Mary DuLait

To nie Bóg jest wolnością, to wolność jest Bogiem!

Subscribe to RSS feed

ZWARIUJMY!!!!!

Czy zauważyliście, moi drodzy, jak bardzo brakuje nam powietrza?
Snujemy się ulicami miast i ci, którzy oddychają, są zatruci a ci, którzy próbują nie oddychać tym zatrutym powietrzem, wstrzymują oddech i nie mogą nic powiedzieć w ramach protestu. Słyszymy jedynie głosy, które są echem przeszłości, widzimy dawne obrazy a ludzie w maskach nieustannie powtarzają nam: "Znajdź sobie cel", "Dokonuj mĄdrych wyborów", lecz stawiają przed nami cele i wybory korzystne jedynie dla nich!
Niektórzy mówią :"Nie ma już nic do zrobienia.Wszystkie przyzwoite rzeczy już dawno zrobiono. Wielkie idee zużyły się i są muzealnymi eksponatami. Nie widzę nic zabawnego w życiu...w tej jałowej dekadzie..." Może mają rację! Moża to jest filozofia naszych czasów! Postawa skrajnie nihilistyczna,
produkująca smutne jednostki, zdolne jedynie do narzekania, bez żadnej siły do walki. Wszyscy dostrzegamy sztuczność. Główne rolę w tej marnej sztuce odgrywają sztuczni indywidualiści, słuchający sztucznej muzyki, oglądający sztuczne filmy, sztucznie wyznając miłość i sztucznie uprawiając seks,
czytając sztuczne książki, prowadząc sztuczne rozmowy, zalewając się sztucznymi łzami i wybuchając sztucznym śmiechem. Widzimy to prawda?
Szkoda tylko, ze tak nie wielu ma wolę do tego by z tym walczyć, by zarażać prawdą...tak...prawda jest zaraźliwa! Niestety...tak czesto unikana bo uważana za chorobę.
Chyba tylko totalne ignorowanie owej sztuczności może byc postawą prawdziwą. Jednak człowiek taki staje się mizantropem, który z powodu olśnienia świadomością tego bagna, znienawidził ludzi, świat i przy okazji siebie...popadł w emocjonalny marazm lub...szaleństwo. A może właśnie lepiej być świrem? Może należałoby zignorować nie ludzi i cały świat lecz ich opinie? Szaleńcy? Utopiści? Fanatycy? Bumelanci? A niech gadają! Ich szare, pozbawione wyrazu twarze niech nas nie hamują! My mamy obłąkany wzrok i psychopatyczny uśmiech! Ale to przynajmniej coś wyraża! Ma jakąś wartość!
Może wyjdźmy wszyscy na ulicę, przestańmy wstrzymywać oddech i wydajmy, być może ostatni...ale najgłośniejszy KRZYK, który będzie wyrazem naszego sprzeciwu wobec sztuczności! Zarażajmy prawdą!

ZWARIUJMY!!!

Looking for freedom!

, ,

Imagine....a work, where you are totally independent. You are deciding with who you will work with, how many hours you will work for and you will find out that people who you work with - your partners, are the people who you can totally trust and be honest with. Think about the job, thanks to which you will be able to realise your dreams, you will be working with enthusiasm every single day. Job where no one can fire you. You deciding about what is your success and how it will look like your business. Do you think that this is only a dream? It is definitely not a dream, you can make it happen. Simply to do that just get familiar with 3 steps, which will lead you to the success. First small step you have already done by visiting this website. Now is time to get to know more about the company and how it works. Then make a decision about registration. Remember, this will be your own business, no one will tell you how you have to run it, what you have to do and when. You will be working like you want, how long you want and when you want. Of course on the beginning to help yourself out you can use advices of others (sponsors, leaders...), who already achieve the success. In this case you can use marketing plans, motivational programs, events - but this only depends of you - you do not have to do that. You are choosing your way. If a while ago someone already offer to you something similar and told you that you have to sell lots of products or walking from door to door to find other people and register them, so you could build your lines on them, or anything else, simply means that he/she did not understand anything about FM Group and how it works. Please, forget about all this stuff, what someone told you, and give yourself a chance to get to know the system from the beginning, one more time. In this business you are independent, no one will tell you anything about what you should and should not to do. That is way this is the perfect job, you do what you want and you using advices of others only if you want. The registration is Free of charge and very simple.
Just ask me what to do:)

...

