My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Is Coco OK?

Coco to imie konia. Kon ten byl przypiety do horse cart'u, ktory wraz z woznica wozil mnie po zakatkach Bagan. Szczegolnie podkreslam tu role konia, a umniejszam czlowieka, bo to przeciez ten pierwszy wykonuje cala robote. Zatem zywotnie zainteresowana stanem zdrowia konia co jakies pol godziny zapytywalam, czy Coco jest OK, albo prosciej, is she ok? Dopiero drugiego dnia Ayat odwrocil sie do mnie i poinformowal, ze Coco IS HE. Szalenie mnie to ubawilo. Coco natomist chyba nie podobala sie spozniona reakcja swojego woznicy, zatem w ramach zemsty kopnal Ayata w kolano, ktore mu strasznie spuchlo. Skrocilam zatem wycieczke, zadowolona ze moge miec inny powod do powrotu do hotelu niz wlasne zmeczenie. Ayat dostal ode mnie altacet w tubce i bardzo uradowany tym prezentem pognal z Coco do domu.
Nie wiem dokladnie, czy do swojego, czy do domu Coco. Bo Ayat nie jest wlascicielem ani konia ani horse cart'a. Zapytany przeze mnie, ile zatem z dziennej stawki kasowanej od turystow w wysokosci 10000 kyat (ciapkow po mojemu)przypada dla niego odpowiedzial, ze 2000. Nieduzo. Spytalam tez, ile kosztuje taki zestaw kon plus powozik. Odpowiedz brzmiala - ok. 1000 USD bez licencji. Kurs dolara do ciapka wynosi w zaleznosci od regionu kraju jak 1:1280 albo 1:1000. No to postanowilam sie z Ayatem nie targowac o oplate za usluge, choc nie za bardzo przyblizy go to posiadania na wlasnosc chocby samego konia.
Wczesniejszy powrot z wycieczki zaowocowal tym, ze w koncu uzyskalam pewnosc, ze w sasiadujacych z moim pokojach w New Park Guesthouse mieszkaja Polacy. Zapukalam. I dobrze sie stalo, bo oto okazalo sie, ze mieszka tam Ania O. z mezem Krzychem, i chlopaczkami, a w pokoju obok Ola. Zaproponowali mi wspolny wypad na zachod slonca do Sandalka (to przesympatyczne okreslenie ich autorstwa dotyczy swiatyni Shwesandaw w Bagan, a jest ona chyba najbardziej oblepiona bialym winogronem turystycznym, kiedy slonce chyli sie do snu). A potem mniamusne jedzonko.
Ale wieksze wrazenie wywarl na mnie pierwszy zachod slonca. Ayat na moja prosbe zawiozl mnie do swiatyni, ktora nieczesto staje sie atakiem hord fotografow spragnionych najlepszych ujec. Nazwy teraz nie pomne, odtworze z mapki.
Bylo nas piecioro, to malo jak na swiatynie. Chyba kazdy innej narodowosci. Wspielam sie po dosyc stromych schodach ze zwinnoscia, ktora mnie sama zadziwila a przerazila Francuza, ktory kazal mi bardzo uwazac. I to byly ostatnie slowa, ktore padly tego wieczoru w tej paya. Oparci plecami o gorace cegly ulozone tam jakies osiemset lat wczesniej patrzylismy milczac przed siebie przez godzine, albo i dluzej. Zachod slonca nie byl imponujacy, nie byl nawet ladny. Ale bylo cos uspokajajacego w tym, ze stojac na waskiej na niecala stope polce trwalismy w takim nie umowionym wczesniej milczeniu. Cisza i przestrzen dookola. I te stupy wyrastajace z lekko zamglonego widnokregu. I sciana za naszymi plecami. Ciepla. Dobrze jest miec sie na czym oprzec.

Co najmniej jeden dobry powod, zeby przyjechac do Birmy...Birmglish

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies