My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

To już jest koniec

O mały włos...
Spóźniłam się na mój prom z Koh Chang na ląd i na autobus. Jakoś tak zagadaliśmy się przy śniadaniu w naszym polsko-czesko-słowackim towarzystwie, czas mijał niepostrzeżenie i przegapiłam właściwy moment na pożegnanie. Kiedy łapałam taksówkę wiedziałam już, że nie zdążę na prom. I na autobus. A przecież nad ranem następnego dnia miałam samolot. Że zacytuję piosenkę "zwykle to się denerwuję, a to było nawet miłe". ZAWSZE się denerwoawałam w takich sytuacjach. A teraz nie. Kiedy Michal spytał, czy jestem zła, zareagowałam zupełnie nieeuropejsko. Przecież nie ma problemu, najwyżej zostanę kilka dni dłużej. Najwyzej będę musiała kupić nowy bilet. Najwyżej.
Na samolot zdążyłam. Niestety.
W kolejce do odprawy w BKK przede mną stała para Polaków. Wiedziałam, że to Polacy, bo słyszałam ich rozmowę. Pan się odwracił w moim kierunku - czy ja go już gdzieś nie widziałam? Tak! Prawie miesiąc wcześniej. Po krótkiej rozmowie sobie przypomniałam. Stali za mną w kolejce do odprawy na lotnisku w WAW. Zupełnie niespodziewana, prawie niemożliwa klamra zamykająca wyprawę.

Rozmówki polsko-czesko-słowackieBurma on my mind

Comments

Unregistered user Tuesday, June 5, 2007 10:15:36 PM

SunRider writes: Witaj Kasiu! No początek chcialem pogratulować wspaniałych podróży... i pozazdościć (już od dłuższego czasu sobie tutaj do ciebie zaglądam, a co) :D Niestety mój młody wiek nie pozwala na dłuższe samotne (czyt. bez rodziców) eskapady niż na mazury, do Wegorzewa i z powrotem. Wyjazdy do Szwecji z rodzicami... i jeszcze do kuzynów nijak można policzyć jako "wyprawę turystyczną"... raczej pseudo... gdzie jestem ciągany w zgoła nie takie miejsca do których akurat chciąłbym się udać :D (chyba wiesz o co mi chodzi). A mnie ciągnie, uhhh ciągnie... gdzie indziej... od kiedy pamiętam... Malezja, Indonezja, Philipiny, Tajlandia, Kambodża no i Japonia. Singapur, Kuala Lumpur, Semarang, Manila, Pontianak, Bangkok ... Jak magnes. Zastanawiam się czy doczekam się kiedyś swojej własnej "lowbudget travel" z aparatem i "lonely planet" w ręku, plecakiem alpinusa na plecach i mnóstwem przedziwnych sytuacji (tych przyjemnych i tych mniej), które wydarzą mi się po drodze :D Przepraszam... może trochę truje, ale tak się składa ,że nastaje powoli "odwilż" jeśli chodzi o życie szkolne i mam więcej czasu na... wiadomo co... swoje zainteresowania :D Anyway, życzę połamania nóg w podróży. Trzymaj się! SunRider! P.S. Może kiedyś... na szlaku?

Kasiakania514 Wednesday, June 6, 2007 12:04:05 PM

Drogi SunRiderze!

Sedeczne dzięki za miły post.happy Bardzo mnie ucieszył fakt, że zaglądasz na moje strony. Wszak blog powinien od czasu do czasu znaleźć odbiorców, w przeciwnym wypadku mogłabym się wywnętrzniać zaśmiecając li i jedynie twardziela mojego kompa. Tym bardziej cieszy mnie, że Twoje odwiedziny nie były jednorazowym wydarzeniem.

A truć absolutnie nie trujesz! Wręcz przeciwnie, czuję sympatię do ludzi, którzy są podobnie jak ja, "azjopozytywni". I nic nie szkodzi, że w Azji jeszcze nie byli. Najważniejsze, że masz bakcyla podróżowania. Bo w moim otoczeniu mikrob ten akurat nieczęsto występuje. No i "podwaliny i zręby" masz dobre. Ja też zaczynałam od Polski, potem przyszła kolej na Europę. Poza tym masz nade mną tę przewagę, że możesz jeszcze wprowadzić w życie coś, co mnie nigdy nie było dane. Mianowicie rok przerwy po studiach w celu objechania większego kawałka świata. Ech, za moich czasów takich rzeczy się nie wymyślało...
Trzymam kciuki za fajne podróże i utrzymanie "podróżniczego" azymutu w sobie.

