Wyspy na leniwo
Saturday, October 1, 2011 7:50:40 AM
Siedzę sobie na tarasie i piszę. Taras ma jakieś 15 metrów kwadratowych albo i więcej i jest przyklejony do chatki drewnianej z wygódką. Chatka stoi sobie na brzegu wysepki. Nie ma w niej prądu, a woda pojawia się czasem, to znaczy wtedy jak ją napompują ze studni do baniaczka, który zasila wszystkie łazienki. Przed domkiem jest plaża. Na plaży rosną palemki, dalej bugenwille, bananowce i inne rośliny, których nie znam. Plaża to biały piasek z kawałkami korala. A dalej jest morze z rybkami i koralowcami. Wiem, bo jakies pół godziny siedziałam w nim i namakałam. Odmoczyłam już część pracowych stresów i zwyczajności dnia codziennego. Ale jeszcze muszę nad odmaczaniem popracować. Z przyjemnością zresztą. Na tarasie oprócz mnie są dwa hamaki, co dopełnia szczęścia. Nie ma słońca, ale czasem przychodzi Amran. Amran to oswojony Pan Wyderek, który zachowuje się jak pies. Jak sobie kogoś upatrzy, to nie odstępuje na krok i obejmuje łapkami nogi i przewraca się na plecki i każe się miziać po brzuszku i dolnej szczęce. Jest bardzo sympatyczny, więc wybaczam mu, że nasiusiał na środku chatki.
Przez dwa lub trzy dni nic się nie będzie działo, bo tu nie może się nic dziać. I właśnie o to chodzi…
Jak znajdę jakiś Internet tutaj, to wywieszę powyższy opis wraz z manifestem, że nie chcę, aby mi przeszkadzano. Nieczynne. Do końca świata. Na zawsze. Bo ja bym tu została…. Malezyjska komórka tutaj też nie działa, więc nie namierzycie mnie. Dopiero potem zdradzę, gdzie jest to miejsce.
A wczoraj była II część Kuala Lumpur. Batu Caves i Little India. Kiedyś do Batu Caves dojeżdżało się autobusem. Teraz dobudowali pociąg. Tak łatwo się tu podróżuje… Nocny autobus do Kuala Besut (tak, to już zdradza miejsce obecnego pobytu – Perhentian Islands) jest przewygodny i wcale nieźle można się w nim wyspać.
Nie byłabym sobą, gdybym nie napomknęła o jedzeniu… na lunch wczoraj było coś w rodzaju banana leaf curry – czyli kupa ryżu z paćkajami podana na liściu bananowca. Oraz ghee tosai, który był ogromny jak koło tira. A kolacja po tajsku – som tam, czyli sałatka z zielonej papai z pomidorami, fasolką zieloną i chili, które mnie wypaliło do cna. A do autobusu kupiłyśmy sobie… sushi. 14 kawałków z różnym nadzianiem i obłożeniem za 10 zł. Gdyby takie ceny były w Polsce moja dieta ograniczyłaby się do sushi na śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację i przedsennik
update: to już 2 dzień, albo 3 tutaj, nie wiem, gubię się...
Ale jutro zmiana... na inną wyspę
...
Przez dwa lub trzy dni nic się nie będzie działo, bo tu nie może się nic dziać. I właśnie o to chodzi…
Jak znajdę jakiś Internet tutaj, to wywieszę powyższy opis wraz z manifestem, że nie chcę, aby mi przeszkadzano. Nieczynne. Do końca świata. Na zawsze. Bo ja bym tu została…. Malezyjska komórka tutaj też nie działa, więc nie namierzycie mnie. Dopiero potem zdradzę, gdzie jest to miejsce.
A wczoraj była II część Kuala Lumpur. Batu Caves i Little India. Kiedyś do Batu Caves dojeżdżało się autobusem. Teraz dobudowali pociąg. Tak łatwo się tu podróżuje… Nocny autobus do Kuala Besut (tak, to już zdradza miejsce obecnego pobytu – Perhentian Islands) jest przewygodny i wcale nieźle można się w nim wyspać.
Nie byłabym sobą, gdybym nie napomknęła o jedzeniu… na lunch wczoraj było coś w rodzaju banana leaf curry – czyli kupa ryżu z paćkajami podana na liściu bananowca. Oraz ghee tosai, który był ogromny jak koło tira. A kolacja po tajsku – som tam, czyli sałatka z zielonej papai z pomidorami, fasolką zieloną i chili, które mnie wypaliło do cna. A do autobusu kupiłyśmy sobie… sushi. 14 kawałków z różnym nadzianiem i obłożeniem za 10 zł. Gdyby takie ceny były w Polsce moja dieta ograniczyłaby się do sushi na śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację i przedsennik

update: to już 2 dzień, albo 3 tutaj, nie wiem, gubię się...
Ale jutro zmiana... na inną wyspę
...












DreamingElf # Sunday, October 2, 2011 10:11:22 AM
Jedynie, iż jest to bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwe...
Unregistered user # Sunday, October 2, 2011 1:18:26 PM
Mimniemimnie # Monday, October 3, 2011 10:09:45 AM
ps. a jak wyglada Pan Wyderek?