My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Subscribe to RSS feed

Nieudany koncert i Czarny Potwór.

OK, gramy próby mamy zagrać koncert. Już w grudniu był plan i termin wraz z miejscówką. Nie wyszło. Moja kochana małżonka wylądowała w szpitalu i musiałem się zając nią i naszymi pociechami. Przy okazji wyszło parę jeszcze innych zgrzytów na innych frontach, nie związanych z moją i kolegów działalnością, ale skutecznie mnie wytrąciły owe zgrzyty z rytmu i na chwilę zniechęciły do dalszej działalności.
Teraz drugi koncert miał być do zagrania do spółki ze Spring Rolls. Jak zwykle wynalazł ich Kamilo, nasz basista, i gość od wyszukiwania różnych zjawisk. Powinien po prostu zostać łowcą talentów. Może lepiej by na tym wyszedł?bigsmile
Na początku nie szło za dobrze. Jedna próba zagrana a później mrozy i brak miejsca cieplejszego do grania skutecznie odwlekały ostateczną decyzję. W końcu zapadła: gramy próby pod rząd i jedziemy. Nie ma się co zastanawiać. Gig miał być w sobotę. W piątek miała być generalka: zapowiedzi, co i jak ostateczne doszlifowanie "scenariusza". Miała być, bo znowu jakieś fatum pokrzyżowało wszystko. Wiedziałem tylko tyle, że Diablo musiał ze swoją córcią do szpitala jechać . Co i jak? - nic nikt nie wie. Szybka decyzja - na bębny siada Hubercik. Kiedyś już z nami grał jakiś koncert i co nieco miał obczajone.
Po zagraniu paru kawałków, doszliśmy do wniosku, że - z całym szacunkiem dla Huberta ale - nic z tego nie będzie. Hubert doszedł do takiego samego wniosku. Lepiej odpuścić.

Czarny Potwór
Objawił mi się pewnego dnia tuż po godzinie 14 w oknie. Objawił się potężnym Rp1 i stukotem kół węglarek na stykach szyn. Stałem tak z rozdziawionym aparatem gębowym i patrzyłem tępo jak mi znika za blokami po drugiej stronie ulicy. Niestety, byłem w pracy... Nic nie mogłem zrobić, żeby go zawrócić. Pojechał dalej.
Pozostało mi się zaczaić na niego gdzieś na stacji.