Skip navigation.

Blog czepialskiego

czyli zobacz, że może być jeszcze lepiej

Śpiew alikwotowy - sprawdź to ;)

Wczoraj trafiłem na koncert muzyki wschodniej. Oprócz gadułki, fletu, który może posłuzyć do pozbawienia zębą (bo aby na nim zagrać trzeba bardzo ostrą krawędź umieścić pomiędzy jedynkami...) i innych ciekawych instrumentów zachwycił mnie pan Bartek Pałyga, a właściwie jego śpiew alikwotowy.
Wiem, że dziwnie to brzmi, ja się z tym spotkałem po raz pierwszy. Naprawdę na żywo jest to coś niezwykłego. O co w ogóle chodzi? Otóż śpiew ten jest znany zwłaszcza z regionu Tuwa w Mongolii (choć ponoć śpiewają tak też Tybetańczycy i Inuici, jakieś murzyńskie plemię, z rzadka momentami Lapończycy w swoich yoik). Dla osób nie znających się na muzyce ze strony teoretycznej - prawie każdy dźwięk składa się z tonów składowych, których normalnie "nie słychać", razem dają nam określony dźwięk. Tymczasem alikwot to właśnie taki ton składowy, który już się nie składa z innych. I ów ton słychać podczas takiego śpiewu obok podstawowego śpiewu.
Brzmi to MINIMUM ciekawie, zwłaszcza na żywo człowiek zaczyna się zastanawiać jakim cudem człowiek wydaje z siebie taki dźwięk, a także jakim innym cudem wydaje z siebie dwa dźwięki, różniące się melodia w jednym momencie... Wydaje się, że to dwie osoby, a nie jedna.
Polecam posłuchać mp3 (choć to nie to samo): tutaj, oraz sporo tutaj.
Poza tym radzę popróbować wydawać z siebie takie odgłosy, oczywiście gdzieś gdzie nikt nie będzie uważał was za dziwaków czy sekciarzy. Wydobycie bardzo krótkiego alikwotu nie jest bardzo trudne, ale już utrzymanie go...
Mi już boli gardło więc dosyć prób :wink:

Niespodzianka dla Gemiusa - szukam chętnych

W mej głowie zrodziła się pewna idea. Kojarzy ktoś może akcję przeprowadzoną podczas spisu w Wielkiej Brytanii (potem Australii), a dotyczącą religii Jedi?
Jeżeli nie to zobacz o co chodzi tutaj i tutaj też
Teraz co ma wspólnego Jedi z Gemiusem? Otóż już od jakiegoś czasu korzystając z Privoxy specjalnie daje się "spisywać" jako... Opera 10.0. Czemu nie zrobić takiej akcji dotyczącej przeglądarek?
Zarazem ludzie zobaczyliby, że są narzędzia pozwalające zmieniać UAString i inne rzeczy, a webmasterom i gemiusowi, że nie jest najważniejsze kto z czego korzysta, bo jeżeli strona byłaby napisana poprawnie to nie ma to żadnego znaczenia...
Jednocześnie wiele osób sądzi, że takie serwisy statystyk niejako "naruszają" ich prywatnośc - niech oni też wezmą udział w akcji :D
Trzeci powód - szczerze mówiąc dla zabawy :wink:
Szukam więc kilku osób, które chciałyby stworzyć grupę, która przygotuje taką akcję. Pracy nie jest zbyt wiele - największe problemy będą zapewne z serwerem.
Jednocześnie wszystkich, którzy mają jakieś ciekawe pomysły na nazwę owej nieistniejącej, a jednak popularnej przeglądarki proszę o pozostawienie ich w komentarzu.

