My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Po lekcjach

Wracałem ze szkoły. Ponieważ miałem jeszcze ponad godzinę do mojego pociągu, z zakupionym biletem wyszedłem na peron. Na peronie puchy... Zresztą jak w każdą sobotę.
Dzień wcześniej nie zdążyłem na 417 i udałem się na busa. Gorąc nie do wytrzymania! Zanim doszedłem na Ruską, zużyłem całe 1,5 litra mineralnej i jeden izotonik. Jak już dotarłem na ten "dworzec" to okazało się, że nie mam co liczyć na to,że pojadę najbliższym busem. Może trzecim jak dobrze pójdzie? I tak stałem na tym słoneczku gorącym prażąc się i czekając na podstawienie busa. W końcu podjechał, i udało mi się siedzące załapać. Nawet klimę miał w tym busie, co się rzadko zdarza. Zresztą i tak zanim wyjechaliśmy z Lublina to ją wyłączył. Przestała działać. Czyli szyberdach w górę i okienka w dół. Najlepszy sposób na upały!
Wracamy na peron. Tradycyjnie skierowałem się w stronę LbB, powoli, bez pośpiechu, i tak jest dużo czasu. Zerkam na tory PR, a tam koło hali (hala, to raczej nie jest, właściwie to typowa wiata) napraw stoi sobie Fiat. Fiat, którego tu nigdy nie widziałem. Za nim doczepiona dwójka. Z daleka widzę tylko pierwsze cyfry numeru: Su45-17ileś. Nie bardzo wiem jak duże jest to "ileś".
Tam w Lublinie jest taka droga do szopy, i ona przecina perony 1 i 2. Tak więc jakaś karetka czy coś może wjechać na peron, właściwie pod same wagony. Z tej drogi korzystają również pracujący na szopie, idąc z i do pracy. Pomyślałem, że skorzystam z tej drogi, żeby sobie podejść od czoła maszyny i zrobić ze dwa zdjęcia.
Ale zanim ten pomysł wcieliłem w życie, przeszedłem na drugi peron, i tam poszukałem sobie miejsca, gdzie można zrobić dobre zdjęcie, nie wchodząc na teren lokomotywowni. No i sprawdziłem numer z bliska. SU45-172 i wagon z logo Przewozów Regionalnych. Za tym nietypowym składem stały jeszcze chyba dwie dwójki i jedynka, także z logo i oznaczeniem PR na burtach. Dobrze by było, jakby się ktoś pojawił, kogo można by zapytać o tą maszynę. Gdy już popełniłem kilka ujęć, na torach pojawiła się stonka 575 z Cargo. Jechała luzem chyba z jakiegoś pociągu, bo nie wyszła z torów odstawczych tylko prosto ze szlaku. Przejechała koło mnie, i zatrzymała się pod Tm. Na spokojnie przymierzyłem, i nacisnąłem spust. Nawet ładne to zdjęcie. Na tarczy musiało się pojawić białe światło, bo maszyna ruszyła i zjechała do szopy. No to niech jedzie, i tak pod słońce nie zrobię więcej zdjęć. Za to pojawiła się SM42-468 z manewrowym na pokładzie. Podjechała trochę powyżej mnie i Tm pod którą wcześniej stała 575. Ale za 3 peronem pojawiła się jeszcze jedna stonka. Taka ładna żółciutka z logo Lotosu. No to aparacik w ruch i dwie maszyny za jednym podejściem do kolekcji. Chciałem jeszcze powtórzyć ale Lotos schował się za budynek PLKi i pozostała mi tylko468. No to żeby mieć w czym wybierać: jedno od przodu, elegancko wystawiła się bokiem, tak jakby mechanik chciał żeby ją sfotografować, i trzecie jak wjeżdża pod halę napraw IC. Ale to nie wyszło, bo słońce przeszkodziło. Gdy 468 przejechała koło mnie do hali IC, na drodze pojawiło się trzech panów w czarnych mundurkach ze znanym mi dobrze napisem na żółtych kamizelkach odblaskowych. Straż Ochrony Kolei. Co się stało, że tu łażą? A niech łażą, za to im płacą, żeby tego pilnować. Zastanawiałem się właśnie jak dotrzeć do tego Fiata, gdy zorientowałem się, ze ktoś coś do mnie mówi. Ja się oglądam a za mną stoją ci trzej smutni panowie, i jeden z nich (zapewne dowódca patrolu)Wygłasza standardową formułę: Dzień dobry. Straż Ochrony Kolei, proszę dokumenty. Więc zdejmuję plecak, w którym mam dokumenty i pytam, czy i jaki przepis naruszyłem? Trochę skonsternowany nie wiedział bardzo co mi odpowiedzieć, poprosił o otwarcie plecaka. Ponieważ nie lubię się z nikim szarpać, a z tymi panami w szczególności, otwieram kieszenie plecaka, stawiając uprzednio aparacik koło niego, żeby mi lepiej było otwierać zamki. Gdy zobaczył aparat, machnął tylko ręką i ostrzegł mnie przed chodzeniem po torach.
