My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Nici

Nici z imprezy. Wyszły.
Zaczęło się od sensacyjnej wieści, która rozpaliła umysły nie tylko mikoli, ale też i ludzi nie związanych z pociągami: w majowy weekend pojedziemy pociągiem do Bełżca! Czyli całe Roztocze do przejechania pociągiem.
Uradowany tym faktem, postanowiłem się tam wybrać. Pogoda miała być w miarę, zaopatrzyłem się w aparat i wolny poniedziałek na wszeli wypadek. Schody zaczęły się w sobotę. Nie dość, że zostałem zmuszony do pracowania tego dnia, to jeszcze robota mi się nie kleiła. Do 11 szło wszystko zgodnie z planem, nawet w pewnej chwili byłem do przodu. Jak to zazwyczaj bywa, wtedy gdy się człowiek spieszy, tak i teraz nagle wszystko stanęło w miejscu.
Dniówkę miałem na takiej maszynie do robienia otwrów, popularnie zwanej w mojej firmie druciakiem. No i miałem już na maszynie ostatnią sztukę i ostatnie pięć otworów do zrobienia. Ściślej do udrożnienia. Normalnie to jest max godzina. Pierwszy otwór ładnie się zaczął i nagle bum! Wiertło! A jak jest wiertło to jest problem, bo ekeltroda go omija i robi się krater.
Telefon "do przyjaciela" i poinstruowany co i jak mam robić, powoli działam. Zajęło mi to trochę ponad godzinę. Zadowolony zabieram się do następnego i ... powtórka z rozrywki. To samo następne trzy. Pięć "dziur" pięć wierteł, pięć godzin w plecy.
Ledwie zdążyłem na "Resovię". Z Roztocza nici. Zostaje jeszcze 3 maja.
Ale po drodze jeszcze wizyta w Stalówce u wujka na budowie. Takie tam prace ziemne: wywożenie ziemi i piachu z wykopu. Krótko : jakieś 20 ton materiału na dwie taczki w 8 godzin. Ręce mnie jeszcze do dzisiaj bolą.
Jeszcze się kołatała we mnie nazajutrz rano nadzieja, gdy podnosiłem się z wysiłkiem z łóżka. Jednak to co zobaczyłem za oknem, rozwiało moje wątpliwości: nici z wyjazdu. Hebel i pochmurne niebo i do tego jeszcze pokrapujący od czasu do czasu deszcz. Dałem sobie spokój. Poczekam do czerwca, kiedy ruszą pociągi do Zamościa i Bełżca. Jak ruszą, to mają już jeździć do końca rozkładu. I chwała im za to.

Po długiej przerwie..."...Bo w życiu to jest tak, że raz ...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.