Wieści ze Świata
Saturday, March 29, 2008 1:19:26 PM
Z zasady, a wręcz ideologicznie, nie interesuję się wydarzeniami na świecie ani nawet w kraju. Docierają do mnie jedynie strzępy informacji (te atakujące najagresywniej lub te, które zdołają mnie dopaść w chwili utraty czujności) o katastrofach, konfliktach, śmierciach. Chcę jednak sama wybierać nad czym się pochylę. I może właśnie dlatego, że nie chłonę całej tej papki informacyjnej przekazywanej przez media, intensywniej przeżywam to, na czym zatrzyma się moja uwaga.
Niecałe 7 lat temu (11 września 2001) zachwiała mój światopogląd wieść o ataku terrorystycznym na World Trade Center. To zachwianie wyniknęło z zaskoczenia. My zwykli przechodnie współczesnego świata nie spodziewaliśmy się, że można posunąć się aż tak daleko. Pamiętam moje oburzenie, dezorientację i niedowierzanie. Dziś, gdy o tym myślę, ze smutkiem stwierdzam, że w mojej duszy rozsiadła się obojętność. I nie zaprosił jej wcale czas, który pozwala nabierać dystansu do przeszłych spraw. Moja dusza umieściła takie ludzkie działanie wśród wielu innych typowych dla człowieka - już mieści mi się to w głowie.
Minęło wiele lat... nie zobaczę już nowego obrazu Beksińskiego...Niemen i Grechuta nie napiszą żadnej nuty... W zeszłym roku zmarł Kapuściński. To smutne – przypomniał mi o swoim istnieniu po 20 latach...umierając.
Pamiętam jeszcze moje ożywione zainteresowanie zajściami w Ugandzie po obejrzeniu filmu „Ostatni król Szkocji”. Sam film pewnie nie pobudziłby mnie do poszukiwań prawdy o Ugandzie. Sprawił to fakt, że przez kilka lat do mojej klasy chodził Ugandyjczyk. W pierwszych dniach, kiedy jeszcze słabo mówił po polsku, tak wytłumaczył nam swoją obecność w naszym kraju: „W Uganda nie być porządek i ja przyjechać do Polska”. Izaak z każdym miesiącem coraz lepiej mówił po polsku, a ja nigdy nie zastanawiałam się, co kryją słowa: „W Uganda nie być porządek”. Może dlatego, że w Polsce też nie było porządku. Dziś już wiem, że nie znam słowa, które pomieściłoby ogrom okrucieństwa, chaosu i rozpaczy, i że określenie „nie być porządek” nie jest wcale takie niefortunne. Jeśli bogowie odwracają wzrok od jakiegoś miejsca, odchodzi z niego harmonia i dobro – boski porządek.
Lubię te moje przypadkowe i wybiórcze wycieczki po historii, wydarzenia, czasem nawet... ekonomii. Jest ich naprawdę niewiele.
Dziś znów spojrzałam na Świat przez lupę...Spojrzałam na Tybet i nie mogę przestać patrzeć. Patrzę, patrzę i ogarnia mnie lęk, że zniknie. Rozpaczliwie zastanawiam się, co mogę zrobić, by go zatrzymać. Zaczęłam pisać apel do Prezydenta ChRL... i owładnął mną wstyd. Jak mogę być tak naiwna, jak można odwoływać się do nieistniejących uczuć, sumienia, poszanowania cudzych poglądów.
Wiem. Jedyne co można zrobić, to zdjąć z niego zły czar. Ale nie umiem tego zrobić, więc płaczę nad swoją niemocą, słabością, tchórzostwem, mnichami i... kolejnym kawałkiem odchodzącego Świata.
Tak wiele już Go odeszło bezpowrotnie. Czy zostanie tylko plastik? Mam nadzieję nie dożyć tych czasów.


Niecałe 7 lat temu (11 września 2001) zachwiała mój światopogląd wieść o ataku terrorystycznym na World Trade Center. To zachwianie wyniknęło z zaskoczenia. My zwykli przechodnie współczesnego świata nie spodziewaliśmy się, że można posunąć się aż tak daleko. Pamiętam moje oburzenie, dezorientację i niedowierzanie. Dziś, gdy o tym myślę, ze smutkiem stwierdzam, że w mojej duszy rozsiadła się obojętność. I nie zaprosił jej wcale czas, który pozwala nabierać dystansu do przeszłych spraw. Moja dusza umieściła takie ludzkie działanie wśród wielu innych typowych dla człowieka - już mieści mi się to w głowie.
