I po Lubartowie
Thursday, November 25, 2010 8:49:24 PM
Dużo hałasu, krzyku, szumne zapowiedzi i wyszło jak zwykle. Ale tym razem dobrze się stało.
A miało być tak: od 12 grudnia miały zacząć jeździć pociągi na trasie Parczew - Lubartów - Lublin. Ładnie pięknie, tylko nikt nie wziął chyba pod uwagę planów PLKi, która na 2011 rok zaplanowała sobie remont tej linii. Co więcej, udało im się nawet zdobyć pieniądze z RPO na ten cel. Do spółki z UMWL. Tu dygresja: rozkład musiał układać jakiś amatorzyna z zewnątrz, i niechcący wsypać się przed jakimś dziennikarzem, który podjął temat. Tak przypuszczam, ponieważ gdyby to robił fachowiec, to wiedziałby o planach i PLKi i UMWL. Ewentualnie zagrywka pood wybory. Taka spiskowa teoria dziejów.
No i na trzy tygodnie przed wejściem rozkładu w życie, pismaków oświecił p. A. Matysiewicz (pozdrawiam!) i grzecznie acz stanowczo zakomunikował, że będzie remont, po którym szlakowa wyniesie 120km/h.
I UM się wycofał z Lubartowa, ponieważ od kwietnia trzeba by wprowadzić na tej trasie komunikację zastępczą. A wiadomo, że to dobrze się nie kojarzy (vide Podkarpackie np. linia Rzeszów - Ocice). I tu jest plus dla UM. Za to, że doszli do wniosku, że lepiej wstrzymać się kilka miesięcy i mieć akceptowalne (w żargonie kontolerskim w mojej firmie znaczy to mniej więcej dobre, nadające się do użytku) tory z przyzwoitą szlakową i bez kłopotów i komunikacji zastępczej, która sprawia więcej problemów niż niektórzy sądzą, niż męczyć siebie i pasażerów.
Kwestia Zamościa pozostała jeszcze do wyjaśnienia. Ale jest światełko w tunelu, ponieważ dzisiaj na torach pod wiatą PRów dało się zauważyć SA134-017. Czyli powoli się będą zjeżdżać. Oby się już nie psuły, bo to nie przynosi chluby ani konsorcjum PESA/ZNTK, które zbudowało te maszyny, ani Urzędowi Marszałkowskiemu, który z naszych podatków zabulił za nie kupę kasy.
A miało być tak: od 12 grudnia miały zacząć jeździć pociągi na trasie Parczew - Lubartów - Lublin. Ładnie pięknie, tylko nikt nie wziął chyba pod uwagę planów PLKi, która na 2011 rok zaplanowała sobie remont tej linii. Co więcej, udało im się nawet zdobyć pieniądze z RPO na ten cel. Do spółki z UMWL. Tu dygresja: rozkład musiał układać jakiś amatorzyna z zewnątrz, i niechcący wsypać się przed jakimś dziennikarzem, który podjął temat. Tak przypuszczam, ponieważ gdyby to robił fachowiec, to wiedziałby o planach i PLKi i UMWL. Ewentualnie zagrywka pood wybory. Taka spiskowa teoria dziejów.
No i na trzy tygodnie przed wejściem rozkładu w życie, pismaków oświecił p. A. Matysiewicz (pozdrawiam!) i grzecznie acz stanowczo zakomunikował, że będzie remont, po którym szlakowa wyniesie 120km/h.
I UM się wycofał z Lubartowa, ponieważ od kwietnia trzeba by wprowadzić na tej trasie komunikację zastępczą. A wiadomo, że to dobrze się nie kojarzy (vide Podkarpackie np. linia Rzeszów - Ocice). I tu jest plus dla UM. Za to, że doszli do wniosku, że lepiej wstrzymać się kilka miesięcy i mieć akceptowalne (w żargonie kontolerskim w mojej firmie znaczy to mniej więcej dobre, nadające się do użytku) tory z przyzwoitą szlakową i bez kłopotów i komunikacji zastępczej, która sprawia więcej problemów niż niektórzy sądzą, niż męczyć siebie i pasażerów.
Kwestia Zamościa pozostała jeszcze do wyjaśnienia. Ale jest światełko w tunelu, ponieważ dzisiaj na torach pod wiatą PRów dało się zauważyć SA134-017. Czyli powoli się będą zjeżdżać. Oby się już nie psuły, bo to nie przynosi chluby ani konsorcjum PESA/ZNTK, które zbudowało te maszyny, ani Urzędowi Marszałkowskiemu, który z naszych podatków zabulił za nie kupę kasy.






