Wednesday, 23. September 2009, 22:33:39
coalition, humor, remont, etos
...
Monday, 24. August 2009, 16:19:40
urząd skarbowy, wniosek, nip
Musiałem się dziś udać do urzędu skarbowego w celu zdobycia NIPu.
Podszedłem do okienka, Pani była bardzo miła, sympatyczna i uprzejma. 
Podała mi 3 egzemplarze wniosku, (2 do wypełnienia, jeden na wypadek błędów), z czego jeden sam częściowo wypełniła.
Z wypełnionymi kartkami miałem się udać do sąsiedniego okienka.
No to poszedłem sobie na bok wypełnić stos rubryk nie wiadomo do czego potrzebnych... W końcu po cholerę mi jakiś NIP, skoro mam swój unikalny, oryginalny, niepowtarzalny pesel? Tak ciężko katalogować im ludzi według peselu?! Ech... 
No ale wracając do historii...
Wypełniłem ładnie 3 egzemplarze wniosku (tak: 3
bo z rozpędu wpisałem w adresie zameldowania mój poznański adres
), zaniosłem szanownej Pani urzędniczce moje dwie śliczne karteluszki.
I co? Dostałem opierdol, że mam niepotrzebnie wypełnioną rubrykę
I to tę, którą wypełniła pierwsza urzędniczka...
Na moją odpowiedź, że to nie był mój pomysł, tylko tamtej drugiej kobiety otrzymałem odpowiedź "nie ważne, że pani"... I musiałem skreślić (no bo jak już miała ten wniosek w łapach, to oczywiście sama nie mogła postawić jednej kreski, bo po co, prawda?)
Tak samo musiała być niemiła i złośliwa. 
O tym, że na ten bzdurny nipek będę musiał czekać ze 3 tygodnie, to już się wypowiadał nie będę, bo było by to zbyt niecenzuralne. 
Wniosek na dziś: Jeśli ktoś jest dla ciebie miły w urzędzie, to oznacza to, że jest niekompetentny.
Monday, 3. August 2009, 10:16:22
miotła, szerszeń, osofobia, osa
...
Wczoraj wleciała mi do pokoju osa. Taka wyjątkowo dorodna.
No i ten pierdolony "meserszmit" zaczął patrolować skrupulatnie mój pokój. 
Na szczęście z pomocą szczęścia (co za sformułowanie...) i miotły udało mi się wygonić tego demona jadu. 
To było nic wielkiego w porównaniu z wielkim szerszeniem, który mi wpadł do pokoju jakiś miesiąc wcześniej. Po walce z nim przez jakieś 15min nie mogłem dojść do siebie- ręce trzęsły mi się jak wibrator 
Zostawiacie otwarte okno na noc, gdy jest ciepło/gorąco? Ja tak.
A zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby szerszeń albo osa wpadły o poranku do waszego pokoju przez owo otwarte okno, no i użądliły was uznając przewracanie się z boku na bok za zagrożenie? 
Bo mi dzisiaj przyszło to na myśl i teraz się stresuję zastanawiając się, czy świeże powietrze jest warte tego ryzyka 
Tak, tak, mam wespofobię
To nabyte w dzieciństwie. Chodziłem do podstawówki (pierwsza albo druga klasa), oglądałem kreskówki, a do pokoju wpadł szerszeń, usiadł mi na dłoni, no i skurwiel użądlił mnie, przebijając mi palec na wylot
Pognaliśmy na pogotowie, no i przez dłuższy czas łaziłem ze spuchniętą reką... Koszmar 
Słowo wespofobia wymyśliłem oczywiście sam
(podobnie jak wiele innych
)
Pochodzenie jest oczywiste- angielskie wasp i niemieckie Wespe. Przyznacie, że brzmi lepiej, niż osofobia 
W moim przypadku straszne są nie tylko osy, ale wszelkie latające i bzyczące owady z żądłami 
Ciekawe czy ta fobia ma jakąś prawdziwą naukową nazwę. Jeśli nie, to żądam ze skorzystania z mojej 
Wniosek na dziś: Bzykanie nie zawsze jest fajne.