Blokowanie skryptów

Otóż parę postów temu cieszyłem się z tej opcji. Nadal się cieszę, ale panowie z Opery przesadzają raz w jedną raz w drugą stronę (podobnie było z owym znikającym permamentnie scrollbarem dla overflow:hidden)...
Jakiś czas temu Zajec przedstawił błąd, w którym to Opera blokowała jedynie dany skrypt zawarty pomiędzy tagami script.
Błąd naprawiono, ale przesadzono w drugą stronę... 8393 blokuje całkowicie skrypty w danej karcie (np. po odświeżeniu, czy wczytaniu innej strony nadal nie uraczy nas skryptem).
Bug zgłosozny jako:
bug-207324

Przemyślenia niewyspanego człowieka

Wybaczcie mi cały ten niezwykle... (nie mam dobrego słowa) post. Na swoją obronę mam, że spać mi się chce, a mam niewypowiedziana chęć wyrzucenia z siebie paru rzeczy :wink:
Ostrzegam, że post jest niezwykle "filozoficzny", a nie techniczny.

Rewolucja?
Kolejna wojna przeglądarek rozpoczęta, co do tego nie ma wątpliwości. Król, który włada, zbuntowany hetman z licznymi chorągwiami. No i reszta - partyzanci. Wśród partyzantów mam nadzieję, znajdzie się światły pułkownik, który wyrośnie potem w siłę, a może kilku takich? Później zbuntowany hetman przejmie władzę, a któryś z pułkowników, którzy w międzyczasie stali się hetmanami wypowie posłuszeństwo i znowu wojna... Czysta "Nie-boska komedia". Do dobrego prosperowania takiego systemu wystarczą 3-4 rody, klasy czy jak kto woli - przeglądarki, czasami stara rodowa, szlachta traciłaby pozycję w głównej trójce dając miejsce new gentry.
Ktoś może powiedzieć, że kiedyś ten proces zacznie przebiegać inaczej - przeglądarki staną sie tak skomplikowane, że powstanie nowej nie będzie możliwe.
Mam jednak przeczucie, że to tylko problem najbliższego czasu. Internet to zjawisko dynamiczne, rośnie cały czas, cały czas się komplikuje. Do czasu. Jeżeli ta nasza dzisiejsza sieć w pewnym momencie nie zacznie się rozwijać w kierunku prostoty, ładu i... organicznej budowy (o czym później) to poprostu jej miejsce zajmie inna - właśnie z tymi cechami. Mozna to już powoli dojrzeć dzisiaj, wystarczy patrzeć głębiej. Wówczas, w dobie nowego internetu, powstanie nowej przeglądarki nie będzie jakimś ewenementem. Z tym, że historia znów może zatoczyć koło...
Czy ta cała wojna, ta cała powracająca historia jest czymś złym? Chcę wierzyć, że nie, że jest ona konieczna dla rozwoju i mam nadzieję, że tak właśnie będzie.

Kobiety - w roli przerywnika
I nie chodzi tu o miłośne historyje, nie tym razem. Chodzi o kobiety i przeglądarki - może się to wydać dziwne, ale pozwólcie sobie wytłumaczyć... Kto jest ostoją wirtualnego konserwatyzmu? One. Rzecz jasna uogólniam, ale takie są ogólne tendencje. Nie wiem z czego to wynika, psycholog ze mnie żaden, ale widocznie coś takiego jest w kobiecie, że jeżeli coś w miarę działa, a w dodatku wygląda ładnie to niczego już im więcej nie potrzeba. Więc... przeglądarki niedługo zawalczą o kobiety. Może jestem zbyt pewny siebie w tych prognozach, ale I feel this in my stomache too...

Web 2.0
Dla kogoś to system komentarzy na blogu, dla kogoś Wikipedia... Nic z tych rzeczy.
To faza przejściowa pomiędzy tym starym, a moim (z nazwy i idei) "nowym internetem". Sieć coraz bardziej zaczyna przypominać żywy organizm: neurony, połączenia nerwowe, organy... Myślisz zapewne, że coś kręce - przecież organizm to niezwykle skomplikowany twór, a wcześniej mówiłem o prostocie... Oczywiście nie cofnę tego. To co z daleka wydaje się skomplikowane i trudne z bliska staje się coraz prostsze i bardziej zrozumiałe. To nic, że z zewnątrz internet będzie straszliwą plątaniną - będzie można odnaleźć w nim zadaniowe klastry, grupy, a jego elementarne zasady, reguły komunikacji muszą być wtedy jak najprostsze, najoszczędniejsze i jak najbardziej przystępne.