Pisanie to moja pasja - powiedział - nic nie czyni mnie tak spełnionym, jak postawienie kropki na ostatniej stronie kolejnej książki.
Ja wolę postawić trzy - spojrzała w niebo - nie lubię zamykać swoich myśli w klatkach...

Co to jest........WOLNOŚĆ?

Zastanawiać się nad pojęciem Wolności, to jakby zastanawiać się nad pojęciem Boga. Wbrew pozorom kwestie te są niezwykle podobne do siebie, a może nawet są...tym samym.

Czy Bóg istnieje? Oczywiście ateiści powiedzą, z całą swą wyimaginowaną stanowczością, że nie...i będą próbować udowodnić to swymi marnymi, naukowymi teoriami, które nijak się mają do pojęcia Boga.
Z drugiej strony, fanatyczni wierni, zaślepieni naukami kościoła, odpowiedzą,że tak, Bóg istnieje, a na dowód tego będą cytować słowa spisane w "jedynie słusznej księdze mądrości", bez względu na to, jak ją nazwiemy. Jednak, kiedy zastanowimy się głębiej....to przecież...Bóg jest niedefiniowalny. Jest to jedynie próba nadania życiu jakiegoś sensu, punktu odniesienia, powodu, dla którego mielibyśmy tutaj nadal tkwić i dlaczego tutaj a nie gdzie indziej, dlaczego tak a nie inaczej. To jedynie nieudolna forma UWOLNIENIA się od nieustannego rozmyślania, od szukania, badania, od szaleństwa w istocie, gdyż ludzka psychika nie zniosłaby (przynajmniej człowieka przeciętnego) takiego napływu myśli, teorii, wątpliwości. Tak więc dochodzimy do wniosku, że i dla ateistów i ludzi religijnych, Bóg jest dążeniem do WOLNOŚCI. Pierwsi, zarzucają zniewolenie tym drugim za to,że ich życiem steruje jakiś zmyślony twór, Ci drudzy natomiast zarzucają zniewolenie tym pierwszym twierdząc, że Bóg daje wolność i tylko On może ją dać.

Tak samo jest z pojęciem samej WOLNOŚCI. Czym ona jest? Czy w ogóle istnieje? Wszak zawsze od czegoś będziemy zależni. Jednak dla jednego, wolność będzie dobrym samochodem, pięknym domem, kochająca rodziną...dla drugiego wolność będzie nieustanną wędrówką po świecie, życiem na krawędzi, szaleństwem, a dla jeszcze innego wolność będzie buntem, walką przeciw wszelkim formom zniewalania człowieka. Czy możemy teraz obiektywnie stwierdzić, która z tych trzech przykładowych osób, jest NA PRAWDĘ WOLNA? I czy którakolwiek jest? Ano nie możemy. Nie posiadamy bowiem tak czystej obiektywności, która uprawniłaby nas do utworzenia definicji wolności, nie ma norm, które pozwoliłyby nam uformować jakiś niezmienny kształt tegoż pojęcia. Oczywiście możemy powiedzieć, że każdy z nich jest czymś zniewolony, od czegoś uzależniony...bo to rodzina, bo to walka o pieniądze, bo to frustracja, bo żądze....ale czy to aby na pewno dyskwalifikuje wolność?

Pojęcia względne od lat są przekleństwem filozofów, myślicieli, a nawet naukowców, którzy oddaliby wszystko by je złapać w jakąś siatkę i zbadać pod mikroskopem. Jednak to właśnie te przeklęte pojęcia, których definicji może być tyle, ilu jest ludzi na świecie, są jak sekretna przyprawa do idealnej zupy, która w tym przypadku nazywa się....po prostu....życie....


W poszukiwaniu prawdy (?)

