KRAKOW Wednesday Zen
Wednesday, March 24, 2010 7:42:27 PM
Środa.Pierwsza dobra środa od naprawdę dawna.
Pierwsza dobra środa. Dobra Środa. DOBRA. Mimo, że nieco zabarwiona goryczą. Odrobina jadu, coby nie zapomnieć, że to środa.
Tym niemniej należy zapisać w annałach i opowiadać wnukom.
Nie byłam w pracy. Byłam na basenie rano, potem trening, potem lekarze. Oczywiście polska służba zdrowia ma to do siebie, że potrafi człowieka wkurwić niemożebnie. Ale chillout. Zen. Coby nie było, pewnych rzeczy nie da się uniknąć. Shigata ga nai n da.
Mój ragga-brat się pojawił i znów podładował mi baterie
Hero of the day, man! Gdyby nie on, pewnie ciężej byłoby przełknąć ową porcyjkę jadu, jaką mnie ów dzień uraczył. I uświadomił, że znów dałam się uprzedmiotowić. Byłam przydatna, ale nie byłam potrzebna. A historia pasjami kocha się powtarzać. Znów pierdolnął mnie fenomen eks-baby XDZadzwonił dawno nie widziany człowiek. I to była DOBRA rozmowa. Umówiliśmy się na dymka i pogaduchy
Czas naprawia wiele, czas pozwala nabrać dystansu, czas pozwala trwać i stawiać opór nawałnicy. Lub płynąć z prądem. Ichigo ichie.Słowo na dziś?
Dziękuję.
Ty wiesz, za co.












