KRAKOW Greenday Blues
Saturday, May 1, 2010 6:42:36 AM





Właściwie Zielony Dzień zaczął się wczoraj (w czwartek wieczorem). Po nieco przypalonej kolacji wskoczyliśmy na rowerki i spacerowym tempem udaliśmy się, gdzie nas koła poniosą. Wróciliśmy ok. 2 i pożarliśmy jajecznicę
Nie ma jak świetne pory posiłków 
Jamajskie słońce wyciągnęło nas porankiem z barłogów. Pogoda splendid. Szkoda takie dni spędzać w czterech ścianach. Więc mimo atrakcyjności spędzenia całego dnia z dymkiem na jamajskiej plaży pozbieraliśmy się i ok. poludnia wyruszyliśmy na wyprawę na Kopiec Piłsudskiego.
Było pięknie. Prawie 30 stopni, wszędzie czuć było lato, energię i wolność. Czuć było przepływ. Oszałamiający widok z kopca okraszony wiatrem, wszechobecną zielenią, tętniący życiem i siłą. I ludzie w dole, tacy spokojni i szczęśliwi, letnia siesta w blasku południowego słońca.
Dotarliśmy z powrotem do Jamy przed 20, zahaczając po drodze o Małolaty w La Habanie.
Nie dali się zaprosić na Jamajkę, toteż szykował mi się samotny wieczór w płomieniach zachodzącego słońca, ale zjawił się ponownie Zielony Potwór. I znów przypaliła nam się kolacja

To był naprawdę DOBRY dzień. Jak wakacje