Thursday, 23. July 2009, 21:24:27
kawa czekolada Żydowska Poznań Żabka
W miniony wtorek spędzałem sobie wieczór w miłym towarzystwie, no i postanowiliśmy się wybrać do kawiarni, gdyż kofeina potrzebna była nam. A ponadto deser to miła rzecz 
(Wcześniej byliśmy na kolacji w greckiej tawernie Meze, którą zdecydowanie polecam, a szczególnie kurczaka z warzywami i serem manouri.)
Weszliśmy zatem do uroczej kawiarenki, gdzie miła pani przyjęła zamówienie na kawę mocha, "kawę w dużym kubku" oraz 2 desery lodowe- jeden to zwykłe lody w 2 smakach, a drugi to sorbet kiwi.
Jakoś tak wyszło, że trakcie zamawiania (nie ja to robiłem) postanowiłem podejść i się dopytać, czy do mojej mochi mogli by dać biały syrop czekoladowy zamiast zwykłego.
Panie powiedziała, że nie ma, ale piankę może zrobić waniliową zamiast zwykłą.
No to supcio, usiadłem, zamówienie zostało złożone, no i czekaliśmy...
Kawę dostaliśmy w miarę szybko. Mocha z pianką waniliową była przepyszna. Nigdy lepszej nie piłem. Polecam
Natomiast lody... No właśnie...
Dostaliśmy po 50minutach! i to chyba tylko dlatego, że się o nie upomnieliśmy. Po upomnieniu było 'za chwileczkę'. A gdy czas wciąż mijał nieubłaganie, zdecydowaliśmy się zapłacić i zrezygnować.
Co usłyszeliśmy? Za chwileczkę!
Lody oczywiście 'za minutkę'. 
Na szczęście rzeczywiście je dostaliśmy po chwili, bo mogło się to źle skończyć...
Zjedliśmy, przy zapłacie próbowaliśmy wynegocjować rabat za absurdalną zwłokę, ale gdzie tam...
Ni chuja.
Więc zapłaciliśmy i wyszliśmy...
Ciekawe jest jednak przed nami
Po spojrzeniu na paragon okazuje się, że za kawę w dużym kubku policzono złotówkę więcej- bo poprosiliśmy o białą, więc dostaliśmy odrobinkę mleczka.
Natomiast za moją mochę zapłaciliśmy 13,50!!! Zamiast 9,50, jak to było w cenniku. Waniliowa pianka kosztowała 4złote... Szkoda, że te tępe dzidy nam wcześniej nie powiedziały, że sobie policzą extra za te dodatki, które np. w Coffee Heaven płacić nie trzeba.
Cóż... Nie ma to jak czekać 50min na lody i zostać skasowanym 5zł extra.
W sumie za kawę i lody zapłaciliśmy więcej niż za kolację :/
Zdecydowanie odradzam to miejsce, zwłaszcza, że tam można palić. Kto to widział porządną kawiarnię, w której zamiast aromatu trunków, wdychać trzeba dym tytoniowy... 
Później poszliśmy do Żabki. Za colę policzono nam jakieś 40gr więcej, niż to było na cenie przy produkcie.
"Bo tam stara cena jest". I chuj.
Poznań to kraina gejów, ale żeby tak bezlitośnie jebali człowieka w dupę przy każdej okazji?! No to już przegięcie... 
Wniosek na dziś: Jedz i pij w domu to, co sam upolujesz, bo bezczelność sprzedawców nie zna granic.
Monday, 20. July 2009, 20:50:53
dzieci
Dzisiaj byłem dla kogoś miły.
Wiem, wiem... to niespotykane i ciężko w to uwierzyć. Ale jednak to prawda 
Otóż poczęstowałem chłopca gumą do żucia!
Spokojnie, ochłońcie, wiem, że to szokujące i absolutnie nieprawdopodobne, ale się wydarzyło. Zatem 10 głębokich wdechów i wydechów zanim przejdziemy dalej.
(taka emotka, bo akurat mi się spodobała
)
No, więc wyobraźcie sobie, że jechałem pociągiem. Takim pkp. Pośpiesznym, więc prawie inter city (bo w końcu obecnie pośpieszne są zarządzane przez tę spółkę).
