My Opera is closing 1st of March

Wieści ze Świata

, , ,

Z zasady, a wręcz ideologicznie, nie interesuję się wydarzeniami na świecie ani nawet w kraju. Docierają do mnie jedynie strzępy informacji (te atakujące najagresywniej lub te, które zdołają mnie dopaść w chwili utraty czujności) o katastrofach, konfliktach, śmierciach. Chcę jednak sama wybierać nad czym się pochylę. I może właśnie dlatego, że nie chłonę całej tej papki informacyjnej przekazywanej przez media, intensywniej przeżywam to, na czym zatrzyma się moja uwaga.
Niecałe 7 lat temu (11 września 2001) zachwiała mój światopogląd wieść o ataku terrorystycznym na World Trade Center. To zachwianie wyniknęło z zaskoczenia. My zwykli przechodnie współczesnego świata nie spodziewaliśmy się, że można posunąć się aż tak daleko. Pamiętam moje oburzenie, dezorientację i niedowierzanie. Dziś, gdy o tym myślę, ze smutkiem stwierdzam, że w mojej duszy rozsiadła się obojętność. I nie zaprosił jej wcale czas, który pozwala nabierać dystansu do przeszłych spraw. Moja dusza umieściła takie ludzkie działanie wśród wielu innych typowych dla człowieka - już mieści mi się to w głowie.
Minęło wiele lat... nie zobaczę już nowego obrazu Beksińskiego...Niemen i Grechuta nie napiszą żadnej nuty... W zeszłym roku zmarł Kapuściński. To smutne – przypomniał mi o swoim istnieniu po 20 latach...umierając.
Pamiętam jeszcze moje ożywione zainteresowanie zajściami w Ugandzie po obejrzeniu filmu „Ostatni król Szkocji”. Sam film pewnie nie pobudziłby mnie do poszukiwań prawdy o Ugandzie. Sprawił to fakt, że przez kilka lat do mojej klasy chodził Ugandyjczyk. W pierwszych dniach, kiedy jeszcze słabo mówił po polsku, tak wytłumaczył nam swoją obecność w naszym kraju: „W Uganda nie być porządek i ja przyjechać do Polska”. Izaak z każdym miesiącem coraz lepiej mówił po polsku, a ja nigdy nie zastanawiałam się, co kryją słowa: „W Uganda nie być porządek”. Może dlatego, że w Polsce też nie było porządku. Dziś już wiem, że nie znam słowa, które pomieściłoby ogrom okrucieństwa, chaosu i rozpaczy, i że określenie „nie być porządek” nie jest wcale takie niefortunne. Jeśli bogowie odwracają wzrok od jakiegoś miejsca, odchodzi z niego harmonia i dobro – boski porządek.
Lubię te moje przypadkowe i wybiórcze wycieczki po historii, wydarzenia, czasem nawet... ekonomii. Jest ich naprawdę niewiele.
Dziś znów spojrzałam na Świat przez lupę...Spojrzałam na Tybet i nie mogę przestać patrzeć. Patrzę, patrzę i ogarnia mnie lęk, że zniknie. Rozpaczliwie zastanawiam się, co mogę zrobić, by go zatrzymać. Zaczęłam pisać apel do Prezydenta ChRL... i owładnął mną wstyd. Jak mogę być tak naiwna, jak można odwoływać się do nieistniejących uczuć, sumienia, poszanowania cudzych poglądów.
Wiem. Jedyne co można zrobić, to zdjąć z niego zły czar. Ale nie umiem tego zrobić, więc płaczę nad swoją niemocą, słabością, tchórzostwem, mnichami i... kolejnym kawałkiem odchodzącego Świata.
Tak wiele już Go odeszło bezpowrotnie. Czy zostanie tylko plastik? Mam nadzieję nie dożyć tych czasów.

Vladimir - wariacje na temat "Amelii" Jean-Pierre JeunetMuzyka, którą zabrałabym ze sobą na koniec świata