Minęło wiele lat... nie zobaczę już nowego obrazu Beksińskiego...Niemen i Grechuta nie napiszą żadnej nuty... W zeszłym roku zmarł Kapuściński. To smutne – przypomniał mi o swoim istnieniu po 20 latach...umierając.
Pamiętam jeszcze moje ożywione zainteresowanie zajściami w Ugandzie po obejrzeniu filmu „Ostatni król Szkocji”. Sam film pewnie nie pobudziłby mnie do poszukiwań prawdy o Ugandzie. Sprawił to fakt, że przez kilka lat do mojej klasy chodził Ugandyjczyk. W pierwszych dniach, kiedy jeszcze słabo mówił po polsku, tak wytłumaczył nam swoją obecność w naszym kraju: „W Uganda nie być porządek i ja przyjechać do Polska”. Izaak z każdym miesiącem coraz lepiej mówił po polsku, a ja nigdy nie zastanawiałam się, co kryją słowa: „W Uganda nie być porządek”. Może dlatego, że w Polsce też nie było porządku. Dziś już wiem, że nie znam słowa, które pomieściłoby ogrom okrucieństwa, chaosu i rozpaczy, i że określenie „nie być porządek” nie jest wcale takie niefortunne. Jeśli bogowie odwracają wzrok od jakiegoś miejsca, odchodzi z niego harmonia i dobro – boski porządek.
Lubię te moje przypadkowe i wybiórcze wycieczki po historii, wydarzenia, czasem nawet... ekonomii. Jest ich naprawdę niewiele.
Dziś znów spojrzałam na Świat przez lupę...Spojrzałam na Tybet i nie mogę przestać patrzeć. Patrzę, patrzę i ogarnia mnie lęk, że zniknie. Rozpaczliwie zastanawiam się, co mogę zrobić, by go zatrzymać. Zaczęłam pisać apel do Prezydenta ChRL... i owładnął mną wstyd. Jak mogę być tak naiwna, jak można odwoływać się do nieistniejących uczuć, sumienia, poszanowania cudzych poglądów.
Wiem. Jedyne co można zrobić, to zdjąć z niego zły czar. Ale nie umiem tego zrobić, więc płaczę nad swoją niemocą, słabością, tchórzostwem, mnichami i... kolejnym kawałkiem odchodzącego Świata.
Tak wiele już Go odeszło bezpowrotnie. Czy zostanie tylko plastik? Mam nadzieję nie dożyć tych czasów.













edaniela # Saturday, March 29, 2008 8:39:35 PM
I wiele jest niestety takich miejsc na ziemi, gdzie ludzie nie mogą sobie tak po prostu spokojnie żyć, pracować i cieszyć się życiem. Komuś przeszkadza ich spokój, ich istnienie, ich odmienność, a przecież niejednokrotnie wystarczyłoby tylko zwyczajnie być sobie nawzajem sąsiadami. Ale to niestety idealny i nierealny scenariusz... Trzeba jednak wierzyć, że nie jesteśmy tak całkiem słabi i robić to wszystko, co jesteśmy w stanie, choćby coś najdrobniejszego, choćby jakiś mały bojkocik przy sklepowej półce lub po prostu gest czy sprzeciw,czy choćby napisanie tekstu na dręczący nas temat na blogu, by to co przeżywamy wyszło do ludzi. Przecież gdybyśmy istotnie byli aż tak słabi, dziś w Polsce byłoby tak jak 40 lat temu. I co byłyby gdyby tamci ludzie się poddali? Przecież wtedy też wiele spraw przedstawiało się beznadziejnie. Każdy nasz pojedyńczy głos, krzyk, sprzeciw ma znaczenie, bo po naszym mogą zawsze odezwać się następne, które nie miały dotąd odwagi lub wrażliwości, którą każdego dnia mamy szanse obudzić w innych.
Mną jak dotąd najbardziej ze wszystkich wydarzeń na świecie wstrząsnął Biesłan. Tak okrutne posłużenie się dziećmi do walki o cokolwiek, choćby nawet najbardziej szczytnego, jak dla mnie, jest po prostu.... brak mi słów, nic tego nie tłumaczy.
edaniela # Saturday, March 29, 2008 10:50:11 PM
eGrazia # Sunday, March 30, 2008 6:19:02 PM
it-wasnt-me # Monday, March 31, 2008 8:57:14 AM
eGrazia # Monday, March 31, 2008 7:54:07 PM
edaniela # Monday, March 31, 2008 8:39:50 PM
it-wasnt-me # Tuesday, April 1, 2008 11:27:01 AM
edaniela # Sunday, May 11, 2008 12:39:34 PM