Hikkaduwa - jak w domu
Saturday, April 23, 2011 11:36:47 AM
Przyjechałam!
Nie sprawdziły się żadne czarne przepowiednie pogodowe. Słonko, upał, duchota i parność. Może jakaś jedna czy dwie białe chmurki przemknęły po niebie.
Przyjechałam i dotarłam do mojego domku. Na stole stał bukiet kwiatów, a na progu Dea i Kamal, uśmiechnięci, radośni... I jeszcze szklana soku z mango, świeżutkiego, jako element powitania. I, jako że moja twórczość znajduje się obecnie na etapie ckliwego holywoodzkiego badziewia, oraz w nawiązaniu do mojego poprzedniego pobytu tutaj, razem ze mną pojawili się... nowi goście. I dzisiaj następni. Dlatego Kamal chichota na mój widok i powtarza 'lucky girl!'. I kręci głową z niedowierzaniem. A mnie jest jeszcze fajniej na duszy.
Zroblilismy sobie małe przyjęcie powitalne, na stole stanęła flaszeczka Żubrówki przytargana przeze mnie z Polski. Chciałam się nauczyć wznosić toasty w sinhala, nie wyszło... Oryginalnie brzmi to jakoś saudie puruacośtam. Ale mi wyszła Saudi Arabia, co strasznie wszystkich rozśmieszyło. Mnie zresztą też, więc do końca juz wznosiliśmy toasty za szczęśliwość i powodzenie Arabii Saudyjskiej.
Jest bosko. Słońce. Pyszne jedzenie (rice and curry, chyba najlepszy jak dotąd na wyspie, krewetki, ryba grillowana, roti z lunumirisem). Spokój i cisza.
Nie. Dzisiaj pada. Ale to nic. Mam ze sobą ostatnią książkę Tiziano Terzaniego, więc leżę, czytam, śpię, czytam, leniuchuję i jem. Nie chce mi się stąd ruszać...
Nie sprawdziły się żadne czarne przepowiednie pogodowe. Słonko, upał, duchota i parność. Może jakaś jedna czy dwie białe chmurki przemknęły po niebie.
Przyjechałam i dotarłam do mojego domku. Na stole stał bukiet kwiatów, a na progu Dea i Kamal, uśmiechnięci, radośni... I jeszcze szklana soku z mango, świeżutkiego, jako element powitania. I, jako że moja twórczość znajduje się obecnie na etapie ckliwego holywoodzkiego badziewia, oraz w nawiązaniu do mojego poprzedniego pobytu tutaj, razem ze mną pojawili się... nowi goście. I dzisiaj następni. Dlatego Kamal chichota na mój widok i powtarza 'lucky girl!'. I kręci głową z niedowierzaniem. A mnie jest jeszcze fajniej na duszy.
Zroblilismy sobie małe przyjęcie powitalne, na stole stanęła flaszeczka Żubrówki przytargana przeze mnie z Polski. Chciałam się nauczyć wznosić toasty w sinhala, nie wyszło... Oryginalnie brzmi to jakoś saudie puruacośtam. Ale mi wyszła Saudi Arabia, co strasznie wszystkich rozśmieszyło. Mnie zresztą też, więc do końca juz wznosiliśmy toasty za szczęśliwość i powodzenie Arabii Saudyjskiej.

Jest bosko. Słońce. Pyszne jedzenie (rice and curry, chyba najlepszy jak dotąd na wyspie, krewetki, ryba grillowana, roti z lunumirisem). Spokój i cisza.
Nie. Dzisiaj pada. Ale to nic. Mam ze sobą ostatnią książkę Tiziano Terzaniego, więc leżę, czytam, śpię, czytam, leniuchuję i jem. Nie chce mi się stąd ruszać...













DreamingElf # Saturday, April 23, 2011 2:39:35 PM
DreamingElf # Saturday, April 23, 2011 2:39:52 PM
Unregistered user # Saturday, April 23, 2011 8:44:01 PM
Unregistered user # Saturday, April 23, 2011 8:47:46 PM
Unregistered user # Saturday, April 23, 2011 8:48:54 PM
Kasiakania514 # Sunday, April 24, 2011 3:50:01 AM
Oraz wszystkim smacznego jaja
Żurku nie będzie, ale spróbuję namówić Kamala, żeby mi zgotował jajo na twardziutko.
A odpowiedź na P.S. do P.S. jest prosto następująca: Australia nie przynależy do Azji. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo
Unregistered user # Sunday, April 24, 2011 6:46:25 PM
DreamingElf # Sunday, April 24, 2011 8:29:22 PM
Ja tez wszystkiego najlepszego.
W mojej odpowiedzi na PS do PS chcialem tylko powiedziec, iz Australia, mam wrazenie, juz posiada srodek.
Unregistered user # Monday, April 25, 2011 5:10:03 AM
Kasiakania514 # Tuesday, April 26, 2011 6:45:53 AM
Już się nie lenię.
Oraz w takim razie wolę rzeczy bez środka. Chyba. Nie wiem. Tak mi się wydaje.
Unregistered user # Wednesday, July 6, 2011 11:56:22 AM
Kasiakania514 # Sunday, July 10, 2011 9:56:42 AM
Unregistered user # Tuesday, July 19, 2011 1:18:40 PM
Kasiakania514 # Wednesday, July 20, 2011 5:02:37 AM