Comments

edaniela Saturday, March 29, 2008 8:39:35 PM

Atak na World Trade Center też mną bardzo wstrząsnął i pewnie właśnie dlatego, że to po prostu nie mieściło się przecież w głowie, to było jak zły sen.
I wiele jest niestety takich miejsc na ziemi, gdzie ludzie nie mogą sobie tak po prostu spokojnie żyć, pracować i cieszyć się życiem. Komuś przeszkadza ich spokój, ich istnienie, ich odmienność, a przecież niejednokrotnie wystarczyłoby tylko zwyczajnie być sobie nawzajem sąsiadami. Ale to niestety idealny i nierealny scenariusz... Trzeba jednak wierzyć, że nie jesteśmy tak całkiem słabi i robić to wszystko, co jesteśmy w stanie, choćby coś najdrobniejszego, choćby jakiś mały bojkocik przy sklepowej półce lub po prostu gest czy sprzeciw,czy choćby napisanie tekstu na dręczący nas temat na blogu, by to co przeżywamy wyszło do ludzi. Przecież gdybyśmy istotnie byli aż tak słabi, dziś w Polsce byłoby tak jak 40 lat temu. I co byłyby gdyby tamci ludzie się poddali? Przecież wtedy też wiele spraw przedstawiało się beznadziejnie. Każdy nasz pojedyńczy głos, krzyk, sprzeciw ma znaczenie, bo po naszym mogą zawsze odezwać się następne, które nie miały dotąd odwagi lub wrażliwości, którą każdego dnia mamy szanse obudzić w innych.
Mną jak dotąd najbardziej ze wszystkich wydarzeń na świecie wstrząsnął Biesłan. Tak okrutne posłużenie się dziećmi do walki o cokolwiek, choćby nawet najbardziej szczytnego, jak dla mnie, jest po prostu.... brak mi słów, nic tego nie tłumaczy.

edaniela Saturday, March 29, 2008 10:50:11 PM

Globalne powiązania biznesowe stają się ważniejsze niż wszystko inne to smutny fakt. Dziś w Wiadomościach słyszałam polskiego przesiebiorcę, który powiedział, że nie popiera sprzeciwu wobec Chin, bo on prowadzi tam interesy, o które po prostu się boi. To jest jak być albo nie być dla jego firmy i co zrobisz... trudno być takim całkiem bezzstronnym sad Dzisiaj trzeba się liczyć też z tymi, co mają kurek i kręcą nim ... Świat nie umie być bezinteresowny.

eGrazia Sunday, March 30, 2008 6:19:02 PM

Właśnie wczoraj wieczorem obejrzałam "Wiernego ogrodnika". Nie miałam pojęcia, o czym jest ten film. Okazało się, że porusza podobną tematykę. Czy ktoś widział? Najgorsze jest to, że to się dzieje naprawdę i nie są to wcale incydenty. Życie ludzkie jest nic nie warte, jeśli nie da się go przeliczyć na pieniądze i to duże pieniądze.

it-wasnt-me Monday, March 31, 2008 8:57:14 AM

W 1980 szereg krajów zachodnich zbojkotował olimpiadę w Moskwie w ramach protestu przeciwko interwencji w Afganistanie. Jakoś nie kojarzę żeby w tamtych czasach istniały tak liczne powiązania gospodarcze krajów zachodnich z ZSRR, teraz mamy Chiny i "interwencję" w Tybecie ... a i taki mały szczegół współpraca gospodarcza z Chinami .. sołł ... nikt nie bojkotuje olimpiady (po za Tuskiem :D który coś bredzi o jakiejś polityce miłości). Anyway odpowiedź nasuwa się sama: licza się TYLKO pieniądze i tak było zawsze jest i raczej będzie i nie ma co się rozczulać nad współczesnym światem. Jeszcze wiele pokoleń przejdzie zanim człowiek zrozumie co jest dla niego najważniejsze.

eGrazia Monday, March 31, 2008 7:54:07 PM

it-wasnt-me, Ty to umiesz pocieszyć worried

edaniela Monday, March 31, 2008 8:39:50 PM

Może tych mnichów dlatego tak leją,żeby świat zbyt szybko nie zrozumiał, oni mogli by nam wszystkim powiedzieć, co jest najważniejsze... i co wtedy z całym tym biznesem? Ale świat póki co nie chce tego słuchać. It-wasnt-me prawdę napisał, i fakt nie jest pocieszajaca.

it-wasnt-me Tuesday, April 1, 2008 11:27:01 AM

eGrazia można się pocieszać, wmawiać sobie że świat jest w pełni dobry, można sobie latać wysoko, ale jak powiedział mi pewien fajny człowiek "można sobie latać, ale można spaść a to boli bardzo". Ja jestem zwolennikiem twardego stąpania po ziemi w kwestiach politycznych (zajmuje się polityką po części). Lepiej działać żeby zmienić świat. Napisałaś że zaczęłaś pisać list, czemu go przerwałaś? Może ktoś na niego zwróci uwage! Może chociaż jedna osoba zacznie myślec inaczej! To ważne! Czytałem kiedyś artykuł o pisaniu takich listów, niektóre takie akcje naprawdę coś dały! Think about it~~

edaniela Sunday, May 11, 2008 12:39:34 PM

I tak właśnie to wszystko wygląda http://biznes.onet.pl/7,1486254,prasa.html polecam do przeczytania.

Write a comment

New comments have been disabled for this post.