Nostalgia....
Thursday, July 15, 2010 10:39:32 PM
Nosi mnie. Nosi mnie, żeby zrobić reaktywację a właściwie to wejść w to z powrotem. Ale z drugiej strony, boję się, że nie dam rady i znowu będzie kłopot.
Rozpiera mnie całe mnóstwo energii. Nie wiem dlaczego? Stres i atmosfera w pracy? Mam ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, śpiewać - chociaż nie umiem jakby niektórym się wydawało. No to może wydawać bliżej nieokreślone dźwięki przypominające śpiewanie. Czasami myślę, że jakby to z kopyta znowu poszło, jak wtedy pięć lat wstecz, to mogła by być niezła rozpierducha.
No ale wtedy było w nas całe mnóstwo energii,takiej pozytywnej agresji. I świat był jakiś inny, MY byliśmy inni. Żądza grania była nie do opanowania. Mimo braków w sprzęcie, braku miejsca na próby był w nas jakiś zadzior. Pokazać wszystkim, że jak się chce to się potrafi i można dużo osiągnąć. I nawet namiastka sukcesu się pojawiła. A później, to już jakoś tak inaczej, coś poszło nie tak, coś się wypaliło. Każdy poszedł w swoją stronę, zaczęliśmy nowe życie. Każdy swoje. Ja byłem pierwszy...
Rozpiera mnie całe mnóstwo energii. Nie wiem dlaczego? Stres i atmosfera w pracy? Mam ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, śpiewać - chociaż nie umiem jakby niektórym się wydawało. No to może wydawać bliżej nieokreślone dźwięki przypominające śpiewanie. Czasami myślę, że jakby to z kopyta znowu poszło, jak wtedy pięć lat wstecz, to mogła by być niezła rozpierducha.
No ale wtedy było w nas całe mnóstwo energii,takiej pozytywnej agresji. I świat był jakiś inny, MY byliśmy inni. Żądza grania była nie do opanowania. Mimo braków w sprzęcie, braku miejsca na próby był w nas jakiś zadzior. Pokazać wszystkim, że jak się chce to się potrafi i można dużo osiągnąć. I nawet namiastka sukcesu się pojawiła. A później, to już jakoś tak inaczej, coś poszło nie tak, coś się wypaliło. Każdy poszedł w swoją stronę, zaczęliśmy nowe życie. Każdy swoje. Ja byłem pierwszy...






