Awaria netbuczka oraz wrazenia z Bohol
Monday, November 26, 2012 10:44:06 AM
To musialo kiedys nastapic. Szkoda, ze wtedy, kiedy zaplanowalam udac sie do dzikszej czesci kraju (czytaj: nieucywilizowanej za bardzo komputerowo). Bo oto okazuje sie, ze tutaj latwiej o dostep do wifi, niz do podlaczonego do niego komputerka. A moj oglosil wlasnie (mam nadzieje chwilowy) koniec wspolpracy. Mrygnal i zgasl. I tyle. Prosby i grozby nie dzialaja, zloscic sie w Azji nie potrafie, zatem przechodze do porzadku dziennego i korzytam z lokalnej kafejki na wyspie Panglao, niedaleko Alona Beach.
Czas ostatni spedzam na zwiedzaniu wyspy Bohol z przyleglosciami, bo sypiam na innej wyspie, tyle ich tu maja, ze to calkiem normalne skakac z wyspy na wyspe w ciagu dnia po kilka razy. Bohol posiada kilka atrakcji, ale najwieksza, a przy tym w romiarze bedaca najbardziej mikro, jest tarsier (widzialam gdzies polska nazwe tarsjusz, ale nie wiem, czy nie jest zmyslona). Tarsjer to najmniejszy na swiecie naczelny, ma moze maksymalnie 15 cm wzrostu, olbrzymie oczka i szpiczaste uszka. I paluszki jak zabka. I wygladem blizej mu do lemurka niz naczelnych. Podobno byl inspiracja dla postacji Yody oraz E.T. Jest po prostu przeslodki i wcale sie nie dziwie, ze na wymarciu, bo za takiego szkraba sama dalabym grube pieniazki (gdybym miala). Mialam szczescie zobaczyc go w naturalnych warunkach, nie w zadnej klatce. Jest taki specjalny osrodek, gdzie zyje 10 tarsierow i gdzie straznicy kazdego ranka chodza po olbrzymim terenie po to, zeby te zwierzaki odnalezc i moc pokazac turystom. Bo one w dzien spia i sie nie ruszaja. A w nocy rozrabiaja.
Inne atrakcje Bohol to Chocolate Hills, czyli Czekoladowe Wzgorza. Niestety teraz sa raczej trawiaste, krzaczaste i zieloniaste i nie robia takiego wrazenia jak latem, kiedy roslinnosc jest wysuszona i faktycznie z koloru przypomina czekolade. Ale i tak wygladaja smiesznie. Niektore to idealne stozki, inne to babki z pisaku, ale wszystkie mniej wiecej podobnej wysokosci. Podobno jest ich 1700 czy jakos tak. Madzry ludzie mowia, ze powstaly z koralowcow, a ci z fantazja, ze to zastygle lzy jakiegos nieszczesliwego olbrzyma.
Ponadto uczestniczylam w nastepujacych atrakcjach:
- zjazd na zip-line nad kanionem rzeki Loboc, czyli bylam ptaszkiem przez ponad minute i nawet sie nie balam i bylo bardzo fajnie,
- przejscie mostem bambusowym tam i z powrotem, rowniez nad rzeka Loboc,
- wizyta na farmie motyli z motylami w postaci atrakcji glownej, do ktorej dorzucilam kolejna - konsumpcje lodow o smaku zoltego sera,
- wizytacja najstarszego kosciola na Filipinach (z XVI wieku)i prawie najstarszy w Azji,
- lunch z lokalsami i winem z kokosa: to ocet kokosowy zmieszany z cocacola,
- ogladanie najwiekszego pytona na Filipinach.
A nie zaliczylam rejsu rzeka Loboc z niewystawnym, acz drogim lunchem. Bo mnie te Filipiny zaczynaja denerwowac... Tu jest duzo drozej w porownaniu do innych krajow Azji Poludniowo-Wschodniej. I wciaz mniej smacznie. I czesciej pada. Na przyklad wczoraj miast dnia plazowego posiadlam dzien biegow sprinterskich, bo zawsze bieglam zeby sie schowac w knajpce i nie zamoknac totalnie, kiedy zaczynala sie kolejna ulewa.
A jutro zmieniam adres. Przez caly dzien bede podrozowac: taksowka, promem, tricyklem, autobusem, lodzia i na koniec lodeczka, zeby dotrzec na mala wysepke Malapascua, gdzie zamierzam sie oddac czystemu lenistwu. Przez dni kilka. I moge nie miec dostepu do internetu. Czyli mnie nie bedzie. Moze nawet juz do konca. Bo potem jeszcze tylko jedna noc na Cebu i do Manili...
A teraz ide zjesc jakiegos Filipinka.
Czas ostatni spedzam na zwiedzaniu wyspy Bohol z przyleglosciami, bo sypiam na innej wyspie, tyle ich tu maja, ze to calkiem normalne skakac z wyspy na wyspe w ciagu dnia po kilka razy. Bohol posiada kilka atrakcji, ale najwieksza, a przy tym w romiarze bedaca najbardziej mikro, jest tarsier (widzialam gdzies polska nazwe tarsjusz, ale nie wiem, czy nie jest zmyslona). Tarsjer to najmniejszy na swiecie naczelny, ma moze maksymalnie 15 cm wzrostu, olbrzymie oczka i szpiczaste uszka. I paluszki jak zabka. I wygladem blizej mu do lemurka niz naczelnych. Podobno byl inspiracja dla postacji Yody oraz E.T. Jest po prostu przeslodki i wcale sie nie dziwie, ze na wymarciu, bo za takiego szkraba sama dalabym grube pieniazki (gdybym miala). Mialam szczescie zobaczyc go w naturalnych warunkach, nie w zadnej klatce. Jest taki specjalny osrodek, gdzie zyje 10 tarsierow i gdzie straznicy kazdego ranka chodza po olbrzymim terenie po to, zeby te zwierzaki odnalezc i moc pokazac turystom. Bo one w dzien spia i sie nie ruszaja. A w nocy rozrabiaja.