Światłocień

A gdyby tak się zgubić,
w mroku starych ulic,
zapomnieć kim się jest i że istnieje światło.

A gdyby tak wędrować,
węglem świat malować,
widzieć, to co pod, nie to, co ponad iskrzy.

A gdyby stać się cieniem,
swym własnym pół istnieniem,
wyrzec się materii i wyjąc z niej swą duszę.

A gdyby tak być wolnym,
uczynić świat pozornym,
pozbawić go próżności i pozabijać zmysły.

W istnieniu tkwi niepewność,
czym prawdy, czym złudzenia,
czy to, co zwiemy światłem,
nie rzuci na nas cienia...?

<Mary DuLait>

Samotność - nie dla wszystkich...

Jest burza....nareszcie! Po dniach niemiłosiernego upału...pragnęłam jej bardziej niż czegokolwiek, nie wspominając już o tym,że jest to moje ulubione zjawisko pogodowe. Ale to w ramach niezobowiązującego wstępu.

Wczoraj naszła mnie refleksja. Rozmawiając z pewnym człowiekiem późnym wieczorem, stojąc obok cmentarza żydowskiego, z okna niewielkiej kamieniczki wypadła reklamówka. Nie byłoby to jakoś nadzwyczajnie intrygujące, gdyby nie fakt, iż zaraz za tą reklamówką,z tegoż okna wyłoniła się wędka, a tuż za nią starszy pan. Po chwili konsternacji i przyglądania się, będąc ukrytymi w ciemności zdaliśmy sobie sprawę z tego, co się działo. Starszy pan próbował wędką złowić z okna swojego mieszkania, wyrzuconą wcześniej reklamówkę. Niecodzienny jest to widok, prawda? Sami nie wierzyliśmy własnym oczom i nie wiedzieliśmy czy się śmiać, czy obserwować w ciszy...staliśmy jednak w osłupieniu, nie wydając najmniejszego dźwięku. Pierwsza myśl: "Gość ześwirował!", jednak po dłuższym zastanowieniu, stwierdziłam,że przecież znam tego człowieka z widzenia...to był mój sąsiad. Zawsze sam...rzadko kiedy wychodził z domu...ciągle tylko obserwował ludzi z okna. W końcu z poczucia rozbawienia, przez zadumę, poczułam żal i współczucie. Był to bowiem idealny symbol człowieka samotnego, który zamknął się w swoim własnym świecie, próbującego swą własną wyobraźnią uczynić ów świat prawdziwym. Zastanawiałam się co on w tamtej chwili widział...czy cmentarz, obrośnięty bluszczem, widziany z jego okna stał mu się oceanem, a reklamówka, która wypadła z jego okna, piękną, dorodną rybą? Czy chwytając więc za wędkę, która niegdyś zapewne służyła mu w spełnianiu jego pasji, przeniósł się w inną rzeczywistość, do której być może zatęsknił? Czy po prostu tak mu się bardzo nudziło, że postanowił w ramach własnego ekscentrycznego usposobienia, porobić coś niedorzecznego...od tak...dla zabawy? Nie wiem...mogę się tylko domyślać. Faktem pozostaje jednak to,że przyczyną takiego zachowania była niewątpliwie samotność, której nie może znieść...poczucie uciekającego przez palce życia, które trzeba, nie ważne jak, ale jakoś wypełnić...czymkolwiek...choćby łowiąc przez okno reklamówkę.

Niektórzy lubią samotność...świetnie się czując w jej towarzystwie, wręcz wolą ją od natłoku ludzi, przyjaciół, miłości...uważają,że w końcu i tak umiera się samemu...i że każdy człowiek kiedyś ich opuści, bez wyjątku. Inni zaakceptowali ją, nauczyli się z nią żyć i choć nie jest to ich upragniona droga, to nie mają siły walczyć więc uśmiechają się przez łzy.

Moim zdaniem...jeżeli ktoś nie chce być samotny, ma możliwość zmienić sytuację, w której się znalazł...wystarczy tylko otworzyć oczy i spojrzeć trzeźwym okiem na świat i to co oferuje.

