Sunday, 24. August 2008, 14:28:21
źródłoStało się. Po 16 dniach górowania nad Ptasim Gniazdem, górowania nad całym sportowym Pekinem, bycia w sercu sportowego (i nie tylko) świata, ogień olimpijski zgasł. Smutno..
Ostatnie dwa tygodnie były okresem przesiąkniętym sportem. I to w najróżniejszych dyscyplinach, często takich, z którymi mam do czynienia rzeczywiście raz na cztery lata. To były dwa tygodnie wczytywania się rano w wyniki z nocy, śledzenia potem w Internecie wyników "na żywo" czy też czasami "prawie na żywo". Strona oficjalna była momentami toporna, momentami bardzo nie-userfriendly, ale w niektórych przypadkach dawała radę. Do tego było oczywiście niezmordowane
Z czuba, których relacje często uzupełniały suche wyniki. W domu pierwszą rzeczą było włączanie telewizora i śledzenie do końca zmagań danego dnia, a czasem też i oglądania powtórek, chociaż to nie było już to samo, co oglądanie na żywo bez znania wyniku końcowego.
To były piękne dwa tygodnie dla takich zapaleńców sportowych, jak np. ja

Oczywiście jeszcze piękniej by było, gdyby Igrzyska odbywały się w normalniejszej strefie czasowej i dało się oglądać jeszcze więcej live, ale cóż, jakaś sprawiedliwość musi być, chociaż i tak mamy fuksa, bo 4 lata temu Ateny, za cztery lata Londyn, więc w porównaniu do takich Stanów mamy sporo przewagi

Za cztery lata liczę na jeszcze więcej możliwości śledzenia zawodów, a tak naprawdę to marzy mi się prawdziwe live, czyli wyjazd na jakieś zawody i przeżycie w końcu tego olimpijskiego ducha w samym sercu wydarzeń. I to jest mój osobisty Plan Czteroletni