Pewnie ciężko zrozumieć te przemyślenia, chociaż starałem się to opisać w miarę przystępnie i krótko... Znowu moją rolą jest tylko pobudzenie do myślenia, co ostatnio z widżetami trochę nawet poskutkowało :smile:

Widżety...

Jeżeli miałbym zupełnie jednoznacznie ocenić ideę widżetów to najzwyczajniej w świecie nie dałbym żadnej odpowiedzi.
Z jednej strony takie widżety to niezły... bajer. Mają w sobie to coś, co może przyciągnąć sporą liczbę nowych użytkowników - w końcu to jedno z "pionierskich" zastosowań widżetów dla najpopularniejszego Windowsa.
Jednocześnie twórcy Opery dają możliwość do popisania się bardziej wtajemniczonym użytkownikom, którzy owe widżety zechcą tworzyć - dla praktyki, w wolnym czasie, żeby pokazać swoje możliwości. Świetnym pomysłem był konkurs na grę widżetową.
Najważniejsze jest jednak, że owe "pole do popisu" nie pociąga za sobą dalszych ingerencji w program. Widżety są prawie całkowicie niezależne od Opery, pozwalają w jakimś, ogranicznym, ale jednak zawsze jakimś, stopniu wpływać na walory programu bez niebezpieczeństwa niestabilności samej przeglądarki, czy też innych przykrych możliwosci ich wykorzystania - są niebezpieczne jak każda napotkana strona internetowa, a nawet mniej, ponieważ OS ASA publice podsuwa tylko sprawdzone widżety. Z tej perspektywy śmiem nazwać widżety rozszerzeniami (znanymi z Firefoksa) dla ubogich.
Z drugiej jednak strony użyteczność widżetów jest dość ograniczona: gry, zegarki, kalkulatory, czytniki rss, kamery internetowe, itp.... Zupełnie nowatorskich widżetów jest i zapewne nie będzie zbyt wiele. Choć mam nadzieję, że się mylę.
Widżety są też dość kłopotliwe. Pomimo małych rozmiarów potrafią zamulić komputer, są problemy przy innej głębi kolorów, czy też w niektórych systemach... Prosty błąd (np. zła liczba widżetów) w pliku widget.dat potrafi sprawić, że Opera wywala się, zanim zdąży dobrze wystartować... Może w finalnej wersji problemy te będą ograniczone.
Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że sporo cennego czasu programiści poświęcili na przystosowanie Opery do obsługi tych "zabaweczek", zamiast na zajęcie się czymś konkretniejszym - tyle jeszcze standardów przed nimi :wink:

Może ten (przy)długi tekst skłoni kogoś do refleksji na jakikolwiek temat. Niekoniecznie widżetów :wink:

P.S. Aby nie rzucać słów na wiatr sam posiłowałem się odrobinkę i jakiś czas temu próbowałem sklecić coś widżetopodobnego. Konstrukcja oparta jest na widźecie Hangman, a skrypt gry zaczerpnięty z podanego tam źródła. Dzisiaj poprawiłem największy błąd, uniemożliwiający normalne użytkowanie, więc mogę pokazać go Wam (czyli wszystkim pięciu osobom czytającym ten blog, które nie zasnęły do tego momentu). Możesz się do niego dobrać przez stronę z moimi widżetami:
http://my.opera.com/community/customize/widgets/author/?id=jasisz

Demo Opery ;)

Może nie jest to najwyższych lotów, ale nie mogłem się powstrzymać :wink:
http://www.pobieralnia.pl/plik-1965-opera.html
Pewnie ilośc otwartych kart jest limitowana do trzech, liczba stron zapisywanych w historii do siedmiu, a po wyłączeniu mamy przez 10 sekund ekran namawiający nas do używania pełnej wersji :wink:

XForms? Niekoniecznie...

W sieci pojawiła się, bezmyślnie pewnie wielokrotnie już powielona, informacja, że beta Opery 9 obsługuje standard XForms...
Nic bardziej mylnego. Opera w nowej wersji wspiera natomiast Web Forms 2.0, na XForms narazie się nie zanosi, nad czym szczególnie nie ubolewam. Szkoda jednak, że dużo ludzi bezkrytycznie przyjmuje informacje...
Niech tylko się firefoksiarze (do których nic oczywiście nie mam) z pluginem XForms dowiedzą o wpadce :wink: Ciekawi mnie reakcja.