Zapraszam do zaglądania, choć chyba nieprędko pojawią się nowe wpisy, zbieram siły (i fundusze smile ) na nową wyprawę, ale to chyba pod koniec roku dopiero. Życzę fantastycznych wakacji (ach! jak ja Ci zazdraszczam! smile ) I do zobaczenia gdzieś bliżej lub dalej. Choć mam nadzieję, że jednak nóg nie połamię, byłaby to mocno uciążliwa okoliczność podczas podróży w stylu budget...

Kasia

Unregistered user Wednesday, June 6, 2007 6:17:41 PM

SunRider writes: Taaa! Rok przerwy po studiach... nie miałaś na myśli maturki? Rok przerwy przed studiami? Nie orientuje się za bardzo, ale o to chyba chodzi :D "A truć absolutnie nie trujesz!" - Jak się ciesze, bo już się bałem :D Co do podróży... to chyba mam to we krwii... i to takich "niezwykłych"... W harcerstwie zawsze wychodziliśmy po zmroku nad jezioro/rzekę/wyspę i beztrosko wędrowaliśmy z przyjaciólmi samopas całymi kilometrami...hmm... jeśli mogę zadać takie pytanie... dlaczego "low-costujesz" samotnie? Ja pewnie będę musiał... bo nikt raczej nie odważy się jechać ze mną :D Życzę nazbierania góry tych kosztownych "papierków" na nastepną "niezapamnianą" wyprawę... a właśnie... gdzie tym razem? Hmm... dochodzę do wniosku ,że muszę sobie bloga założyć na oper

Kasiakania514 Wednesday, June 6, 2007 7:19:01 PM

hej, hej!

Dalibóg nie miałam na myśli roku przerwy po maturce! Toż za taką zachętę pewnikiem ściągnęłabym sobie na głowę gromy Twoich Rodzicieli!
Zresztą właśnie wielka burza nad Opolem przechodzi, coś jest chyba na rzeczy... Traktuję to jako ostrzeżenie wink
No i wydało się, ze ja jednak starsza pani... smile

O i początki mieliśmy wspólne, ja też jako harcerka trochę ścieżek schodziłam, ale bardziej w górach. Bieszczady... Od nich zaczęłam kolekcjonowanie fajnych miejsc na B. Bieszczady, Budapeszt, Barcelona, Bangkok. Teraz mogę dorzucić Birmę i Bagan.

Aktualnie mam cost saving program in progress, żeby jeszcze w tym roku się udało kolejną wyprawę zrealizować. Bo dorabiać się nowych telewizorów, samochodów i innych materialnych to ja mogę przez całe życie. A jak będę miała 50 lat na karku to może mi się już nie chcieć ruszyć czterech liter. Plany... Może Indonezja? Albo Wietnam? A może Indie? Wielce prawdopodobny jest też powrót do Birmy. Bo jeszcze nie rozdeptali jej tłustawi białasi zwracający baczniejszą uwagę na dostępność coli i spaghetti w menu niż na otaczających ich ludzi i miejsca.

Czy mam trzymać kciuki za wynik matury czy jeszcze nie teraz?

pzdr
ka

Unregistered user Saturday, June 9, 2007 4:48:23 AM

SunRider writes: :D Moja maturka odbędzie się za rok... więc ciśnienie jeszcze nie jest aż tak wysokie... choć już staram się przygotowywać (co jak co, ale historia to straszna kobyła). Co do przerwy przed studiami... to tak zwany "gap year" i wcale nie jest taki straszny... zobaczymy, choć raczej znając moich rodzicieli nie będzie łatwo ich do tego przekonać. Co do podróży, to pewnie zacznę też od Europy... Taki trening + test zaradności. Obiecuje założyć blog po wakacjach, kiedy będę miał pierwsze swoje zagraniczne fotki... Pzdr. SunRider!

Kasiakania514 Tuesday, June 12, 2007 8:36:54 AM

hej!

No to czekam na bloga po wakacjach!
A maturę też z historii zdawałam, ale nie powiem Ci jak długo się uczyłam, bo to by była demoralizacja...
Nie miałam też pojęcia, że gap year mozna tak wcześnie zrobic sobie, dla mnie to zawsze był czas na 'po studiach'

pzdr.
ka

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies