Kwas chlebowy
Sunday, November 20, 2011 11:10:33 AM
Kilka dni temu odwiedziłem Moja Mamę, mieszkającą 400 km od Warszawy, w Drezdenku, malej miejscowości w pobliżu Poznania. W drodze tam odwiedziliśmy tez sklep „Las” w Skwierzynie, Wybór dziczyzny przeogromny, dostaliśmy oczopląsu i wściekli byliśmy niemożebnie, ze mamy jeszcze długą podroż z powrotem , więc nie ma szansy na dowiezienie zamrożonych produktów do Warszawy. Pocieszeniem jest, ze sklep prowadzi sprzedaż wysyłkową i można zamówić z bogatej oferty cos do domu. Na miejscu w sklepie już z myślą o świętach kupiliśmy pieczony boczek z dzika, wędzoną polędwicę z sarny, kiełbaski myśliwskie z dziczyzny, pasztet z sarny. Oraz kilka butelek płynów, jakie po prostu musiałem kupić, gdy tylko je zobaczyłem na polce. Kwas chlebowy oraz podpiwek, z małego, lokalnego browaru z tamtych okolic.
Moje mieszkanie rodzinne w Drezdenku - niedaleko Poznania - było ogrzewane piecami kaflowymi. Miały one duchówka, inaczej „szabaśnik” - co doskonale oddaje przeznaczenie -do trzymania czulentu szabasowego
. Duchówka to część pieca do przechowywania ciepłych potraw. Na Śląsku / w jidisz mówi się tez „bratrura”, etymologicznie z niemieckiego Bratröhre . Rosjanie maja ładne określenie :”pieczka” Dla nie znających tego cuda: było to obudowane cegłami szamotowymi ciężkie pudło z żeliwa, z drzwiczkami, często ładnie zdobionymi. .W sezonie grzewczym ciepło krążące kanałami w piecu rozgrzewało duchówkę i trzymała ona wysoka temperaturę nawet po wygaśnięciu pieca. My w każdym razie mówiliśmy „duchówka” i było to niezwykle istotna część procesów kucharzenia . W duchówce dochodził ryz na gołąbki lub ziemniaki na pierogi ruskie. Mama trzymała dla nas krupnik, pomidorowa lub pierogi, żeby były cieple, kiedy wracaliśmy do domu , zziębnięci i głodni. Dojrzewało ciasto, które wymagało ciepłą, piekły się/dusiły jabłka z dodatkami: cynamonem, goździkami , posypane np. cukrem . Lub po prostu podzielone na ćwiartki i pieczone. Polewaliśmy je już na talerzu miodem, kapiącym z plastrów miodu wyłudzonych od sąsiada w zamian za kapustę kiszona lub ogórki kwaszone, które w beczkach – zawsze było 5-6 beczek każdego produktu – stały w chłodzie w naszej piwnicy. Nasz mały pokoik – dzieliłem go z braćmi - zawsze był przesycony zapachami a to pieczonych jabłek, a to śliwek czekających na grzanie i mieszanie kolejnej porcji powideł – ich warzenie trwało zawsze kilka dni. W duchówce trzymaliśmy tez w cieple dojrzewający kwas chlebowy lub podpiwek, robiony albo z gotowego półproduktu, z opakowania - jak kawa zbożowa, albo sami, ze słodu , palonego ziarna i chmielu. Jeśli oczywiście rodzice przywieźli chmiel z podroży na drugi kraniec Polski, od swoich rodziców , mieszkających 700 km od nas, we wsi Horodyszcze obok Chełma .
Kwas chlebowy robiliśmy z czerstwego chleba razowego, pieczonego na zakwasie i bez tzw dodatków. Do każdej butelki przed zamknięciem moja Mama dodawała jeszcze po jednym goździku.
Kwas z chleba
Składniki:
1kg czerstwego, czarnego, razowego chleba. Może być lekko przysmażony, przypieczony właściwie,:W domu robiliśmy to na żeliwnej płycie pieca opalanego węglem ale teraz trzeba użyć patelni lekko maźniętej masłem
50 dag cukru
2,5 dag rodzynek
5 dag drożdży
5 l wody
Czerstwy chleb zalać wrzącą wodą i gotować 15 minut. Zdjąć z ognia i odstawić na 3-4 godz. Przecedzić, dodać wymieszane z cukrem drożdże i ponownie odstawić, w ciepłym, , tym razem na 12 godz., na okres fermentacji.
Następnie zdjąć pianę i rozlać kwas do butelek, najlepiej zamykanej na porcelanowe zamkniecie z gumka uszczelniająca , takich, w jakich kiedyś była lemoniada/oranżada. dodając przy tym rodzynki : 3-5 sztuk, , w jednakowej ilości do każdej butelki. Butelki dobrze zamknąć i odstawić w chłodne miejsce. My trzymaliśmy butelki w piwnicy , teraz to raczej trzeba w lodowce. Po dwóch trzech dniach kwas nadaje się do spożycia.
Kwas chlebowo - owocowy
Składniki:
25 dag suszonych owoców,
5 l wody
50 dag czerstwego, czarnego chleba
25 dag cukru lub 30 dag miodu
1 dag drożdży
goździki i rodzynki
Wymyte owoce ugotować z goździkami w 2l wody, następnie odcedzić.
Pozostałą wodą zalać suszony chleb, potrzymać przez pewien czas w wodzie i odcedzić. Wywar z owoców i chleba wymieszać razem, dodać cukier lub miód oraz roztarte z cukrem drożdże. Wywar pozostawić na 24 godz. w cieple. Otrzymany kwas rozlać do butelek, wrzucając do każdej z nich po kilka rodzynek. Butelki szczelnie zakorkować i odstawić w chłodne miejsce. Po trzech dniach kwas nadaje się do picia.
Smacznego











