Opancerzenie Rosomaka
Friday, June 29, 2007 9:34:12 AM
W jednym z numerów PZ Naczelny tej gazety zabrał się za przekonywanie żołnierzy, że jednak w Rosomaku jest pancerz. W swojej wypowiedzi jest tak entuzjastycznie przekonany o nadzwyczajnych zaletach tego KTO, że w pierwszej chwili można ulec złudzeniu, że wypowiedź pochodzi od fachowca. Co prawda ja również zgadzam się z autorem, że ten transporter jeździ i strzela, natomiast już z tym pływaniem nie jest tak, czego trzeba wymagać o tego typu pojazdu.
Jeżeli to jest tak świetnie pływający transporter, to, dlaczego do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono ćwiczeń z pokonaniem Odry lub Warty? Możliwość przepłynięcia określonej odległości na jeziorze, a nawet na Złym Łęgu, to nie to samo, co na typowej przeszkodzie wodnej. Przestańmy, więc oszukiwać czytelników. Bardziej przypomina mi to propagandowy folder, niż rzeczowe i rzetelne przekazanie wszystkich możliwości. Oczywiście rozumiem, że redaktor nie miał możliwości zapoznania się z prawdziwymi potrzebami, a wymagania przełożonych wypadało uwzględnić w tym wydaniu gazety. Przecież uważni czytelnicy czekają wciąż na sprawozdanie z testów.
Podobnie było rok temu. Też na poligonie Wędrzyn na płytkiej stojącej wodzie przekonywano dziennikarzy o zaletach pływania KTO. Czyżby nie wszyscy uwierzyli, że minister Szczygło sam musiał przekonywać niedowiarków?
A wracając do pancerza. Dobrze, że wreszcie jest pancerz, którego nie przebijają pociski 14,5 mm. Problem jednak pozostał. Bowiem nikt nawet nie zająknął się i nie dopowiedział, a ile ma to kosztować i jak skalkulowano końcowy koszt w stosunku do założeń?
Lepiej byłoby, gdyby p. AR zamiast wyśmiewania się z dotychczasowych krytycznych odniesień do Rosomaka znalazł merytoryczne argumenty wskazujące wysoką klasę tego w takich trudach rodzącego się transportera.
Być może konkretny TDW, jakim jest Afganistan potrzebuje jedynie dodatkowego opancerzenia, a sprawa możliwości ogniowych i zdolność pokonywania rzek nie jest istotna. Jednak wystarczy spojrzeć na ten transporter i już widać, że jego boki są „ślepe” i „ bezbronne”. Dlaczego zrezygnowano z możliwości obserwacji i ostrzału na skrzydłach, tego nikt nie odpowiedział, a zapewne w Afganistanie przeciwnik to zauważy?
Panie Redaktorze. To nie jest problem doskonałości w dyskusji, jak usiłuje to pan nam wmówić. To brak profesjonalizmu i nieuczciwość gazety, gdy maskuje się istotne niedopracowania tego pojazdu.
Zbyt długo trwa ten proces przekonywania opinii publicznej i użytkowników do tego niedopracowanego transportera. Fachowcy doskonale wiedzą, jaka jest różnica między czołgiem a transporterem opancerzonym oraz przeznaczenie każdego z nich. A smutne to jest to, że redaktor zamiast rzeczowości w swoim artykule karmi nas propagandą. Szkoda również, że Szanowny Redaktor zapomina o tym, że w tych KTO mają walczyć żołnierze i to polscy żołnierze.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że polskim żołnierzom dano sprzęt nie na miarę potrzeb, a jedynie taki, jaki jest do dyspozycji.
Profesjonaliści wiedzą dobrze, że na generalne sprawdziany, a wojna jest takim sprawdzianem, wojsko wysyła się z najlepszym uzbrojeniem i wyposażeniem. Już dzisiaj dochodzą do nas skąpe informacje braków w logistycznym zabezpieczeniu. Poczekamy na ocenę Rosomaków.
Żołnierz ma być przekonany do broni, jaką posiada i z którą będzie musiał walczyć, ale nie oznacza to, że będziemy go przekonywać w sposób propagandowy.
Jeżeli to jest tak świetnie pływający transporter, to, dlaczego do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono ćwiczeń z pokonaniem Odry lub Warty? Możliwość przepłynięcia określonej odległości na jeziorze, a nawet na Złym Łęgu, to nie to samo, co na typowej przeszkodzie wodnej. Przestańmy, więc oszukiwać czytelników. Bardziej przypomina mi to propagandowy folder, niż rzeczowe i rzetelne przekazanie wszystkich możliwości. Oczywiście rozumiem, że redaktor nie miał możliwości zapoznania się z prawdziwymi potrzebami, a wymagania przełożonych wypadało uwzględnić w tym wydaniu gazety. Przecież uważni czytelnicy czekają wciąż na sprawozdanie z testów.
Podobnie było rok temu. Też na poligonie Wędrzyn na płytkiej stojącej wodzie przekonywano dziennikarzy o zaletach pływania KTO. Czyżby nie wszyscy uwierzyli, że minister Szczygło sam musiał przekonywać niedowiarków?
A wracając do pancerza. Dobrze, że wreszcie jest pancerz, którego nie przebijają pociski 14,5 mm. Problem jednak pozostał. Bowiem nikt nawet nie zająknął się i nie dopowiedział, a ile ma to kosztować i jak skalkulowano końcowy koszt w stosunku do założeń?
Lepiej byłoby, gdyby p. AR zamiast wyśmiewania się z dotychczasowych krytycznych odniesień do Rosomaka znalazł merytoryczne argumenty wskazujące wysoką klasę tego w takich trudach rodzącego się transportera.
Być może konkretny TDW, jakim jest Afganistan potrzebuje jedynie dodatkowego opancerzenia, a sprawa możliwości ogniowych i zdolność pokonywania rzek nie jest istotna. Jednak wystarczy spojrzeć na ten transporter i już widać, że jego boki są „ślepe” i „ bezbronne”. Dlaczego zrezygnowano z możliwości obserwacji i ostrzału na skrzydłach, tego nikt nie odpowiedział, a zapewne w Afganistanie przeciwnik to zauważy?
Panie Redaktorze. To nie jest problem doskonałości w dyskusji, jak usiłuje to pan nam wmówić. To brak profesjonalizmu i nieuczciwość gazety, gdy maskuje się istotne niedopracowania tego pojazdu.
Zbyt długo trwa ten proces przekonywania opinii publicznej i użytkowników do tego niedopracowanego transportera. Fachowcy doskonale wiedzą, jaka jest różnica między czołgiem a transporterem opancerzonym oraz przeznaczenie każdego z nich. A smutne to jest to, że redaktor zamiast rzeczowości w swoim artykule karmi nas propagandą. Szkoda również, że Szanowny Redaktor zapomina o tym, że w tych KTO mają walczyć żołnierze i to polscy żołnierze.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że polskim żołnierzom dano sprzęt nie na miarę potrzeb, a jedynie taki, jaki jest do dyspozycji.
Profesjonaliści wiedzą dobrze, że na generalne sprawdziany, a wojna jest takim sprawdzianem, wojsko wysyła się z najlepszym uzbrojeniem i wyposażeniem. Już dzisiaj dochodzą do nas skąpe informacje braków w logistycznym zabezpieczeniu. Poczekamy na ocenę Rosomaków.
Żołnierz ma być przekonany do broni, jaką posiada i z którą będzie musiał walczyć, ale nie oznacza to, że będziemy go przekonywać w sposób propagandowy.
