Coś dla fanów Bartosza Żurawieckiego

Przełom nadejdzie

Süddeutsche Zeitung z 30 marca 2007

Wywiad z polskim pisarzem, Bartoszem Żurawieckim

To naturalni przeciwnicy: ultrakonserwatywny, polski rząd i Bartosz Żurawiecki, urodzony w 1971 roku krytyk filmowy, pisarz i... homoseksualista. Żurawiecki jest mimo to wdzięczny braciom Kaczyńskim, którzy raz po raz swoimi atakami rodem z epoki kamienia łupanego, czy to na liberałów, czy na mniejszości, mobilizują w polskim społeczeństwie kreatywny opór. Oto zapis rozmowy na temat "ciszy przed burzą".

SZ: Bliźniacy Kaczyńscy popierają karę śmierci, ultra prawicowy minister edukacji, Roman Giertych, oskarża Unię Europejską o propagowanie homoseksualizmu, w zeszłą środę tysiące ludzi demonstrowało poparcie dla zaostrzenia prawa aborcyjnego. Czy Polska przekształca się w Arabię Saudyjską Europy?
Bartosz Żurawiecki: Retorykę rządzących cechuje wszechobecna agresja wobec inności i homoseksualistów. Panuje nastrój zniechęcenia, ludzie stali się nieufni. Najgorsze jest to, że Kaczyńscy próbują podzielić społeczeństwo na tych, którzy ich popierają i na tych, którzy są im przeciwni – lub których podejrzewają, że są im przeciwni. Do podejrzanych należą przede wszystkim komuniści sprzed 1989 roku, jak również obecni post-komuniści. Ci, którzy po roku 1989 byli zamieszani w korupcję, będą brani pod lupę. Ale również podejrzani są wszyscy ci, którzy nie pasują do ich wizji Polski: feministki, liberałowie, nie-katolicy.

SZ: Czy ma to wpływ na życie kulturalne?
Żurawiecki: Tak, polityka ma ogromny wpływ na sferę kultury. Ale ma to też swoje dobre strony. Cechą charakterystyczną naszej historii i mentalności jest to, że dopiero w obliczu mniejszych lub większych represji jesteśmy zdolni do kreatywnego wysiłku. To dotyczyło Kaczyńskich. Dotyczy to również artystów. Wspinamy się na wyżyny dopiero wtedy, kiedy musimy przeciwko czemuś lub komuś występować. Dlatego powstaje obecnie silny ruch kulturalny i społeczny przeciw Kaczyńskim.

SZ: Tu, poza granicami Polski, niewiele o tym słyszymy.
Żurawiecki: Nie jest to jeszcze ruch silny, ponieważ ludzie się boją. Środowiska artystyczne są ubogie - nie są w stanie same przetrwać, potrzebują państwowych funduszy. Dlatego oficjalna kultura jest konserwatywna. Antyrządowy film nie zyskałby na pewno żadnego wsparcia. Nie chodzi jednak o spektakularne działania, lecz o działania np. przez Internet, pracę "u podstaw" – te działania będą przybierały na sile. Nastroje są bardzo intensywne, nie sposób nie angażować się. Liczba osób, które mają dość tego, co dzieje się w Polsce, ciągle rośnie. Pewnego dnia przesyt ten znajdzie swój wyraz – i na ten właśnie dzień czekam.

SZ: Jak długo będzie trwać obecna sytuacja?
Żurawiecki: Trudno powiedzieć, wiele osób ma już dość polityki i wyjeżdża za granicę.

SZ: Polacy wyjeżdżają na Zachód - do Niemiec, Anglii, USA. Co, przede wszystkim młodzi ludzie, sądzą o reakcyjnych atakach polskiego rządu?
Żurawiecki: Kaczyńskich popierają głównie ludzie starsi. Mamy nadzieję, że sytuacja wkrótce sama się zakończy – ten elektorat kiedyś się wyczerpie. Z kolei wielu młodych ma nastawienie oportunistyczne, chcą przede wszystkim zarabiać pieniądze, wygodnie żyć. Ja to rozumiem – Polska nie jest krajem bogatym. W ostatnich wyborach parlamentarnych liczba osób głosujących była znikoma. Ale to się będzie zmieniało.