Chyba jacyś nietutejsi byli, bo lubelscy raczej nie zwracają na mnie uwagi, jak zresztą na kilku innych "wariatów" z aparatami biegających po peronach. Patrzą tylko, żeby po torach nie łazić. Może to była broszka pracowników firmy ochraniającej dworzec? Może komuś się nie spodobało robienie zdjęć przeze mnie? Nie wnikam. Mnie też się wiele rzeczy nie podoba, i nie robię z tego problemu i jakoś żyję.
Sokiści sobie poszli, a na torach pojawiło się brutto z zaprzęgniętym do niego jamnikiem ET41-113. Nawet bardzo nie zwalniał, jak przejeżdżał przez stację. Poszedł jak przecinak! Dwa zdjęcia mi się udało zrobić, i to tak skadrowane, że nie nada tego pokazać. Pierwsze musiałem tak skadrować, żeby nie było patrolu widać,(bo stanął centralnie w kadrze a nie było czasu i miejsca, żeby się przemieścić)drugie ze słupem oświetleniowym w centrum kadru. Zostało jeszcze parę minut do odjazdu. Coś jeszcze może przyjechać? Chyba REGIO z Szastarki. Pewnie któreś 103 będzie i podstawią go na 4417 do Stalowej. I nie pomyliłem się. Z megafonów popłynęła zapowiedź tego pociągu na peron trzeci. Na stację wjechał 103-005. Podszedłem sobie do budynku dyżurnego ruchu peronowego, i tam schowany przed słońcem popełniłem dwa zdjęcia.
Czas przelogować się na właściwy peron, bo zaczyna się na nim zbierać spory jak na sobotnie popołudnie tłumek pasażerów. W między czasie panie uprzątnęły szynobus, i mechanik zaczął manewrować na oporowy skąd miał odjechać jako REGIO 4417 do Stalowej woli Południe. Zanim skład wymanewrował, zdążyłem przejść na mój peron i dokarmić stworzonko mieszkające w moich płucach. Coraz częściej łapię się na tym , że ten nałóg mi przeszkadza. Może czas najwyższy się z nim rozstać? Trzeba to poważnie rozważyć, tym bardziej, że ta "przyjemność" staje się coraz kosztowniejsza. Szynobus już wjeżdża w peron, i tłumek zaczyna się cisnąć do jego drzwi. Wbijam się za jakimiś dziewczynami i rozglądam się za jakimś wolnym miejscem. Najlepiej przy oknie po stronie cienia. W tym wypadku będzie to nieparzysta. Jest taka miejscówka. Co prawda w przejściu, ale tyłem do kierunku jazdy i po odpowiedniej dla mnie stronie. Tak jak tygrysy lubią najbardziej.
Ale długo nie cieszyłem się tą miejscówką. Najpierw mechanik kilkukrotnie usiłował ruszyć naszą maszyną, ale za każdym razem kończyło się hamowaniem albo gaśnięciem silnika. W końcu dał sobie spokój. Dobrze, ze nie wyjechaliśmy jeszcze z peronów. Zapadła decyzja, ze robimy przesiadkę. Na odstawczym stała jeszcze SU42-528 z doczepioną bonanzą. To do niej poszedł mechanik, a SA przejął od niego inny, robiący na manewrach. I tak postoi tu parę godzin, zanim coś się ruszy.
Polsat już odpalony, podjeżdża pod tarczę, a nam każą iść na trzeci peron. No to na skróty. Najpierw na drugi a później przez tory na ... A później posłusznie do tunelu i dopiero na trzeci. Na peronie, tuż przy jego końcu stanęli sobie panowie SOKiści, i czekali co będzie się działo. I nie działo się nic. Wszyscy posłusznie poszli do przejścia podziemnego. Przede mną szło dwóch rewidentów (chyba z IC), którzy stwierdzili, że ci panowie zamiast stać i się gapić, mogliby nas przeprowadzić przez tory, to było by szybciej.
Wreszcie wyjeżdżamy z peronów i jedziemy do domu. 30 minut w plecy. Ale mechanik się postarał i wyciskał z polsata siódme poty. Maszyna szła jak burza. U celu miałem już tylko 20 minut do tyłu. Do Rozwadowa pewnie o czasie dojedzie. Ma na czym nadrobić: dwie krzyżówki, na których czeka. Na pewno da radę podgonić.

Połaniec na trasieNikon

Write a comment

New comments have been disabled for this post.