My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Pożegnanie ze Sri Lanką

Początek był trudny, i co by nie rzec, mało obiecujący. Kilka dni deszczu potrafi skutecznie obniżyć morale najwytrawniejszego travellersa. Potem zdałam sobie sprawę, że w/na Sri Lance jest drożej, niż w innych krajach Azji. Możliwe też, że to właśnie deszcz wyostrzył mój sposób patrzenia na ceny. W każdym razie gdybym podsumowanie pisała w połowie pobytu nie wypadłoby przesadnie korzystnie. Ale przecie wniochy wyciąga się dopiero na końcu eksperymentu, więc dobrze, że takiego rachunku Sri Lance nie wystawiłam w połowie drogi. Bo na samym jej końcu wydarzyło się coś, co zupełnie zmieniło moją perspektywę. Nie, nie wygrałam pieniędzy na loterii, nie znalazłam sposobu na to, żeby w Azji zostać na stałe, w zasadzie nie wydarzyło się nic wielkiego. Tylko jedno party pożegnalne na plaży. To party nie było zbytnio międzynarodowe, udział w nim wzięli Syngalezi, jeden Niemiec i jedna Polka. Z okazji mojego wyjazdu Marcus zakupił był fajerwerki, chrupaki i arak, ja arak i wino i... w zasadzie nic takiego się nie stało. Bawiliśmy się fantastycznie śpiewając piosenki z zasobów mojego netbooka i Markusowego iPhone'a, a chociaż jesteśmy w podobnym wieku, to ani razu nie potrafiliśmy rozpoznać pieśni z zasobów przeciwnika. Nie wiem, jak to możliwe, ale chyba jesteśmy z różnych planet. W sumie nie byłoby nic niezwykłego w tym spotkaniu, ot, kolejna imprezka na plaży. Tyle że na koniec ludzie, którzy zarządzają obiektem w którym spaliśmy, bardzo się wobec mnie otworzyli. Co przypłaciłam ściśniętym gardłem i kilkoma łzami. Bo otóż według Dei i Khamala jestem aniołem, dobrą duszą, która sprowadza na ziemię radość, powodzenie i szczęście. Bo interes szedł im bardzo kiepsko, do momentu, kiedy pojawiłyśmy się w nim z Asią. A jak przyjechałam tam po raz drugi, to od tego czasu mieli zajęte wszystkie pokoje. Kiedy próbowałam im wytłumaczyć, że to czysty przypadek, że przecie pogoda się poprawiła i w ogóle. Pokazali mi książkę meldunkową, że nawet jak pogoda była, to oni gości nie mieli. Fakt, jeśli kto zaglądał czasem, to ja zawsze gorąco polecałam ich miejsce, bo było w nim po prostu fajnie, niedrogo i jedzenie zawsze przepyszne i super świeże, bo Khamal najpierw pytał, co ugotować, a potem wysyłał syna na zakupy, więc nie było tam żadnych odgrzewanych kotletów. Mieli prawo polubić mnie jeszcze za to, że zawsze sama sprzątałam po sobie talerze i odnosiłam do kuchni, sama sobie układałam materacyk do opalania i często z nimi gadałam wieczorkiem o problemach z biznesem. Ale nie spodziewałam się, że nagle zrobi się aż tak... Dea w pewnym momencie podeszła do mnie, przytuliła mocno i się rozpłakała. Że wyjeżdżam. Że Polska jest tak daleko, że szybko do nich nie wrócę. Że jestem dla niej jak córka, że jestem bardzo dobrym człowiekiem. No i że jeśli tylko bym chciała, to mogę z nimi zamieszkać i pracować w ich hoteliku. Że ich dom jest moim domem. Wiem, że to zaproszenie to nie jest byle jaka rzecz, to bardzo biedni ludzie i chcąc dzielić się ze mną tym, co mają, bardzo wiele mi ofiarowali.
No i grzyb z deszczem, drożyzną i innymi duperelami. Grzyb z lekkim rozczarowaniem, które minęło wraz z pojawieniem się słońca. Ja po prostu musiałam obiecać, że wrócę w przyszłym roku. Musiałam? Nie. Chciałam. Następnego dnia przy pożegnaniu Dea stała na progu i ciężko wzdychała, spytałam Shanthego, czy może chciałaby powiedzieć coś w sinhala, coś co on by mi przetłumaczył. Shantha smętnie pokręcił głową i powiedział, że nie. Że on wie, że ona nie umie nic powiedzieć, bo jest jej smutno, że ja wyjeżdżam i nie umie znaleźć słów w żadnym języku, żeby mi powiedzieć do widzenia. I wszyscy mieliśmy już mokre oczka. I ja bardzo długo nie mogłam dojść do siebie po tym pożegnaniu…

Ciąg dalszy Sri Lanki, a w zasadzie jej koniecZnowu w drodze... Znowu Sri Lanka :)

Comments

Unregistered user Sunday, December 26, 2010 5:55:39 PM

Aga writes: Może to zbyt prywatne pytanie, ale Kasiu nie śledzę bloga od początku, jednak ciekawi mnie czym się zajmujesz w życiu, że potrafisz wygospodarować aż tyle wolnego?? Zawsze jeździsz sama w swoje podróże??

Kasiakania514 Tuesday, December 28, 2010 7:15:19 PM

Hej Aga,
Przepraszam, że z opóźnieniem odpowiadam, ale jestem w kolejnej podróży, tym razem krótkiej i w Europie smile W zasadzie nie ma w mojej pracy żadnej tajemnicy, mam normalne 26 dni urlopu, jestem specem od marketingu, więc czasami jeżdżę na targi w weekendy, dzięki czemu mam dodatkowe wolne dni. Ściubolę urlop do granic, to znaczy nie biorę wolnego między świętami, itd... Nie, nie zawsze jeżdżę sama, pasują mi obydwa warianty - z kimś i solo. Jeśli masz jakieś inne pytania - dawaj! Lubię się dzielić podróżniczą wiedzą.
Pozdrawiam serdecznie smile

Unregistered user Tuesday, December 28, 2010 8:10:44 PM

Aga writes: OK, z mojej strony szybka reakcja, możesz usuwać maila. Wykorzystam w odpowiednim momencie :)) Pozdrawiam :)

Kasiakania514 Tuesday, December 28, 2010 8:37:46 PM

Usunięte smile
Pozdro!

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies