O kobiecie, która śmierdziała bąkiem
Monday, June 13, 2011 5:03:16 PM
Ale coś mnie dzisiaj naszło, no to macie, czytajcie.
Otóż wyobraźcie sobie, że wjeżdżacie sobie windą na górę. Wiecie, że za chwilę będzie dom, oaza spokoju (oczywiście o ile sąsiad nie postanowi uprzykrzyć wam życia wiertarką).
Winda dojeżdża na wybrane piętro. Otwieracie drzwi do windy i waszym oczom ukazuje się taki o to widok:
facet z wielkim brzuchem, w samych bokserkach, trzymający duży liść sałaty w ręce i krzyczący 'fifuś! fifuś!'.
Niezłą mam fantazję? Nie. Po prostu sąsiad z jakiegoś powodu postanowił chodzić po korytarzu półnagi, z sałatą, wołając swojego psa.

I weź tu zrozum ludzi.

Tramwaje. Autobusy. Tramwaje i autobusy.
Różni ludzie tym jeżdżą. Ale niektórzy to są ponadwyjątkowi. Niestety w negatywnym znaczeniu.
Wpycham się do tego ciasnego tramwaju. Znajduję miejsce stojące (o siedzącym to nawet nie marzę).
Tramwaj rusza, ostatnie przetasowania miejscówek. Obok mnie staje kobieta. Na oko 40 lat, wygląda na zadbaną. Jedziemy.
Zaczyna mnie dobiegać 'zapach' bąka. Ech.. toś się spierdział. No trudno. Parę sekund i będzie po sprawie.

Ale cóż to? Zapach nie ustępuję. Po chwili odkryłem, że to perfumy tej pani.
Ponoć o gustach się nie rozmawia, no ale...

Dzieci. Znowu dzieci. Ech... Brrr...
Jadę sobie grzecznie autobusem do domku. I jak na złość inwazja matek z dziećmi...

Jedno dziecko napierdala pasem do zabezpieczanie wózków. Co na to matka? Pisze smsa przez 10min podróży i co kilkanaście sekund ze spokojem powtarza: zostaw.
Pierdolca można dostać.
Drugie dziecko skacze jak popierdolone, zamiast się trzymać albo usiąść (pełno miejsc wolnych). Autobus hamuje. Nie gwałtownie, całkiem normalnie. Nietrudno się domyślić- dziecko robi pierdut lecąc na podłogę. Matka z wkurwem opierdala kierowcę że za mocno zahamował... Japierdole.
Trzecie dziecko najstarsze z tej trójki. Kłóci się z matką bo chce loda. Matka że nie. Ono że tak 'bo inaczej nie wiem co ci zrobię!' zaciskając pięści. Matka na to: grozisz mi?
Rany... to jakaś parodia macierzyństwa i normalnego zachowania. Skąd się tacy ludzie biorą?

Wniosek na dziś: rodzice to większe zło niż dzieci.






