My Opera is closing 3rd of March

FCF

Fandom Centrum o Filmach

Co gryzie Benjamina Buttona?

, , , , , , ,

Obejrzany w lutym Ciekawy przypadek Benjamina Buttona spodobał mi się, ale nie zachwycił. Myślałem, że nie będę już wracał więcej do tego filmu. Podświadomość zdecydowała jednak inaczej. Gdzieś w jej odmętach musiało cały czas tłuc się pytanie o interpretację przedostatniej sceny, na tyle przecież specyficznej, że twórcy nie umieściliby jej w epilogu przypadkowo. Olśnienie uderzyło niespodziewanie, zupełnie jak, he he, grom z jasnego nieba.

Otóż Ciekawy przypadek Benjamina Buttona może i jest przekornie opowiedzianą historią życia everymana; może i mówi o upływie czasu i utraconych szansach; może i stanowi nawet "kolejny zabieg mający nam uświadomić, iż życie to jedno wielkie, rozciągnięte w czasie, zakończenie". Ja znalazłem ciekawszy trop: Film Finchera przypomina, że każdy spotkany na naszej drodze człowiek określa jakoś nasze życie. Jednak nie swymi uczynkami wobec nas w ważnych chwilach -- bo takie spostrzeżenie należałoby skwitować wzruszeniem ramion jako banalne -- lecz samym faktem swojego istnienia, samą swoją osobowością, tym co kocha i tym czego nie znosi, wszystkim tym, czym od nas się różni i wszystkim tym, w czym jest do nas podobny.

Różnica pomiędzy nami i Benjaminem polega natomiast na tym, że nasze ścieżki splatają się na wiele lat, a czasem i na resztę życia. Punktowy charakter procesu wzajemnego kształtowania się zatraca się w ciągłości kontaktów. Tymczasem Benjamin płynął pod prąd. Każde spotkanie wykrzesiwało więc iskierkę ze zdwojoną siłą, choć wszystkie one, za sprawą przekleństwa bohatera, były zarazem skazane na rychłe zagaśnięcie w rzece czasu.

Niektórzy urodzili się po to, by siedzieć nad rzeką. Niektórych razi piorun. Niektórzy mają ucho do muzyki. A morał z tego taki, że bez innych nudne byłoby nie życie, lecz my sami.


Borys

Dwugłos w DystrykcieWielki powrót Camerona?

Write a comment

New comments have been disabled for this post.