No i koniec burzy....mordercze słońce znów powróciło...


Czas wyruszyć w długi rejs...

Hmmm...to już lipiec, prawda? Ależ ten czas szybko leci...z jednej strony to dobrze...ale z drugiej...to nieco przytłaczające, kiedy pomyśli się perspektywicznie na szybkość, z jaką mija nasze życie. Niedawno pisałam o tym jak mi było zimno...teraz dla odmiany wypadało by pisać o tym, jak mi jest gorąco...ale oszczędzę ludziom tego, co sami zapewne mają już powyżej najwyższego na głowie włosa.Zmienność atmosferyczna nie jest szczególnie fascynującym tematem. Zapaliłam sobie świeczkę, której płomień niepokojąco się chwieje, biorąc pod uwagę to,że mam włączony wiatrak. Słucham Odlfield'a i w przypływie nudy z domieszką weny, postanowiłam napisać tu coś...znowu....ponownie....gdyż zarzucono mi ów bloga porzucenie. Nie mam jeszcze kompletnie pojęcia co stanie się głównym tematem tych rozważań, które obecnie czytasz....póki co będę pisać to co mi mózg na myśli przyniesie...jeśli wytrwasz...cześć Ci i chwała!

Jakby to ująć w słowa...ostatnio mam chwiejne nastroje...Ale to zapewne przez to, że zaangażowałam się mocno w szerzenie anarchizmu, poznawanie nowych ludzi, wszelkiego typu imprezy. Brak mi...wyciszenia...jednak to mam zamiar nabyć już niebawem wśród mazurskich jezior. Ale, jak się domyślam, nie macie ochoty poznawać życia Mary DuLait od kulis, tak więc, tradycyjnie zacznę wylewać tu coś, co może (lub wcale nie)...sprowokować was do chwili zadumy.

