Wielki powrót Camerona?
Thursday, November 5, 2009 9:41:10 PM
Mimo wszystko, powoli przechodzę do wrażego obozu i chyba również będę wyglądał filmu z pewną dozą niecierpliwości. Powody są trzy.
Po pierwsze, światowa premiera Avatara odbędzie się 18 grudnia, co czyni go ostatnim blockbusterem SF bieżącego roku. A z mojego punktu widzenia był to wybitnie nieudany rok dla blockbusterów SF. W kinie przeżywałem rozczarowanie za rozczarowaniem -- najpierw Star Trek, potem Terminator: Ocalenie, niedawno Dystrykt 9. Na Surogatów, zrażony jednoznacznymi recenzjami, już nawet nie poszedłem. Optymistyczna strona mojej natury każe mi jednak przypuszczać, że jeszcze nie wszystko stracone i że to właśnie Avatar okaże się prawdziwym "ocaleniem" mijającego roku.
Po drugie, James Cameron, reżyser, który specjalizuje się przecież w blockbusterowych arcydziełach (i owszem, Titanic również mi-się-bardzo). Powinniśmy być dobrej myśli -- chyba że przez dwanaście lat bezczynności zapomniał, jak to się robi.
Po trzecie, niedawno obejrzałem pierwszy porządny zwiastun Avataru. Nie napiszę, że "robi wrażenie", bo przecież prawie wszystkie trailery robią, takie w końcu ich zadanie. Moją uwagę przykuł natomiast fakt, że fabuła filmu będzie najwyraźniej oparta na bardzo prostym pomyśle: przedstawiciel silnych przyłącza się do słabych i pomaga im przeciwstawić się agresji silnych. Motyw wałkowany wielokrotnie... ale chyba nigdy w scenerii pozaziemskiej. Poza tym najprostsze pomysły nierzadko mają najwięcej poweru, pod warunkiem, że twórca zna się na swoim rzemiośle. Patrz punkt drugi.
Kto wie, czy "Pocahontas w kosmosie" nie wgniecie mnie w fotel.
Borys








endless lovepersianweblog # Thursday, November 5, 2009 10:00:39 PM
......oooO.............
......(....)..............
......)../....Oooo.....
.....(_/.....(..../......
..............)../........
.............(_/.........
....oooO...............
.....(....)...............
......)../....Oooo.....
.....(_/.....(....)......
...............)../.......
..............(_/........
....oooO...............
.....(....)...............
......)../....Oooo.....
.....(_/.....(....)......
...............)../........
..............(_/.........
MisiołakMisiolak # Friday, November 6, 2009 12:58:55 PM
Wolę, żeby się skupiał na efektach wizualnych niż wyjawiał kluczowe elementy fabuły.
> przedstawiciel silnych przyłącza się do słabych i pomaga im przeciwstawić się agresji silnych. Motyw wałkowany wielokrotnie... ale chyba nigdy w scenerii pozaziemskiej.
Stargate SG-1
Łukasz LenardDeckardPL # Saturday, November 7, 2009 7:24:09 PM
To będzie dobry, rozrywkowy film - zje T:S na śniadanie, ale... nie będzie to Aliens i nie będzie to Abyss, choć bardzo chcielibyśmy uwierzyć trailerowi. I może również się okazać, iż kilka lat pracy i wiele lat doświadczenia nie pozwoli Cameronowi przeskoczyć rzemiosła Baya jako speca od nowoczesnego kina rozrywkowego.
P.S.: O layoucie - tonacja barw się gryzie - czarny, zielony, biały, zero neutralnych miejsc, gdzie kolory przechodziłyby z jednej palety w drugą. Przy obecnej możliwości modyfikowania górnego paska sugerowałbym wywalić te szpule i wrzucić jakiś mix obrazków
Borys # Sunday, November 8, 2009 2:08:04 PM
Ilekroć promocja krzyczy o "wizualnym przełomie", tylekroć film okazuje się w najlepszym razie średni. Najlepszy przykład to "300". O "Sin City" też już dzisiaj mało kto pamięta.
"Stargate SG-1" nie znam.
@Deckard:
Tak, kupili.
Bay? Hm. "Transformerów" nie widziałem, ale Bay zaliczył dwie skuchy w postaci "Pearl Harbour" i "The Island" (chociaż "The Island" było "prawie dobre"). "The Rock" udał mu się nadzwyczaj dobrze, racja, ale... kiedy to było.
Za uwagi dot. layoutu dzięki, naradzę się ze "wspólnikami" i coś zmienimy.
Łukasz LenardDeckardPL # Sunday, November 8, 2009 6:36:17 PM
Bay - zgadzam się, PH jest złe; Island miało koncept ale Bay nie wiedział, jak się kręci dark future, Rock, Con Air, Armageddon - klasyki robione w tandemie z Bruckheimerem. Transformatory - obejrzałem parę dni temu kolejny raz dwójeczkę - respekt dla montażystów i osób odpowiedzialnych za dynamikę filmu; ten film po prostu ogląda się jednym tchem.