Slonce w Nha Trang
Tuesday, November 27, 2007 3:34:30 AM
Nareszcie widze slonce! Tesknilam do niego przez ostatni tydzien, zakryty chmurami, siapiacym kapusniakiem i owiany czarnymi przepowiedniami o nadchodzacym tajfunie. Tajfunu nie udalo mi sie niestety zobaczyc, bardzo zaluje. W koncu u nas to zjawisko nie wystepuje, a tutaj maja ich w nadmiarze. Deszczyk siapil na szczescie przerywany interwalami kilkugodzinnych przejasnien, ktore nie obejmowaly niestety nieba. Po prostu bylo chmurzasto, ponuro i smutno. Pewnie tez z powodu pogody Hue nie podbilo mojego serca, inaczej bylo natomiast z Hoi An. Malutkie miasteczko nie mogace poszczycic sie taka iloscia zabytkow jak Hue, wygralo przede wszystkim ze wzgledu na przepiekna architekture malenkich chinskich domkow, w ktorych co krok wyrasta teraz jakas galeria albo sklep z ubraniami szytymi na miare. Do tego przepyszna kuchnia (white roses - kluseczki z maki tapiokowej nadziewane mielonym miesem krabow i krewetek, maczane w sosie sojowo-fistaszkowym). I sympatyczna atmosfera, ktorej nie potrafia zepsuc nawet tlumy turystow klebiacych sie na ulicach.
Jestem pod wielkim wrazeniem, jak tutejsze miasta radza sobie ze skutkami powodzi. Dotarlam do regionu, ktory niecaly tydzien temu zostal nawiedzony przez najwieksza od dwudziestu lat powodz. W niektorych miejscach woda siegala dwoch metrow. A po niecalym tygodniu po powodzi nie ma ani sladu! Nawet domy nie wygladaja na specjalnie zamoczone. Centralny Wietnam od lat nawiedzany jest przez kilka powodzi w roku, zatem pewnie udalo im sie opracowac metody szybkiego usuwania ich skutkow. Widzialam, jak KONCZA oczysczac zamulone dno rzeki. Rzeki po ktorej od momentu, gdy jej poziom opadl do rozsadnego, plywaly wycieczkowe statki dla turystow. Na ulicach ani sladu mulu czy piasku. Kierowcy cyklo (riksz), kiedy nie maja klientow, zamiataja ten odcinek ulicy, przy ktorym akurat staja. Niesamowiete.
Ide ogladac slonce.
Jestem pod wielkim wrazeniem, jak tutejsze miasta radza sobie ze skutkami powodzi. Dotarlam do regionu, ktory niecaly tydzien temu zostal nawiedzony przez najwieksza od dwudziestu lat powodz. W niektorych miejscach woda siegala dwoch metrow. A po niecalym tygodniu po powodzi nie ma ani sladu! Nawet domy nie wygladaja na specjalnie zamoczone. Centralny Wietnam od lat nawiedzany jest przez kilka powodzi w roku, zatem pewnie udalo im sie opracowac metody szybkiego usuwania ich skutkow. Widzialam, jak KONCZA oczysczac zamulone dno rzeki. Rzeki po ktorej od momentu, gdy jej poziom opadl do rozsadnego, plywaly wycieczkowe statki dla turystow. Na ulicach ani sladu mulu czy piasku. Kierowcy cyklo (riksz), kiedy nie maja klientow, zamiataja ten odcinek ulicy, przy ktorym akurat staja. Niesamowiete.
Ide ogladac slonce.













Unregistered user # Wednesday, November 28, 2007 9:10:27 AM
Kasiakania514 # Wednesday, November 28, 2007 4:24:30 PM