Byly sciany obdrapane niebiesko zielone skrzypialy schody, lozka, drzwi wahadlowe drewniane echem od nagich okien odbijaly sie cichutkie chlipania nieprzyjazne oczy dlawily gdzies w srodku sucho serce pekalo na pol w pustce a potem jeszcze raz i kolejny z trzaskiem necila wolnosc, slonce i swiat za murami ale jeszcze bardziej bratnia dusza i wyciagnieta reka na zgode zrozumienie bystrej mysli slotkiego usmiechu i szalonej przygody -oto historia zaginiecia malego nieprzystajacego puzzla
ucieka mi w tamta rzeczywistosc, z ktorej ja ucieklam dla niewinnej zabawy dla boomu, ktory wywoluje magik znikajacy wsrod dymu blednie jak zdjecie z czasem zamiera jak serce ze strachu usypia jak motyl po dwoch tygodniach ale wciaz zyje zyje zyje zyje tak jak muzyka wciaz w uszach