SZ: A więc to tylko przejściowe zawirowanie?
Żurawiecki: Tak właśnie uważam. Gorzej może być tylko wtedy, kiedy rząd postawi nas przed faktami dokonanymi i tak zaostrzy prawo, że nie będzie można go zmienić. I to mnie martwi. Ale z drugiej strony, w polskiej naturze do tej pory pozostała odrobina hipokryzji. Nie ufamy instytucjom i władzy – oficjalnie mówi się jedno, a prywatnie i tak robi co innego. Obecnie rząd próbuje kontrolować nasze życie prywatne, wtrąca się do kwestii prywatnych, takich jak aborcja czy pornografia, próbuje kontrolować życie intymne. To bardzo wrażliwy moment, punkt zwrotny. To się ludziom nie podoba.

SZ: Kaczyńscy chętnie odwołują się do groźnych, antyniemieckich nastrojów.
Żurawiecki: Tak, to dość zabawne. Oczywiście to propaganda, polityczna fasadowość. Na pewno są drażliwe kwestie w stosunkach między Polską a Niemcami, choćby wynikające z historii. Ale to wcale nie przekłada się na antyniemieckie nastroje. Wręcz przeciwnie - uważam, że Polacy cenią Niemców. Polacy nie zapomnieli, że w czasach komunizmu mogli wyjeżdżać do Niemiec zarabiać pieniądze. Antyniemiecka propaganda ma na celu wykreowanie wroga. Takie działania przynależą do systemów totalitarnych, bez względu na to czy obiektem ataków są Niemcy, Żydzi, czy komuniści.

SZ: Minister Edukacji Giertych chce zwalniać nauczycieli za nauczanie o homoseksualizmie. Pan zajmuje się literaturą homoseksualną, napisał książkę "Trzech panów w łóżku, nie licząc kota", która w przyszłym roku ma zostać wydana w Niemczech nakładem dtv. Jak pan odbiera takie pomysły?
Żurawiecki: Nauczyciel homoseksualista prawdopodobnie inaczej ocenia tę sytuację, ale jeśli chodzi o mnie, to nic się nie zmieniło. Mieszkam w Warszawie, pracuję głównie jako krytyk filmowy. W tych kręgach homoseksualizm stał się czymś modnym, ludzie demonstrują swoją tolerancję. Poza tym odbiorcy literatury gejowskiej i lesbijskiej to dość sprecyzowana grupa. Co ciekawe, homofobiczna retoryka ma swoje pozytywne strony: ludzie bardziej interesują się kwestiami gejowskimi i lesbijskimi. Jeszcze dwa, trzy lata temu temat ten w debacie publicznej prawie nie istniał. To się zmieniło. Lech Kaczyński, jako prezydent Warszawy, zakazał parady gejów i lesbijek. W Krakowie miały miejsce napaści na homoseksualistów – homoseksualizm pojawił się na pierwszych stronach gazet. Powstaje coraz więcej literatury homoseksualnej, organizowane są festiwale filmów homoseksualnych. Coraz więcej ludzi jest tolerancyjnych.
Oczywiście zawsze cześć społeczeństwa będzie konserwatywna. Niektóre czasopisma przedstawiają homoseksualistów jako potworów, zboczeńców. Ale są też pisma takie jak Polityka, Przekrój, Gazeta Wyborcza i kilka innych pism tematycznych. Te pisma nie dają sobie zamknąć ust. Rząd próbuje wzniecić nastroje przeciwne homoseksualistom, tak jak w 1968 roku przeciwko Polakom żydowskiego pochodzenia. Ale obecnie nie jest to możliwe na taką skalę. Wtedy Polska była odizolowana, obecnie należy do Unii Europejskiej, granice są otwarte, nie można tak łatwo odebrać głosu krytykom. Polska demokracja jest nadal młoda, być może trochę osłabiona, ale istnieje i powinniśmy jej bronić.

SZ: Czy udział niemieckich polityków w demonstracjach organizowanych w Polsce pomaga?
Żurawiecki: Tak, oczywiście, o ile nie będą próbowali Polaków pouczać, o ile będzie to tylko poparcie. Przede wszystkim Unia Europejska powinna wywierać większy nacisk na ten doktrynerski, fundamentalny rząd. Kaczyńscy udają, że Unia Europejska jest im obojętna, ale tak naprawdę czują przed nią respekt. Chodzi przecież o pieniądze, wpływy, status. Mówiąc zupełnie szczerze, jesteście naszą ostatnią nadzieją.

Wywiad przeprowadziła Sonja Zekri

Przekład z niemieckiego © Sojuz
Skan oryginalnego tekstu

Więcej polityki, proszę!FILM - kwiecień 2007

Write a comment

You must be logged in to write a comment. If you're not a registered member, please sign up.

February 2012
S M T W T F S
January 2012March 2012
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29