My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Klopot, ktory sprawilam kierowcy rikszy

Zaraz po tym, jak punktuje niewlasciwe uzycie angielskiego przez Birmanczykow sama sie przyznam do swojej glupoty. Otoz zmierzajac do Palacu Krolewskiego w Mandalay (ktory to wg mnie mozna sobie darowac, a jest to miejsce gdzie na pewno beda chcieli sprawdzic, czy wchodzacy ma tzw. combo ticket na chyba 10 atrakcji Mandalay za jedyne 10 USD) kierowca rikszy zatrzymal sie przed brama wjazdowa i pouczyl mnie cierpliwie, ze najpierw mam sie udac do budki, gdzie sprawdzaja bilety, a potem wrocic sie 20 metrow i zarejestrowac u policjantow, co jest nawet jeszcze wazniejsze od okazania sie w pierwszej budce. Nie wiem, czy upal zniewolil moj umysl, czy tez byl to chwilowy blackout (jakze prawdopodobny w Birmie, z powodu czestych przerw w dostawach pradu) ale dosc, ze zrobilam cos zupelnie innego. Jakos tak zrozumialam kierowce, ze najpierw mam isc do pierwszej budki, potem do palacu - kawal drogi, no, ale myslalam, ze moj kierowca nie ma pozwolenia wjazdu do tej czesci miasta, co wcale nie jest takie nieprawdopodobne, a po powrocie zarejestrowac sie u policjantow. Bardzo sie zatem zdziwilam, kiedy po zakonczeniu zwiedzania ujrzalam mego rikszarza pod palacem. Byl zdenerwoawny i poinformowal mnie, ze popelnilam wielki blad. Bo sie nie zarejestrowalam u policjantow. Ze on probowal ich przeprosic, ale moze miec klopoty przeze mnie. I ze moze srtacic licencje. O rany! Ale nawarzylam bigosu! Przeprosilam go kilka razy i kazalm sie wiezc do tych policjantow, ze im wszystko wytlumacze, ze to moja wina, zeby sie nie martwil. A on coraz bardziej przerazony. Pytam, czy oni beda chcieli pieniedzy. Powiedzial ze tak, ale ze sam to zalatwi, zebym absolutnie im nic nie probowala dac, bo z tego moga byc jeszcze wieksze klopoty. No to podchodze do tych panow w liczbie szesciu, gne sie w uklonach, skladam w pol i przepraszam, tlumacze, ze ja zle zrozumiec, ze dzis goraca, ze mi slabo, ze pomylek moj itd. Oni w usmiechach mi odpowiadaja, ze nie ma problemu, ale katem oka widze, jak ten co to najbardziej po prawej lapsko wyciaga do mojego rikszarza. Odchodze i pytam, ile dal. 750 ciapkow, to niby nic, ale prawie tyle co mam zaplacic za kurs. Widze rezygnacje w oczach mojego kirowcy i uspokajam go, ze ten mandacik to ja na siebie wezme, bo to moja wina przeciez. Wyraznie rozpromieniony ruszyl raznie z kola i juz za 15 minut bylam u siebie w gh.

BirmglishRoads to Mandalay and Inle Lake

Comments

Unregistered user Thursday, October 11, 2007 11:57:59 PM

Anonymous writes: nieźle Cię wyrolował Twój "uprzejmy" kierowca-naciągacz...

Kasiakania514 Friday, October 12, 2007 5:48:26 AM

Nie dostrzegam w jego działaniu ani krzty rolowania. Na jakiej podstawie tak wnioskujesz?

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies