knew him through his published works or communicated with him online, considered him a friend.

Erick is survived by Kathyrn Kozora, Kate's granddaughter – his beloved Sara, mother Nora, sister Peggy, his Aunt Mary and Uncle Sam and Nancy, along with dozens of aunts, uncles, cousins, nieces and nephews.

Erick’s last months of life were the same as he had always lived, full of friendship, joy, grace and beauty. He went quietly into the night, like a snowflake falling gently from the heavens.

– Kevin Siembieda, Palladium Books

Nigdy nie zapomne tego, ze (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu) wlasnorecznie adresowal i wysylal mi stare Amberziny, ktore zamiawialem przez siec (to pewnie swiadczy o tym jak niepopularnym systemem byl Amber :wink:. A co do Amberu, to byl troche polamany, ale gralo sie w niego swietnie.

:D



Siostra=duma !!!

(9 na 10 stomatologow potwierdza, ze Siostra jest przynajmniej 3x madrzejsza od nizej podpisanego - sprawdzone w praniu).

Saga o wiedźminie...

,

...niech przeminie. Nie dałem rady zdzierżyć. Gdybym może czytał sagę o wiedźminie jako nastolatek i świeżo upieczony fan remake'ów opowieści o Conanie ksiażka przykułaby moją uwagę. Teraz dobrnąłem do jednej trzeciej pierwszego tomu, gdzie wszyscy zbierają się w kaer Moher (czy jak to zwał) i żyły sobie wypruwam. Postacie oraz opisy może i naturalistyczne, ale po Kresie cięzko mnie juz czymkolwiek zaskoczyć. CAła saga zapowiada się na kolejny chosen one story i niestety nie zamierzam walczyć ze zniechęceniem, aby skończyć część pierwszą. Pamiętam zbiór opowiadań o wiedźminie, które czytałem lata temu - Ostatnie Życzenie czy coś w sym stylu - krótka forma bardzo mi opdpowiadała. Cykle fantasy rządza się własnymi prawami i pewnie dlatego ciągła ekspozycja i opisy (podobny miałem problem po wierwszym tomie Koła Czasu Jordana) po prostu nakładniały mnie do wypruwania sobie żył (czytając). Dialogi jakies takie dziwne, ciągłe granie na uczuciach, możliwe, że to i bohaterowie, do których polubienia nie byłem w stanie się przemóc pogrążyło próbę zgłębienia sagi ostatecznie.

Ludzie pieją w zachwytach nad sagą, mnie bardziej podchodzili Bozi Wojownicy i cała trylogia Husycka, której nie skończyłem.

Nie przeczą, że Saga może mieć jaks urok, przecież nie dotarłem do jej końca, ale aktualnie nie mam wystarczającej ilości wolnego czasu i samozaparcia aby czytać ksiażki, które po prostu mi nie podchodzą.

The Fall [2007]

Akcja The Fall toczy się w latach dwudziestych zeszłego wieku w Ameryce. Dziewczynka przechodząca w szpitalu rekonwalescencje zaprzyjaźnia się z dochodzącym do siebie po wypadku na planie filmu kaskaderem. Ten zaczyna opowiadać jej trochę z nudów, trochę ze współczucia fantastyczną historię o piątce bohaterów stających do walki ze złym portugalskim gubernatorem. Wspólnie powołują oni do życia fantastyczny świat, który opowiadany jest przez dorosłego ale widziany (i ukazany na ekranie) oczami dziecka. Jednak z czasem staje się oczywiste, że kaskader nie opowiada historii z czystego altruizmu i ma co do młodej dziewczynki własny plan.

Reżyser, Tarsem Singh, jest znany z realicacji teledysków i troszkę mniej z okropnego filmu z JlO - The Cell. The Cell to była szmira, ale szmira, która wyglądała pięknie. Tarsem oswobadzając się z kajdan wielkich studiów filmowych, sławnych gwiazd ekranu i wszechobecnej grafiki komputerowej zebrał jakimś codem fundusze i zrealizować film samemu. Dzięki temu wygląda on tak jak wyglądać powienien a nie tak jak wyglądałby gdyby zabrali sie od niego spece od marketingu.

The Fall to z najbardziej zapierających dech w piersiach filmów kinowych jakie widziałem w życiu. The Fall wygląda ZA dobrze i to może być jego jedyna wada. Natłok pięknych scen, krajobrazów (przesada, takie miejsca nie istnieją!), ujęć, pomysłów zwala z nóg i jednocześnie przez to cały efekt oglądania czegoś unikatowego na srebrnym ekranie tanieje. Nasze zmysły atakowane są pięknem bezustannie, nie mamy chwili na złapanie oddechu, kontemplacje i zaaprobowanie tego, co właśnie ujrzeliśmy, reżyser nie daje nam chwili (daje kilka) wytchnienia. Nawet tak prosta rzecz jak spacer głównej bohaterki z jednego bloku szpitala do drugiego przeradza się przed naszymi oczami w magiczną opowieść.