W Rawiczu, czy tam jakimś innym Lesznie, wsiadł Mężczyzna w czerwonych trampkach. Na oko jakieś 30-35 lat. (Mężczyzna, nie trampki.)
Razem z owym mężczyzną wsiadło dziecko. Przypuszczalny wiek- 10-12lat.
No i właśnie temu dziecku pod koniec podróży ofiarowałem gumę do żucia.
Została mi jedna w paczce, to postanowiłem się podzielić, jako że nie lubię jednej, zawsze biorę 2. 
Zwykle nawet mając jedną bym się nie podzielił.
Ale przez całą podróż to dziecko prawie nic nie mówiło, ani nie było irytujące w żaden inny sposób, więc stwierdziłem, że warto wesprzeć takie stworzonko.
Powinni produkować więcej takich dzieci 
Wniosek na dziś: Dzieci mogły by być bardziej lubiane, gdyby siedziały cicho i się nie poruszały 
Thursday, 16. July 2009, 18:34:04
smok wawelski
Taka myśl mnie właśnie naszła:
gdyby Smok Wawelski był zboczony, to by się nazywał Zbok Wawelski? 
Thursday, 16. July 2009, 18:10:23
kosiarka, spać!, ciul, pies
Dawno nie pisałem, bo nie było o czym 
Nie chciało mi się robić wpisu tylko po to, by wspomnieć, że najbliższe wolne terminy na rehabilitację (lasery i ultradźwięki
) są na koniec listopada. Nie ma to jak umawiać się na 4,5 miesiąca do przodu…
Dziś jechałem do domu rodzinnego , więc musiałem wcześnie wstać (8.30)… Jakoś bym to przeżył, gdyby nie fakt, iż o 7.00 (tak, kurwa! Siódma rano!) zbudził mnie dźwięk kosiarki pod blokiem…
Ten facet ze swoją pierdoloną kosiarką od jakichś 2 tygodni co któryś dzień przychodzi kosić trawę w okolicy mojego bloku. Zawsze zaczyna o 7 i kończy ok. 8-8.30.
Któregoś dnia nie wytrzymam i zejdę z wiadrem wody, zaleję mu kosiarkę i będzie spokój na jakiś czas. A samego faceta kopnę w łydkę, o!
Gnom pierdolony… Jak by kurwa nie mógł skosić wszystkiego za jednym razem!
Wrr… Do tego dochodzi jakiś pies z pobliskich domków, który najwyraźniej nie lubi ciszy, bo napierdala swoim szczekaniem przez całe przedpołudnie.
I jak tu się wyspać?!
A co do podróży do domu, to była w miarę ok, nie licząc tego, że zdychałem z gorąca w antycznym pociągu PKP przewozy regionalne.
Wniosek na dziś: Deptać trawniki! Wtedy może nie będzie czego kosić
Friday, 10. July 2009, 21:25:25
rehabilitcja, laser, głośnik, zabieg
Polska służba zdrowia niezmiernie przyjazna jest. Wybrałem się dziś do ortopedy.
Najpierw facet z pogotowia dał mi opierdol, że wchodzę za daleko i że pewnie coś ukradnę.
Kolejnym punktem była pani z rejestracji.
Wyjątkowa osobowość. Najpierw mnie opierdalała, że nie spytałem się ile dokładnie jest osób przede mną.
A chuj mnie to obchodzi... Przyjdzie moja kolej do rejestracji, to będzie napisane na numerku który jestem...
Przyszła kolej ustawiania się w kolejce do rejestracji (wcześniej nie było można, bo cudowna pani rejestratorka nie pozwalała).
Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie krzyknęła "ustawili się wszyscy w kolejności?!".
Myślicie, że sam lekarz był milszy? A gdzie tam
Kazał mi pokazać nogę, poobracał mi kostkę w różne strony, po czym i tak musiałem mu pokazać gdzie boli.
Jak zacząłem dokładniej tłumaczyć co i jak, to mnie olał.
Wypisał szybko skierowanie na zabiegi i tyle. Pełen profesjonalizm...
No i tym sposobem muszę iść do kolejnego punkt sponsorowanego przez NFZ, gdzie czeka mnie seria (chyba, bo za chuja nie da się odczytać co jest na tym skierowaniu...) terapii jakimś laserem i ultradźwiękami.
