My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Dlaczego?

Dlaczego "Pasażer na gapę"? Ano ponieważ jestem stałym pasażerem pociągów. A na gapę to dlatego, że wszystko co będę tu opisywał to będzie pozyskiwane niejako właśnie na gapę. Nieoficjalnie, czasami po kryjomu, czasami na pół jawnie. Ale takie jest życie "wariata z aparatem przy torach" Jak chcesz się czegos dowiedzieć, a nie ma tego u wujka googla, to masz problem. No chyba, że masz "dobry bajer". (jak mawia mój brat cioteczny: Dobry bajer, to połowa sukcesu!)
A moja połowa twierdzi że mam.

" Ja jestem pasażerem
Wyrywam dermę z siedzeń
Jadę z niedużym pieskiem
Na miejscu matki z dzieckiem"

Tak śpiewał swego czasu Jarek Janiszewski bodajże z Big Cycem. Taki prześmiewczy obraz, przeciętnego pasażera PKSu. Takiego cudu natury, który właściwie jest na wymarciu.
Mam jeszcze w pamięci obrazki z pierwszych lat szkoły ponadpodstawowej (wówczas to była zawodówka)zapełnione w 110% autobusy. Nie jakieś karzełki tylko przegubowce Ikarusa. Czasami jak się z Lublina wracało i nie pojechało na dworzec, to trzeba było i godzinę czekać, aż się któryś zatrzyma. Nie było jeszcze wtedy busów, nie było takiej ilości samochodów, ludzie jacyś inni wtedy byli.
I pełne pociągi.
4 bipy załadowane, że nie bardzo było gdzie się wcisnąć. Najgorzej bywało w piątki, albo przed Świętami czy feriami. Wtedy młodzież wszelka mieszkająca na stancjach, w akademikach, internatach i bursach pakowała swoje skromne dobytki i jechała do domu. I było wesoło, czasami śmiesznie, czasami nie.
Najfajniej było latem. Gdy było ciepło, siadało się przy otwartych drzwiach, na stopniach i jechało łapiąc wiatr we włosy i ręce. Co prawda nie było to bezpieczne, ale młody człek nie zwracał na to uwagi.
Albo takie okienko na pięterku. Otwierało się za pomocą korbki, czasami skrzypiało niemiłosiernie ale jaka była frajda jak się wystawiło głowę przez nie i patrzyło na szlak. A ten był piękny! Wił się jak wąż przez pola, lasy, pagórki, czasem biegł prosto jak strzała, czasem zawracał. Jak się dobrze usiadło w ostatnim wagonie, to można było na jakimś ostrym łuku oglądać maszynę, dumnie ciągnąca cztery posłuszne jej wagony. Już wtedy nie jeździły parowozy, tylko spalinówki. Głównie SP45 przemianowane później na SU. Teraz stoja na bocznicach i niszczeją. A szkoda.
Dzisiaj po bipach zostało tylko wspomnienie i jakieś zdjęcia w sieci, które ktoś zrobił przy jakiejś okazji.

Intro 107-002

Write a comment

New comments have been disabled for this post.