Jest mi na prawdę cieżko pisać o tym obrazie, bo trzeba go doświadczyć samemu. Reżyser nie traktuje widza jak kukiełki, której trzeba wszystko tłumaczyć - pokazuje nam to co powinniśmy wiedzieć a od nas juz będzie zalezało jak to wykorzystamy. Oprócz doskonałych efektów wizualnych (wydaje mi się, że komputerowo poprawiany obraz był jedynie w jednym przypadku) zabiegi fabularne, a raczej współgranie fabyły z obrazem też zapiera dech w piersiach. Na przykład na początku, nasza mała bohaterka życzy sobie aby w historii opowiadajane przez kaskadera znalazł się indianin. On grając w filmach o kowbojach i indianach - zaczyna używac słów takich jak wigwam, ale dla dzieczynki Indianin to mieszkaniec Indii, bo z Hindusem pracowała na plantacji pomarańczy - więc na ekranie widzimy dumnego pana w turbanie ze scimitarem, którego kaskader opisuje nam jak czerwonoskórego. Czyz to nie genialny zabieg na ukazanie tego w jak różny sposób pracuje nasza wyobraźnia? Takich mioemntów realizacji widz doświadcza jeszcze wiele razy.

Grze aktorskiej nie mam niczego do zarzucenia, zero pompy, sama narutalność. Grająca role Alexandrii dziewczynaka jest wspaniała, podobnie jak i reszta obsady, w której nie dane nam będzie uświadczyć znanych (i lubianych lub mniej lubianych) twarzy z amerykańskich produkcji. Wszystkie te zabiegi pozwalają nam skupic się na fabule i tym co ukazuje się na ekranie, bo nie wiemy czego się po nieznanych aktorach spodziewać.

Nie warto zwlekać, trzeba pooglądać.

Ze spokojnym sumieniem można by temu filmowi w moim mniemaniu dać dziesięć minus jeden, gdybym dawał filmom noty.

I na koniec trailer, z którego niweiele wynika, a na dodatek może troszkę popsuć przyjemność oglądania (jeżeli zamierzacie zobaczyć ten film niebawem, w przeciwnym wypadku klikajcie spokojnie).

PS. Miękki nie jestem, ale trzy razy prawie mi łezka spłynęła.


Smutki majowe

Ze smutkiem stwierdzam, ze niw wazne ile zarabiasz, jakie szmaty noisz i jaka won roztaczasz wokolo siebie - i tak nie odrozniasz sie zbytni od reszty motlochu (moze kapke inaczej wygladasz, ale nic to) ktorum zwgardzasz i pogardzasz. Do takiego wniosku doszedlem po 9 tygodniach spedzonych w nowej pracy. Dzien w dzien uzywajac toalety w pisuarze w oklo 80% przypadkow czeka na mnie probka moczu do analizy odtatniego delikwenta, ktory sie tym plynem z pisuarem dzielim przedemna. Jak widze ze kolesie opuszczajacy kibel i pisuar nie zleja nawet rak woda to mnie sie przewraca w rzaoladku i popadam w paranje niepodawania reki nikomu na dziendobty albo jak kto wolli "good morning". Ja moze wygladam jak srednio wyczesany kloszard, ale nie puyszczam lazienki bez umycia rak, bo to jest PODSTAWA i od tego zostaly zamontowane tam umywalki. Wali mnie to, ze zarabiasz 20 kilo wiecej waluty niz ja, to nie jest wazne, wazne jest to czy mam dla ciebie szacunek i czy ten szacunek ty dla mnie masz i jak sie prezentujesz w kostiumie codziennej egzystencji, a tego nie mozna za dukaty wygladzic (tak jak waszego zarostu na twrzay, zalomow na spodniach od krawca albo wydelipolwanych brwi).

W sumie iestnieje jeszcze jedna mozliwosc - mozliwe ze tak mocno gardzicie wszystkimi dookola, ze nie mycie rak po wydaleniu plynow i substancji mniej plynnej z waszych organizmow bo byloby uklonem w strone motlochu.

No coz, pieniadze nie moga kupic wszystkiego a perfumy i szafa pelna designerskich fatalaszkow i tak nie zamaskuja waszej hipokryzji. nie zyjemy tylko dla siebie.

PS. Nintendo Wii mocno rzadzi, Xbox360 bedze rzadzil w przyszlym tygodniu. Sora, nie mialem ostatnio czasu na updejty, ale zdjatka z nowej groty zapodam niebawem. Do uslysznia niebawem i myjcie rece! Od tego sa!

PSS. Dolaczam do burzujow - w ciagu ostatnich 4 tygodnikupilem wiecej par spodni niz w ostatnich 3 latach.

PSSS. Wolfhead nie lam sie - szkola nie zajac nie ucieknie.