Wedle obietnicy: wieczór (choć późny)

O tak. Dla wszystkich, którzy się nie mogli doczekać (czyli rzecz jasna dla mnie i chomika, którego niestety nie mam) przedstawiam cieplutką jeszcze wersję Oseska.
Sporo błędów poprawionych, wygląd lekko zmieniony, funkcjonalnośc i prostota obsługi zwiększona :wink:
Wersja w nazwie zyskała dwa plusy, a wesję z jednym plusem mam tylko ja i zaufany betatester - mój przyjaciel, który ma dobre ubezpieczenie i nie boi się korzystać z moich... ustrojstw. Odpowiednie słowo.

English: Next, better I think, version of Osesek is available here, waiting for your choice.

Download: Osesek ver. 1.0 beta++.zip

Osesek

Nudziłem się dzisiaj i popełniłem coś co nazwałem pieszczotliwie Oseskiem. Pełna, oficjalna i jakże poważna nazwa to Opera Sessions Seeker.
Potrzebowałem poprostu jakiegoś, chociażby bardzo prostego, narzędzia do ułatwienia sobie zabawy z plikami sesji Opery. Otóż niesamowicie denerwuje mnie kiedy mam otwartych wiele stron, włączam jakąś jeszcze i... trach. Opera się wywala. Oczywiście chcę wtedy skorzystać z automatycznie zapisanej sesji. Wtedy rozpoczyna się wyścig z silnikiem renderującym Opery, moim komputerem i łączem internetowym naraz - czy to ja pierwszy zdążę wyłączyć stronę, czy też ta wredna strona załaduje się pierwsza... i znowu wywali Operę.
Znając mnie to taki, a nawet lepszy, program (lub też coś innego) już istnieje, a ja niepotrzebnie to robiłem... Był to jednak przyjemny trening w programowaniu (chyba nieźle wyszło jak na mój poziom zaawansowania...), a w twórczym będzie dodałem całkowicie zbędne opcje dodatkowe: wyłączanie obsługi css, pobierania czy też wyświetlania obrazków, scrollbarów, itd., itp. Może kiedyś się to komuś (czytaj: mi) do czegoś (czytaj: zabawy) przyda.
Ściągnij poniższy plik, jeżeli pomimo jego bezużyteczności chcesz wypróbować Oseska. Oczywiście za problemy spowodowane przez swoje dziecko nie odpowiadam :D Zaręczam jedynie, że nie ma tam żadnego złośliwego kodu.

IN ENGLISH: This long post is saying about very simple program i wrote for working with Opera sessions files. You can download Osesek ver. 1.0 beta here>> Osesek ver. 1.0 beta.zip

Pozdrawiam.

Dodane:
Właśnie pousuwałem sporo błędów dotyczących historii: błąd dotyczący odczytywania, jeżeli odwiedzana strona nie była ostatnią w historii, błąd występujący przy większej liczbie odwiedzonych stron (teraz powinno działać odpowiednio do 999 :D), błąd przy ponownym wczytywaniu pliku z usuniętą historią, poza tym program teraz usuwa również historię... nazwijmy to "historię forward". Poza tym poprawiłem kilka innych niedogodności :D
Na nową wersję Oseska przyjdzie jednak poczekać wam, a raczej mi, do wieczora.

Wiecznym nieudacznikiem być...

Dlaczego taki tytuł?
Odpowiedź jest prosta: wpis z 1 kwietnia miał być żartem primaaprilisowym, na tyle prawdziwym, aby każdy mógł w niego uwierzyć...
I co się okazuje? Że to żaden żart, tylko najprawdziwsza prawda! Najnowsza weekly już che się instalować w folderze Program Files/Opera 9 Beta... Człowiek nawet jak chce zażartować to mu nie wychodzi ;/
Zobacz: http://my.opera.com/desktopteam/blog/show.dml/209645
January 2010
S M T W T F S
December 2009February 2010
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30