My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

1,5 metra

Życie czasami gotuje różne niespodzianki. Wychodzisz z domu, wsiadasz do pociągu i jedziesz zadowolony do celu, a tu BACH! Koniec jazdy!
Wczoraj właśnie taki zadowolony wsiadłem do SA107-002. Siadłem sobie zaraz za kabiną maszynisty, i pół drzemiąc słuchałem sobie muzyczki.
Dojeżdżaliśmy do Zemborzyc, kiedy usłyszałem głośne stuknięcie i zobaczyłem lecący zderzak od samochodu. Tam jest taki przejazd na prostej drodze, dobrze oznakowany, z SSP. I tam często zdarzają się sytuacje, że kierowcy usiłują zmienić na swoją korzyść zasady pierszeństwa.
Najpierw pomyślałem, że ktoś może chciał się pozbyć śmiecia i wyrzucił koło torów. Ale nie, szynobus zaczął hamować, i jakieś 0,5 km od przejazdu zatrzymał się.
Okazało się, że trafił nas jakiś koleś Skodą. Kierpoć poszedł w stronę przejazdu, ale tego gościa już nie było.
Facet miał więcej szczęścia niż rozumu, jak ten w Rudniku na początku lutego. Też wjechał w burte wagonu. Całe szczęście w obu przypadkach nikomu się nic nie stało. Pół sekundy wcześniej i trafiłby pod bufory, a wtedy tylko "Dobry Jezu, a nasz Panie..." Trafił w takie mmiejsce, że go nie obróciło ani nie złapało. Zdążył jeszcze zabrać tablicę i odjechać. Podobno go policja dojechała.
W sumie ja też mogę mówić o szczęściu - gdyby wbił się w szymobus 1,5 metra dalej, trafiłby centralnie we mnie.
Dzisiaj jechałem tym samym dyliżansem. Widać jeszcze ślady.

Granda AfferaGdyby...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.