Jedzenie
Friday, December 10, 2010 3:20:31 PM
A od kilku dni jem już w stylu sinhala. Czyli łapką prawą biblam sobie ryż z dodatkami, formuję kulkę (tu jestem na etapie początkowym), kulkę zbliżam do ust, prawym kciukiem wpycham do buzi (etap zaawansowany) i mam z tego niesamowitą frajdę. I bardzo mi smakuje tutejsze jedzenie i nie jest prawdą, że ono jest bardzo ostre. Fakt, czasami jem wersję europejską, czyli na przykład biały sambol (utarty kokos z przyprawami i odrobiną chili, który się je między innymi na śniadanie, razem z plackami roti maczanymi w dhal i curry, które w wersji dla białasów przypomina zupę ziemniaczaną) zamiast czerwonego. Ale za każdym razem proszę o wersję sri lankan, czyli ostrzejszą. I wcale nie jest tak ostro. Bardzo polubiłam tutejsze plaćki. Roti, plain hoppers, egg hoppers, string hoppers. Wszystkie je robi się (chyba) z mąki ryżowej i na śniadanie zjada z curry. Osobiście zdecydowanie wolę tutejsze autochtońskie śniadania od europejskich. A na kolację można zjeść kottu roti, kottu się bierze od dźwięku, jaki wydają metalowe noże siekające placek roti z dodatkami. Właśnie wczoraj coś takiego jadłam, porcja dla dwóch drwali polskich, ale bardzo dobre.
Właśnie w Tissamaharama było bombowe żarcie. Znaleźlismy małą knajpkę, zupełnie bez wyrazu z wyglądu, ale jedzenie było fantastyczne. Ukoronowaniem wieczoru był smażony w głębokim oleju czosnek. Zjedliśmy wszystkiego dużo, bo to była pożegnalna kolacja z Shantha'm i jako bonusa dostaliśmy smażony makaron z różnościami. Był to zdecydowanie najlepszy makaroni, jaki jadłam w Azji. I spróbowałam drewnianego jabłka. Tak się nazywa owoc, wood apple. I smak ma taki... drzewniany i kwaśny.
Właśnie w Tissamaharama było bombowe żarcie. Znaleźlismy małą knajpkę, zupełnie bez wyrazu z wyglądu, ale jedzenie było fantastyczne. Ukoronowaniem wieczoru był smażony w głębokim oleju czosnek. Zjedliśmy wszystkiego dużo, bo to była pożegnalna kolacja z Shantha'm i jako bonusa dostaliśmy smażony makaron z różnościami. Był to zdecydowanie najlepszy makaroni, jaki jadłam w Azji. I spróbowałam drewnianego jabłka. Tak się nazywa owoc, wood apple. I smak ma taki... drzewniany i kwaśny.













Unregistered user # Friday, December 10, 2010 9:29:46 PM
Kasiakania514 # Saturday, December 11, 2010 5:02:41 AM
smqzbq # Saturday, December 11, 2010 2:15:15 PM
Kasiakania514 # Monday, December 13, 2010 8:09:19 AM