My Opera is closing 3rd of March

Pasażer na gapę

Zima!

Przyszła do nas w tempie iście expresowym. Choć ostrzegano nas przed nią już od dawna, jakoś nikt nie chciał w to wierzyć. A tu BACH!
Jeszcze w nocy zaczęło sypać śniegiem, a nad ranem jeszcze do tego zaczęło wiać. I to nawet mocno czasami. Nawet nie próbowałem się wybierać na busa, wiedząc co mnie spotkało w ubiegłym roku. Zaryzykowałem spóźnienie się do pracy i wybrałem na pociąg. Ten mnie nie zawiódł. Przyjechał planowo. Dość malowniczo wyglądał wjazd na przystanek, w smugach reflektorów przebijających się przez śnieżycę.
Szczęśliwie, bez problemów dotarliśmy do Lublina, i trzeba było iść do pracy. A tam dzień pełen napięć i stresu. Mało ludzi, dużo pracy i jeszcze parę innych rzeczy nałożyło się na to, że nie miałem dobrego nastroju. Jednak czasami zdarza się, że pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony.
Ale też i kłopoty spadają nieoczekiwanie na człowieka, w najmniej odpowiednim momencie. Ale mówi się trudno, i żyje dalej.
Powrót do domu już nie był taki piękny. Co prawda SA103-012 dawała sobie radę na szlaku, ale i tak zaliczyliśmy postój dłuższy niż plan w Majdanie, a później w Niedrzwicy. Ale PESA poradziła sobie i z górką, i ze śniegiem.
Na pewno do Kraśnika dotarła cało i poradziła sobie z tamtą górką w lesie. Ale podobno padła pod Potokiem. Chyba jednak nic poważnego się nie stało, bo z godzinnym opóźnieniem przemkła mi przez przejazd oznajmiając swoją obecność na szlaku długim RP1.
Za to samochody miały poważne problemy.
Lublin stał się jednym wielkim korkiem, drogi po blokowane przez ciężarówki, i przez to nie można było ani wyjechać ani wjechać do miasta.
Zastanawia mnie podejście przytłaczającej większości kierowców. Zazwyczaj w naszym kraju zima objawia się opadami śniegu i ewentualnie mrozem. Fakt, kilka ostatnich zim było nadzwyczaj ciepłych, więc i ludzie się przyzwyczaili. Gdy w zeszłym roku pokazała nam Biała Dama pazurki, wybuchła panika: że drogowcy nie przygotowani, że nie odśnieżone chodniki, drogi etc, etc.
Ja będę wywrotowcem. Drogowców zima nie zaskoczyła, zaskoczyła kierowców. To kierowcy nie przygotowali się do zimy. Od rana miałem możliwość obserwowania pługów i piaskarek kursujących po DK19 i DW842. Do póki ruch się nie zwiększył, doskonale radziły sobie ze śniegiem. Później kiedy pojawiła się cała masa samochodzików, zaczęły się tworzyć korki, w których ten sprzęt utknął.
Drodzy państwo! Zasiadając za kierownicą auta, które często gęsto ma jeszcze letnie opony, nie spodziewajmy się rewelacji. Za wygody niestety się płaci, czasami bardzo ciężkie pieniądze i stratą czasu. Czy nie lepiej w taką pogodę skorzystać z komunikacji publicznej? Nie można chwycić za łopatę i odsypać ten kawałek chodnika koło domu czy bloku? Służb porządkowych nie jest za dużo, i nie mają zdolności bilokacyjnych. A wyjeżdżając autem na drogę, stajemy się potencjalnym obiektem korkotwórczym narażając siebie i innych na rozstrój nerwowy.
Wyjeżdżając na drogę, musimy się liczyć z ryzykiem stanięcia w korku, i z tym się pogodzić.

I po LubartowieSA134 i ciąg dalszy pastwienia się nad rozkładem jazdy.

Comments

Iwonagruszkaiwona Wednesday, December 1, 2010 10:32:06 AM

Co prawda, to prawda z tymi korkami. Ja jednak ryzykuje i powolutku dojeżdżam autem do pracy i z pracy powrót trwa o wiele dłużej ale cóż jest plus, że nie jadę busem. Pewnie jeszcze opony miały nie zmienione, no i na przystanku nie stałam i nie marzłam czekając na transport. Powoli w cieple udało się w poniedziałek wrócić do domu i to nie sama. Miałam dwie pasażerki (mamusie i jej koleżankę) co ponad godzinę czekały w Kraśniku na busa do Lublina a tu nic nie jechało. Przy okazji wcześniej się wyrwałam z pracy... no i w razie czego miał kto pomóc pchać jakbyśmy się zakopały.
Mam nadzieję, że mnie zbytnio kierowcy nie klęli pod nosem, że baba i co się tak wlecze... lepiej nie kusić diabła

Ibonekibonek Wednesday, December 1, 2010 7:10:11 PM

Mogę tylko współczuć. Mnie się udało i w poniedziałek i we wtorek i w środę wrócić do domciu w ciepłym i wyjątkowo "ludnym" pociągu. Co prawda mieliśmy poślizg około kwadransa, ale dojechaliśmy.
Szkoda, ze do Fabrycznego nie można dojechać pociągiem sad , zawsze by była jakaś alternatywa.

Write a comment

New comments have been disabled for this post.