Wyobraźnia podpowiada mi, że pani rehabilitantka będzie stała z karabinem laserowym i będzie strzelać w moją kostkę, po czym przyłoży do niej głośnik i kostka posłucha sobie ultradźwięków. 
Może będzie to specjalne wydanie przebojów Jacksona? 
Wniosek na dziś: Jeśli uprzejmość pracowników sponsorowanych przez NFZ cię nie zabije, to zrobi to latanie ze skierowaniami od gabinetu do gabinetu.
Wednesday, 8. July 2009, 13:55:08
lodówka, świry, dziwolągi, ropiejące ucho
Postanowiłem to osobno napisać, żeby nie mieszać narzekania z dziwnymi przypadkami 
Pamiętacie gadułę z ropiejącym uchem? Tak, tę starą babę z przychodni.
No to teraz łatwo zgadniecie, na kogo trafiłem dziś w autobusie w drodze do domu 
Na szczęście mnie tym razem ominęła wątpliwa przyjemność wysłuchiwania mądrości tej pani, ale kobieta siedząca obok niej już w połowie drogi miała minę "niech ona się zamknie, bo za chwilę ją zadźgam młotkiem do wyważania wyjścia awaryjnego" 
Nie mniej jednak fakt, że ją znowu spotkałem, jest co najmniej dziwaczny. Może ona mnie prześladuje? Boję się otworzyć lodówkę, bo co zrobię, jeśli ona tam siedzi? 
Swoją drogą- czy to tylko ja spotykam dziwaków na swej drodze? 
Przykłady z dzisiaj?
-jak wyżej
-baba na przystanku, która gadała do siebie o swoim życiu, po czym krzyknęła "ale mi się pojebało, przecież ja jadę w drugą stronę!" i przeszła na przystanek po drugiej stronie ulicy...
-rodzina z dziećmi. niby nic, gdyby nie fakt, że facet trzymał w ręku sztuczną cipkę...
-starsza kobieta w autobusie z wózkiem dziecięcym. Nic takiego? A co powiecie na fakt, że w środku żadnego dziecka nie było?
Może jej wypadło i nie zauważyła?

Codziennie trafiam na podobne przypadki. Czy to ja mam takie "szczęście"? Czy to wina tego, że lubię obserwować? A może po prostu za bardzo się czepiam? 
Wniosek na dziś: Zawsze jak trafiasz na wariata, możesz być pewien/pewna, że niedługo trafisz na jeszcze większego...
Wednesday, 8. July 2009, 13:44:06
babsztyl, pogotowie, służba zdrowia, nfz
Dziś odebrałem zdjęcie rentgenowskie, no i wygląda na to, że z kośćmi wszystko w porządku...
To by oznaczało, że coś nie tak z "tkankami miękkimi", czyli może będą mnie kroić.
Najpierw jednak muszę się jakoś dostać do ortopedy, co wcale nie jest takie łatwe.
Wchodzę do budynku, gdzie jest stacja pogotowia i przychodnia ortopedyczna.
Zaczepia mnie babsztyl z okienka pogotowia, pytając czego tutaj chcę.
Więc tłumaczę grzecznie, że muszę się zarejestrować do poradni ortopedycznej. 
Na co dostaję "przemiłą odpowiedź" wypowiedzianą półkrzykiem:
<babsztyl wskazuje na drzwi na przeciwko, gdzie chciałem się skierować, gdyby mnie nie zaczepiła>
-Tam jest poradnia! Pan czyta co tam jest napisane i patrzy na kalendarz, a mi więcej dupy nie zawraca, bo ja jestem pogotowie!
Przyznam szczerze, że odjęło mi na chwilę mowę. Zanim zebrałem się do riposty, to babsztyl gdzieś wylazł, a jakaś kobita ją zastąpiła na tym stanowisku.
No cóż... Może jeszcze kiedyś będę miał okazję podziękować tej pani za okazaną pomoc 
W przychodni jest 3 ortopedów, ale każdy przyjmuje tylko raz w tygodni, z czego dwaj są na urlopie.
Więc muszę czekać na piątek i mieć nadzieję, że uda mi się zarejestrować...
1 2 Next »
Showing posts 1 -
10 of 13.