My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Wczoraj po południu...

... jechałem do pracy. Jak zwykle pociągiem. A właściwie, szynobusem, ale będę używał słowa pociąg. Tym razem Sa103-012. Cieplutko w środku, chociaż na dworze raczej zimno nie było. I tradycyjnie zdefektowany kibel. Zastanawiam się czy ktokolwiek się nim kiedyś zajmie?
Na peronie spotkałem takiego starszego pana. Często jeździ jak ja do Lublina, ale nie codziennie. Nie mógł przeboleć, że parę lat temu rozebrali poczekalnię i WC. W sumie ma rację. Jak jest hebel na dworze, to przynajmniej kawałek ściany od wiatru osłaniał. Nie wspominając o deszczu. A tak trzeba marznąć i moknąć. Może jakąś wiatę by postawili?
Dzisiaj nie drzemałem. Rozglądałem się po szlaku.
Tu wkleili rozjazdy (czyżby otwierali na powrót stację?), tam podcinają drzewa, wcześniej widziałem ekipę z taką maszyna do przykręcania śrub. Coś sie zaczyna dziać, jakieś wiosenne porządki czy grubsza "awantura"?
Pożyjemy zobaczymy.
W Lublinie natknąłem się na EDK-1000 (taki rodzaj "małego" dźwigu na szynach), stał na obrotnicy. A dalej za III peronem, manewrowały SU45-080 i jakaś stonka (SM42). Wyciągali te "suczkę" z odstawczych. Ciekawe, czy pójdzie do naprawy, czy jak kilka innych loków na części i "żyletki"?

Depresji ciąg dalszy.
Majster znowu ma pretensje. Niech się wezmą do roboty, a nie łażą cały dzień. Tak to jest, jak ktoś się nudzi, to mu wszystko przeszkadza, i innym robotę wyszukuje.

DepresjaGranda Affera

Write a comment

New comments have been disabled for this post.