Inne atrakcje Bohol to Chocolate Hills, czyli Czekoladowe Wzgorza. Niestety teraz sa raczej trawiaste, krzaczaste i zieloniaste i nie robia takiego wrazenia jak latem, kiedy roslinnosc jest wysuszona i faktycznie z koloru przypomina czekolade. Ale i tak wygladaja smiesznie. Niektore to idealne stozki, inne to babki z pisaku, ale wszystkie mniej wiecej podobnej wysokosci. Podobno jest ich 1700 czy jakos tak. Madzry ludzie mowia, ze powstaly z koralowcow, a ci z fantazja, ze to zastygle lzy jakiegos nieszczesliwego olbrzyma.
Ponadto uczestniczylam w nastepujacych atrakcjach:
- zjazd na zip-line nad kanionem rzeki Loboc, czyli bylam ptaszkiem przez ponad minute i nawet sie nie balam i bylo bardzo fajnie,
- przejscie mostem bambusowym tam i z powrotem, rowniez nad rzeka Loboc,
- wizyta na farmie motyli z motylami w postaci atrakcji glownej, do ktorej dorzucilam kolejna - konsumpcje lodow o smaku zoltego sera,
- wizytacja najstarszego kosciola na Filipinach (z XVI wieku)i prawie najstarszy w Azji,
- lunch z lokalsami i winem z kokosa: to ocet kokosowy zmieszany z cocacola,
- ogladanie najwiekszego pytona na Filipinach.
A nie zaliczylam rejsu rzeka Loboc z niewystawnym, acz drogim lunchem. Bo mnie te Filipiny zaczynaja denerwowac... Tu jest duzo drozej w porownaniu do innych krajow Azji Poludniowo-Wschodniej. I wciaz mniej smacznie. I czesciej pada. Na przyklad wczoraj miast dnia plazowego posiadlam dzien biegow sprinterskich, bo zawsze bieglam zeby sie schowac w knajpce i nie zamoknac totalnie, kiedy zaczynala sie kolejna ulewa.
A jutro zmieniam adres. Przez caly dzien bede podrozowac: taksowka, promem, tricyklem, autobusem, lodzia i na koniec lodeczka, zeby dotrzec na mala wysepke Malapascua, gdzie zamierzam sie oddac czystemu lenistwu. Przez dni kilka. I moge nie miec dostepu do internetu. Czyli mnie nie bedzie. Moze nawet juz do konca. Bo potem jeszcze tylko jedna noc na Cebu i do Manili...
A teraz ide zjesc jakiegos Filipinka.













Unregistered user # Monday, November 26, 2012 3:28:22 PM
DreamingElf # Monday, November 26, 2012 6:39:47 PM
Ale znalezlismy tarsiery i wychodzi nam iz winnas takego jednego porwac! Przecie to jest ulepszona wersja kota... A one tez mowia?
Kasiakania514 # Wednesday, November 28, 2012 8:39:22 AM
MOWILAM, zawsze mowilam, ze MUC to najgorsze lotnisko swiata... A czy w Manili placilyscie ten departure tax? Bo nie wiem, ile moge wydac jeszcze...
DreamingElf, posiadasz jak zwykle pelna racje... Tarsier jest najslodszym stworzeniem swiata. Napakowalam nimi kieszenie, ale mnie zlapali i kazali wszystkie oddac. Niestety. Tarsiery gruchaja troszeczke, ale nie za duzo. I jeden do mnie pomachal paluszkami i sie prawie rozplakalam, taki slodziak...
Filipinkow juz nie jadam, doszlo do tego, ze dzis zamowie hamburgera, a jutro pizze. Tak nisko jeszcze w Azji nie upadlam, ale coz... trudno zyc na samym kinilaw przez caly dzien...
Unregistered user # Wednesday, November 28, 2012 11:41:38 AM
Unregistered user # Wednesday, November 28, 2012 8:36:27 PM
Kasiakania514 # Friday, November 30, 2012 8:40:02 AM
Asia, dzieki za info o oplacie w Manili, mam nadzieje, ze dolece jakos, bo podobno nadjezdza tu spory tajfun nad Cebu... No i ile wyscie tego rumu kupily, ze Wam skonfiskowali??? 1000 litrów?
Unregistered user # Friday, November 30, 2012 4:21:31 PM
Unregistered user # Friday, November 30, 2012 4:21:54 PM
Unregistered user # Saturday, December 1, 2012 9:05:17 PM
Unregistered user # Saturday, December 1, 2012 9:14:47 PM
Unregistered user # Monday, December 3, 2012 8:25:19 AM
Kasiakania514 # Monday, December 3, 2012 7:58:32 PM
Ja-Asia, ja Ci przetlumacze tego tarsiera!
Agata, 'niemce zabrali' jest boskie
Unregistered user # Tuesday, December 4, 2012 9:05:24 AM
Kasiakania514 # Tuesday, December 4, 2012 4:01:23 PM