Bezsenność w Krakowie / Still-alive Report
Monday, December 28, 2009 4:52:13 PM
クラコフで不眠症Pobudki o 5. Przestawię się na 4 chyba, i tak budzę się po 3. Czasem zasypiam.
Kolejny ponury zimowy dzień. Szara, poniedziałkowa rzeczywistość. Kolejne 40-45 minut zmarnowane na dojazd do pracy. Tyle samo na powrót. Zmarnowane - bo MPK
Rower poszedł w chwilową odstawkę ze względu na niesprzyjającą aurę i niesprzyjających doradców. Kolejny, codzienny kryzys między 12 a 14 - kiedy myślę, że wbiję gwoździa w klawiaturę zwykle budzi mnie radio chłopaków z tech-supportu lub ktoś przechodzi za moim biurkiem. Ki diabeł zapędził mnie za to biurko...?
Ot, za-biurkowa, za-ekranowa codzienność copywritera. Dzisiejszy brak kreatywności nawet mnie zadziwia =_=; Moje dzisiejsze Niechcemisie były wyjątkowo twórcze. I nadal mi się chce. Jakby mi się tak bardzo chciało, byłabym najbogatszym copywriterem na świecie.
Nie chce mi się, więc żyję.
Tak, ciągle i nieprzerwanie żyję. Dochodzę do ponurych wniosków, że to na moje nieszczęście. Kraków jest ze mną ostatnio dobitnie niekompatybilny. Albo wyjątkowo kompatybilny z moją ponurą copywriterską rzeczywistością. Każdy powrót do tego miasta przynosi coraz mniej radosne spostrzeżenia, głównie związane ze zmarnowanym tutaj czasem. A mimo to nie wyobrażam sobie siebie gdzieś indziej. Toteż ciągle i nieprzerwanie tutaj wracam. Jest to zapewne wyższa, nienazwana jeszcze, forma masochizmu psychicznego lub samookaleczania drogą wewnątrzustrojową.












