Z Nuwara Eliye do Tissamaharama i dalej do Hikkaduwa
Friday, December 10, 2010 3:18:55 PM
Pogodę mam gdzieś, wyłażę z auta robić zdjęcia kiedykolwiek pojawi się coś ciekawego. Przecież nie jestem z cukru, nie rozpłynę się. Najwyżej przemoczę spodnie po raz 23 podczas tych wakacji. Po drodze z Nuwara Eliye wyszłam zrobić fotki w Ella, niedaleko za Ella, koło pól ryżowych, w świątyni w Tissamaharama i to by było na tyle. W Tissamaharama poza światynią nie ma nic. Są jeszcze dżipy, które polują na ludzi, żeby ich zabrać do Yala National Park. Kiedy rano zobaczyłyśmy jak leje, olałyśmy park z całym bogactwem jego fauny. Po prostu miałyśmy dość. Widać nasze modły w Kataragama nie pomogły. O modłach poście wyżej.
Wczoraj jechaliśmy z Tissamaharama do Hikkaduwa. Po drodze widzieliśmy Matarę, Weligamę i Galle. No ładne niby, ale przecie leje, więc jak tu się cieszyć widokiem, nawet jeśli co chwila pokazuje nam się ocean i plaże z palmami. W Galle lało tak, że odpuściłam sobie fotografowanie fortu. Aparat po prostu zalewał się strugami deszczu.
Jedyne polskie słowo, jakie Shantha załapał to ciapaaaa. Mówi tak z uśmiechem za każdym razem, kiedy wdepniemy w głęboką i mazistą kałużę. I to jest bardzo śmieszne. I może dlatego jeszcze pozostajemy przy zdrowych zmysłach, bo potrafimy się z tego deszczu śmiać.
Wczoraj jechaliśmy z Tissamaharama do Hikkaduwa. Po drodze widzieliśmy Matarę, Weligamę i Galle. No ładne niby, ale przecie leje, więc jak tu się cieszyć widokiem, nawet jeśli co chwila pokazuje nam się ocean i plaże z palmami. W Galle lało tak, że odpuściłam sobie fotografowanie fortu. Aparat po prostu zalewał się strugami deszczu.
Jedyne polskie słowo, jakie Shantha załapał to ciapaaaa. Mówi tak z uśmiechem za każdym razem, kiedy wdepniemy w głęboką i mazistą kałużę. I to jest bardzo śmieszne. I może dlatego jeszcze pozostajemy przy zdrowych zmysłach, bo potrafimy się z tego deszczu śmiać.













How to use Quote function: