KRAKOW Cruisin in the rain
Sunday, April 11, 2010 7:52:43 AM
Deszczowy rowerek :D Mimo wstętnej aury cudowny, w uszach pulsujący bas, ziemia umykająca pod kołami, błyszczące od deszczu ulice moje i świat cały mój - do zdobycia, do poznania, codzien od nowa. Bo nie ma ani jutra, ani wczoraj. Jest tylko tu i teraz.
Nie myśleć. Nie kminić. Żyć chwilą :) Ichigo ichie!
Drugi dzień z rzędu jak tylko wsiądę na rower zaczyna lać (no, wczoraj był jeszcze grad). Znów wróciłam mokra od stóp do głów, tyle, że tym razem zdążyłam dojechać pod Wawel, więc miałam radosny powrót w strugach deszczu ;) Chyba czas zakupić przedni błotnik... :]
Kolano boli :/ Ciekawe, czy to już tak zawsze będzie przy gorszej pogodzie...?
Ale nic to. Miłość i pokój :)
Ciągle wraca do mnie taka matematyczna refleksja, że miłość to taka dziwna funkcja, której wartość, jak ją podzielić, rośnie geometrycznie. A czasem wykładniczo, w zależności od rodzaju sprzężenia :)
Bo jak śpiewają Muffini: ...bo miłość po to jest by było w życiu więcej piękna... :)
Nie myśleć. Nie kminić. Żyć chwilą :) Ichigo ichie!
Drugi dzień z rzędu jak tylko wsiądę na rower zaczyna lać (no, wczoraj był jeszcze grad). Znów wróciłam mokra od stóp do głów, tyle, że tym razem zdążyłam dojechać pod Wawel, więc miałam radosny powrót w strugach deszczu ;) Chyba czas zakupić przedni błotnik... :]
Kolano boli :/ Ciekawe, czy to już tak zawsze będzie przy gorszej pogodzie...?
Ale nic to. Miłość i pokój :)
Ciągle wraca do mnie taka matematyczna refleksja, że miłość to taka dziwna funkcja, której wartość, jak ją podzielić, rośnie geometrycznie. A czasem wykładniczo, w zależności od rodzaju sprzężenia :)
Bo jak śpiewają Muffini: ...bo miłość po to jest by było w życiu więcej piękna... :)












