KRAKOW Misja Żuk (Raróg da Potwór Szos)
Thursday, March 18, 2010 11:00:00 PM












Misja ŻukA po co Wam żuk? O_o
Jak to: po co? Do lansu!

W ów pamiętny czwartkowy wieczór za pomocą środków komunikacji miejskiej (TFU!) w doborowym (trzyosobowym: Hana, Komun i ja) składzie udaliśmy się na misję. Przyświecał nam niezmiernie słuszny cel: zanabyć wymarzonego Żuka chłopaków. Czerwony potwór szos, jeszcze przed zakupem, ochrzczony został dźwięcznym imieniem Raróg

Piekielna machina liczy sobie raptem 30 wiosenek (2 stycznia 1980) i ...właściwie... jest na chodzie. A właściwie to była na chodzie, gdyż w trakcie niezmiernie skomplikowanego, czasochłonnego procesu spaliliśmy sprzęgło

Ale po kolei.
Po dokonaniu wszelkich formalności z przemiłym i uczynnym byłym właścicielem żuka, wyruszyliśmy na podbój podkrakowskich szlaków. Za kierownicą zasiadła jedyna kompetentna - Hana - silesia drift mastah
Nawigację przejął Komun, zaś mnie w udziale przypadła rola balastu/grupy wsparcia 
Z zawrotną prędkością 30 km na godzinę pomknęliśmy w stronę Wzgórz. Ano właśnie wzgórz - czytaj: pod górkę. Otóż Raróg okazał się niezbyt skłonny do współpracy w zakresie podjeżdzania pod lokalne stromizny, toteż ja i Komun musieliśmy wspomóc jego wysiłki pchaniem. Regularnie. Trasa, która rowerem zajęłaby może trzydzieści minut trwała półtora godziny i pełna była wrażeń
Emocje sięgały zenitu, a soczyste kurwy rozbrzmiewały pod sufitem hasz-komory, ilekroć do nozdrzy wytrawnego kierowcy ze śląskich rubieży dochodził swąd palonego sprzęgła. Ale nic to, Raróg udźwignął ciężar zadania i - po zawrotnym drifcie - stanął triumfalnie pod jakubowym garażem 
Relacja Komuna
UWAGA! Wszystkich chętnych a nie mających tak pustych portfeli jak nasze, uprasza się o wspomożenie remontu niszczęsnego żuczka. Każdy grosz się liczy, za każdy pięknie podziękujemy!

[/ALIGN]












