Połaniec na trasie
Thursday, June 10, 2010 6:41:04 PM
No i Połaniec wrócił.
A ja to mam jakiś niefart. Jak jestem w domu, to nic nie jedzie, jak jestem w pracy, albo mam jakąś robotę, to składy pchają się jeden za drugim.
Siedzę sobie w ciemni, oglądam sobie takie fajne łopatki, w słuchawkach żeby mi nikt głowy nie zawracał moje ulubione ostatnio Quo Vadis i znalezione gdzieś tam Deep Purple, i bach ! koniec grania telefon buczy. Patrzę kto mnie tu rozprasza, a to taki jeden mój znajomy, który mi wystawił byka. No i dobieram i pyta mnie czy jestem w domu. No mówię że nie bo w pracy siedzę ale co się urodziło?. No to mówi że Połaniec jednak pojechał i jedzie z Walentyną na popychu. Czyli kolejne fajne zdjęcie mnie ominęło.
Ponieważ miałem jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia, trochę się musiałem urwać z pracy. I wcześniejszym pociągiem pojechać. Jak juz dojechałem, doszedłem do domu (wyjątkowo nie przez tory bo gorąc nimożebny)to słyszę coś jedzie. Dzwonek się tłucze, a na torach ...WALENTYNA. Pewnie z popychu wracała luzem. Szkoda...
A ja to mam jakiś niefart. Jak jestem w domu, to nic nie jedzie, jak jestem w pracy, albo mam jakąś robotę, to składy pchają się jeden za drugim.
Siedzę sobie w ciemni, oglądam sobie takie fajne łopatki, w słuchawkach żeby mi nikt głowy nie zawracał moje ulubione ostatnio Quo Vadis i znalezione gdzieś tam Deep Purple, i bach ! koniec grania telefon buczy. Patrzę kto mnie tu rozprasza, a to taki jeden mój znajomy, który mi wystawił byka. No i dobieram i pyta mnie czy jestem w domu. No mówię że nie bo w pracy siedzę ale co się urodziło?. No to mówi że Połaniec jednak pojechał i jedzie z Walentyną na popychu. Czyli kolejne fajne zdjęcie mnie ominęło.
Ponieważ miałem jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia, trochę się musiałem urwać z pracy. I wcześniejszym pociągiem pojechać. Jak juz dojechałem, doszedłem do domu (wyjątkowo nie przez tory bo gorąc nimożebny)to słyszę coś jedzie. Dzwonek się tłucze, a na torach ...WALENTYNA. Pewnie z popychu wracała luzem. Szkoda...