Rozmawiając kiedyś z pewnym człowiekiem nad sensem istnienia, starając się analizować pewne przykłady i być jak najbardziej obiektywnymi w ocenie, doszliśmy do takiego samego wniosku. Wyobraźmy sobie,że życie ludzkie polega na tym,żeby wybudować statek i ruszyć w morze. (Oczywiście to była tylko moja prymitywna metafora, tamten człowiek tylko przystał na takie zobrazowanie problemu....) Nasze dzieciństwo spędzamy na wybudowaniu szkieletu tego statku...oczywiście pomagają nam w tym różni ludzie...rodzina, nauczyciele (oczywiście pomijam przypadki, kiedy człowiek niestety tej pomocy nie ma...ale nie w tym teraz rzecz) tak oto, budując nasz szkielet, zmierzamy ku dorosłości...Będąc już w wieku "prawie dorosłym", oddalamy pomoc...chcemy już budować sami...mamy swoje gusta, poglądy na to jak go wzmacniać by nie zatonął...poznajemy innych przyszłych marynarzy, widzimy inne koncepcje na statki, inne wzory, kształty, kolory...jedne nam się podobają bardziej, inne mniej...jednych przyszłych marynarzy lubimy bardziej, innych mniej...jednak człowiek ma to do siebie, że bywa ambitny...szuka więc czegoś, co wyróżni jego statek spośród innych...często prowadzi to do egoizmu, wrogości...niektórym się wręcz wydaje, że już mogą wypływać i ruszają w morze z niedopracowanym i niewzmocnionym statkiem...bywa,że szybko toną...i nie zawsze uda się ich uratować...inni z kolei...nie chcą w ogóle wypływać w morze, zmierzyć się z dorosłością, z problemami, sztormami, niebezpieczeństwami tego świata...udoskonalają więc swoje statki w nieskończoność, udając,że cokolwiek robią...boją się spojrzeć w dal, nie ciekawi ich co mogą znaleźć za horyzontem. Są też Ci, którzy wybudowali statki wg podanego im od starszych marynarzy wzoru...ślepo wykonywali ich polecenia, wiedząc,że doświadczenie starszych da im bezpieczeństwo i pewność. Ich statki wyglądają identycznie, niczym się nie różnią, a oni sami wypływają jednocześnie...o tej samej, ustalonej odgórnie godzinie, obierają ten sam kurs i płyną tą samą prędkością. Ich rejs jest pozbawiony jakichkolwiek wrażeń. Są też i tacy, którzy sami, świadomie, wg własnego pomysłu wybudowali i wzmocnili statek, czyniąc go jak najbardziej korzystnym dla siebie, wyruszają, kiedy uznają,że już są gotowi, nie obchodzi ich opinia innych...zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw i własnych możliwości oraz możliwości statku...wyruszają w rejs...mijają na swej drodze wraki tych mało rozsądnych, mijają tych, którzy płyną za innymi, starszymi marynarzami, którzy proponują im,żeby się przyłączyli ale oni wiedzą,że to nie dla nich kurs...obierają zatem swój własny, nieograniczony, nieoznaczony, nieistniejący...płyną przed siebie w najciekawsze miejsca. Czasami słyszą komunikaty by wracać na ląd bo zbliża się sztorm lecz oni znają swe możliwości...płyną dalej pokonując burze i wielkie fale, które starają się ich zatopić. Są niezwykle zadowoleni ze swojego rejsu...ale w pewnym momencie, po kolejnym pokonanym sztormie...dumni z siebie rozglądają się wokół...i nagle pryska całe szczęście...cały sens, którym dotychczas był sam rejs...rozglądają się wokół i zdają sobie sprawę,że są głupcami...gorszymi od tych, którzy zatonęli, gorszymi od tych, którzy zostali na lądzie, gorszymi od tych, którzy popłynęli, jak jeden mąż za swym autorytetem...zauważają, że to co robili dotychczas nie miało żadnej wartości bo....nikt oprócz nich samych, nie jest z nich dumny...nikt nie widział ich dokonań, nikt nie dzielił ich strachu przed sztormem i radości po wygranej z nim walce...rozglądają się i ....nic.... czasami jednak...choć zdarza się to niezwykle rzadko...taki marynarz...rozglądając się, dostrzega na horyzoncie, w oddali inny statek...podpływa więc do niego...i okazuje się,że ów marynarze, obrali ten sam kurs...nawet nie wiedząc o swym istnieniu...odtąd chcą już płynąć razem bo wiedzą, że nawet gdyby się oddalili od siebie...będą płynąć w tym samym kierunku...Nagle okazuje się,że pomimo utraty sensu...on był...tylko nie dostrzegali go wcześniej.

Jaki morał wynika więc z tych wywodów? Nie warto porzucać nadziei (w tym przypadku w postaci lornetki) Należy zawsze w chwilach zwątpienia, chwycić za nią i się rozejrzeć...może ujrzymy w oddali...mały stateczek.......

"Ten statek, co na powierzchnię parującego oceanu
Znów po tchnienie, po krzyk, po rozpacz ostatnią
Niknie pod falą, ślad tylko na fali...
Bez steru i sternika, bez szypra, co zawsze na końcu
Może tylko Bóg, o ile istnieje

Ostatni rozbitkowie, apatia lub rozpacz
Zresztą razem im lepiej, kwestia wrażliwości
Splątane liny ani są oparciem ani nadzieją
Wzrok łączy ich z niebem lub wzniesiona dłoń..."


Wnioski? Słowa krytyki? Komentarze przyjmuję w każdej postaci smile Mam nadzieję,że nie zanudziłam na śmierć...tak więc...kończąc tą krótką rozgaworę...

CZEŚĆ CI I CHWAŁA! (kimkolwiek jesteś)

Kiedy zamiast piwa w pubach będzie tylko mleko! - Opowiadanie

Opowiadanko, napisane jakiś czas temu. Trochę politycznego absurdu wink WYBORY JUŻ NIEDŁUGO!!!

Read more...

ROZBRAT ZOSTAJE!



