SU 45-156 i głupi babsztyl.
Thursday, July 15, 2010 2:40:28 PM
Myślałem, że po wycięciu Sana pójdzie na żyletki, albo w najlepszym przypadku na bocznicę. A tu niespodzianka dzisiaj. Przyjechałem sobie do Lublina 4414. Mam taki nawyk, że zawsze spoglądam na tory towarowe. I dzisiaj także się tam zapatrzyłem. Oprócz cystern i kilku węglarek był tam jeszcze fiat. Fiat zaprzęgnięty do wagoników na tłuczeń. Trafiłem tak, że już ruszał, więc szybko do drzwi, aparacik w łapki i na front peronu. Jak na złość wylazła mi jędza prosto w kadr. Ja się przesuwam ona za mną. Kiego grzyba!? Grzecznie proszę, żeby się przesunęła, a ta nic. Myślałem, że nie wytrzymam i powiem jej kilka słów co o niej myślę. Jakoś ugryzłem się w język i pobiegłem na koniec peronu. Udało się jeszcze strzelić parę fotek, ale nic z tego do publikacji chyba się nie nada.
Głupi babsztyl.
Jak dotarłem do pracy, to mnie kolega rozwalił njusem, że aż.
Moja firma poszukuje pracowników różnego rodzaju. Od szlifierzy i spawaczy po kontrolerów jakości. No i się okazało, że na to ostanie stanowisko (podobno trzy nowe etaty) złożyło aplikację kilka ... kobiet! Co więcej, kadra kierownicza, była nawet zainteresowana takim rozwiązaniem. Ja przez pół dnia próbowałem sobie wyobrazić te dziewczyny w tej firmie. Z całym szacunkiem, ale nie dałem rady. Nie żebym był jakimś szowinistą albo co, ale jakoś nie trafia do mnie, że te dziewczyny wytrzymają spojrzenia i zaczepki setki nierzadko (przepraszam za słowo) "wyposzczonych" facetów. Ja bym nie wytrzymał. No ale pożyjemy zobaczymy.
No i jak zwykle: byle do piątku! A potem Weekend. Tym razem bez wycieczki.
Głupi babsztyl.
Jak dotarłem do pracy, to mnie kolega rozwalił njusem, że aż.
Moja firma poszukuje pracowników różnego rodzaju. Od szlifierzy i spawaczy po kontrolerów jakości. No i się okazało, że na to ostanie stanowisko (podobno trzy nowe etaty) złożyło aplikację kilka ... kobiet! Co więcej, kadra kierownicza, była nawet zainteresowana takim rozwiązaniem. Ja przez pół dnia próbowałem sobie wyobrazić te dziewczyny w tej firmie. Z całym szacunkiem, ale nie dałem rady. Nie żebym był jakimś szowinistą albo co, ale jakoś nie trafia do mnie, że te dziewczyny wytrzymają spojrzenia i zaczepki setki nierzadko (przepraszam za słowo) "wyposzczonych" facetów. Ja bym nie wytrzymał. No ale pożyjemy zobaczymy.
No i jak zwykle: byle do piątku! A potem Weekend. Tym razem bez wycieczki.






