Wednesday, 14. June 2006, 16:31:58
Tak, nie mogłem oczywiście nie wypróbować nowej przeglądarki.
Zapaleńcem geckowatych nie jestem, więc poczekałem do wersji beta i musze przyznać, że się opłacało.
Zacznijmy od początku. Trochę zdziwił mnie rozmiar instalki - 7,8MB (sporo więcej niż Firefox, a co dopiero K-Meleon, ale i tak nieźle w porównaniu z niektórymi

). Stwierdziłem, że pewnie muszę naściągać sporo czegoś, czego potem i tak nie użyję (potem zmieniłem trochę zdanie, ale o tym później). W samej instalce trochę zdziwił mnie brak możliwości odmówienia umieszczenia skrótu w menu start, ale reszta była w porządku.
Dziewiczy start zajął mi (komputer mam słaby, nawet bardzo, więc nie bierzcie tego zbyt poważnie) bagatela... jakieś 2 minuty. Pojawił się "ot taki zwykły" w sensie wyglądu pomocnik do pierwszego uruchomienia. Chciał mi importować ustawienia, zakładki, ja jednak wolałem czystą instalację. Znowu musiałem troszkę poczekać. Opłaciło się, a to z tego względu, że wizualnie Flock jest bardzo przyjemny.
Może ten Favorites toolbar tak ni w pięć ni w dziesięć mi tam pasował, ale usunięcie go było proste i "prawie intuicyjne" (z tym prawie mam na myśli to, że klikając na wyższe toolbary mamy go pięknie do odptaszenia, a klikając na niego takiej możliwości nie ma).
Ogólnie jednak sam wygląd to duży plus. Po tym jak z niebrzydkiej i nieodżałowanej pod kilkoma względami Mozilli Suite (przyznam, że SeaMonkey nie próbowałem i nie wiem jak tam z tym jest) zrobił się, w moim mniemaniu, "degustujący" Firefox (ot taka lingwistyczna gra słów

). Tymczasem w porównaniu ze znanymi mi geckowatymi Flock bije je pod tym względem na łopatki szybciej niż to zrobiono z Gołotą... W tym pięknie są oczywiście zgrzyty, np. okienko Customize, ale nie kole to w oczy przy zwyczajnej pracy.
Później miałem zwiechę Flocka spowodowaną jakimś shockwavem (co jest u mnie nagminne we wszelkich przeglądarkach i często tymże powodowane i nie należy tego uważać za ich winę). Trochę zabrakło mi zapisywanych sesji (choć widziałem taki dodatek w extensions - spróbuję może potem).
Za drugim razem Flock wystartował w "normalnym" czasie - podobnie do Firefoksa - czyli w jakieś 30 sekund. Nienajgorzej. I znowu zatęskniłem za gestami myszy, które już mi weszły w krew.
Flock ma jednak w sobie coś z Opery, co mi się bardzo podoba. Nie wnikam jak to jest zrobione, ale chodzi mi o składowanie gdzieś stron w historii. Tak więc cofając się, albo forwardując nie musimy ponownie wczytywać wszystkiego. W ogóle system "składowania sobie" np. obrazków działa we Flocku bardzo dobrze.
Mniej zainteresowany byłem integracją przeglądarki z blogami i temu podobnymi albumami. Niestety z moim blogiem zintegrowany Flock nie jest

Całkiem przyjemna jest za to idea takich "lepszych notatek", które zwą się tutaj urywkami, strzępami, czy też skrawkami (a raczej zwą się snippets

).
My News to z kolei całkiem przyjemny reader kanałów RSS. A z pewnością ciekawie pomyślany. Bo oprócz readera mamy we flocku coś w rodzaju viewera. Ciekawe rozwiązanie.
Pomyślałem sobie też, że w sumie w tych 2 dodatkowych (względem Firefoksa) megabajtach zmieściło się i tak całkiem sporo ciekawych rzeczy, więc narzekanie takie jak poczyniłem na początku przy dzisiejszych łączach jest rzeczywiście trochę bezsensowne.
Trochę jeszcze pobawię się Flockiem i może coś jeszcze o nim skrobnę.
Szkoda byłoby, żeby zmarnował się taki ciekawy projekt. Dla mnie Flock mógłby już dzisiaj zastąpić Firefoksa...
Panom z teamu Flocka powodzenia i kolejnych ciekawych pomysłów życzę z całego serca.
P.S. Jeszcze nie wyemigrowałem