OŚWIADCZENIE

Skłot Rozbrat, który od 15 lat działa w Poznaniu może przestać istnieć. Po kilkunastu latach prowadzenia przez Rozbrat działalności społecznej, politycznej, kulturalnej i artystycznej bank postanowił wylicytować działkę, na której terenie mieści się to rozwinięte centrum społeczne. Kupno działki przez dewelopera będzie oznaczać jego koniec. Po kilkunastu latach teren Rozbratu zamieszkuje około 20 osób. W momencie kiedy ważą się losy ich domu, władze miejskie rozpoczęły przygotowywanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni. Plan ten, obejmujący skłot Rozbrat, nie przewiduje jednak jego istnienia, ani żadnego ośrodka miejskiego o podobnym charakterze. Na terenie działki zajmowanej przez Rozbrat zaprojektowana jest zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna, co oznacza zmianę funkcji tego terenu.

Read more...

Projekt venus! - Nowy, Lepszy Świat!

Ruch Zeitgeist nie jest ruchem politycznym. Nie rozróżniamy narodów, rządów, ras, religii, wyznań czy klas. Uważamy, że są to fałszywe, przestarzałe rozróżnienia, dalekie od pozytywnych czynników, służących prawdziwemu rozwojowi ludzkiego potencjału.

Bowiem ich podstawą jest podział władzy i stratyfikacja, nie zaś jedność i równość, która jest naszym celem. Ważnym jest zrozumieć, że w życie wpisany jest naturalny postęp, musimy też zauważyć, że gatunek ludzki ma zdolność do drastycznego spowalniania i paraliżowania tego postępu, poprzez tworzenie struktur socjalnych, które są przestarzałe, dogmatyczne i stoją w sprzeczności z naturą. Świat, który widzisz dzisiaj, pełen wojen, korupcji, elitaryzmu, zanieczyszczeń, biedy, epidemii, chorób, naruszania praw człowieka, nierówności i przestępczości, jest rezultatem tego paraliżu.





W tym ruchu, chodzi o świadomość i zaangażowanie w płynny postęp ewolucyjny, zarówno personalny, społeczny, technologiczny, jak i duchowy. Rozumiemy, że człowiek jest na naturalnej ścieżce jednoczenia się, wychodzącej ze wspólnego uznania fundamentalnych określonych empirycznie zasad, tego jak działa natura i jak my jako ludzie, wpisujemy się w obraz zjawiska, które nazywamy życiem. Ta ścieżka istnieje, ale niestety pozostaje ukryta i nierozpoznana przez ogromną większość ludzi, którzy wciąż utrwalają przestarzałe i zwyrodnieniowe tryby postępowania i rozumowania. Ruch Zeitgeist chce pokonać, właśnie tą intelektualną depresję, poprzez edukację i akcje społeczne.



Celem ruchu, jest skorygowanie funkcjonowania naszej globalnej zbiorowości ludzkiej na wszystkich jego poziomach, adekwatnie do obecnej wiedzy. Nie tylko uświadamiając ludzkości jej możliwości społeczne i technologiczne, o których wielu uwarunkowanych zostało by twierdzić, że są niemożliwe, lub wbrew „naturze człowieka”, ale także zapewniając środki do przezwyciężenia tych elementów społeczeństwa, które podtrzymują owe przestarzałe systemy.



Wiele pomysłów i rozwiązań promowanych przez ten ruch wywodzi się z organizacji o nazwie „Projekt Venus”, którą kieruje inżynier społeczny i projektant przemysłowy Jacque Fresco. Prawie całe swoje życie, poświęcił on na tworzenie narzędzi służących budowaniu świata, mogącego istnieć bez wojen, biedy, przestępczości, różnic społecznych i korupcji. Jego poglądy nie są radykalne czy skomplikowane. Nie narzucają subiektywnej interpretacji. W jego modelu, społeczeństwo jest tworzone jako lustrzane odbicie świata naturalnego i ma cechy będące wypadkową potencjału zasobów naturalnych Ziemi.



Ruch sam w sobie nie jest tworem scentralizowanym. Nie jesteśmy tu by przewodzić, ale by organizować i edukować.
February 2012
M T W T F S S
January 2012March 2012
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29