My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Ostatni dzień

To już jutro! Ostatni dzień w Lomm, ostatni dzień w Holanidii. Było i strasznie i śmiesznie, i wesoło i smutno, i przykro i ciekawie. W zasadzie, mógłbym tu mieszkać. Pod warunkiem, że była by ze mną tu rodzina. Bo samemu to jakoś tak nie bardzo.
Przez pierwsze trzy tygodnie w ogóle nie mogłem się zaaklimatyzować, co dla mnie też było dziwne, bo zazwyczaj po tygodniu czuję się w innym miejscu jak u siebie w domu. Tym razem było inaczej. I dziwne przeczucie, że coś się stanie. I stało się. Tydzień temu odeszła bliska mi osoba. Byłem wściekły, że nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem być blisko niej. Nie mogłem sobie darować, że nie byłem w pobliżu. Koledzy probowali mnie pocieszać, ale nie mogłem sobie dać rady. Nawet wycieczka nie przyniosła żadnej najmniejszej radości. Pojechałem bo nie chciałem robić komuś przykrości i narażać na dodatkowe koszty.
Mam tylko nadzieję, że nowe doświadczenia, które tu nabyłem nie pójdą na marne i będę mógł je wykorzystać.
Na pewno jedno smutne doświadczenie potwierdziło to co mówi się o Polakach za granicą. Inne nacje mogą się trzymać razem, pomagają sobie, a my Polacy ciągniemy każdy w swoją stronę. Nie potrafimy się dogadać między sobą w Polsce, a już na pewno za granicą.
Ja rozumiem, że każdy chce byc bogaty i szczęśliwy, ale pieniądze to nie wszystko. Wielu rzeczy się nie da kupić.
Czasem lepiej sobie odpuścić te parę złotych, by potem móc komuś spojrzeć w oczy i mieć czyste sumienie.
Niestety, nie wszyscy to rozumieją i prawdę mówi powiedzenie, że chytry traci dwa razy.

Veolia, Stadler i PolskaWreszcie w domu!

Write a comment

New comments have been disabled for this post.