My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Koncowka

,

Koncowka pisana jest w Katarze, poniewaz moj netbuczek konsekwentnie odmawia wspolpracy. Ale jeszcze go nie wyrzucam do kosza, moze ktos go przywroci do stanu uzywalnosci po moim powrocie.
Nie powiem, polenilam sie troszke. Plazowalam i plazowalam na Malapascua. Skorka moja przybrala taki odcien, ze coraz wiecej ludzi rozpoczynajac rozmowe ze mna stosuje tagalog albo cebuano. Niektorzy mysla, zem repatriantka po latach i zapytuja po angielsku, czy pochodze z Bohol. Bardzo ciekawe. Takich zdolnosci mimikrycznych jeszcze nie przejawilam w dotychczasowych podrozach. A dziwniejsze jeszcze jest to, ze prowadzam sie z para Anglikow, towarzystwo jakby zatem dosyc jednoznacznie powinno wskazywac, ze jestem turystka po prostu.
Do obowiazkow lenia nalezy:
- Wstac o 10.00 najwczesniej (a to juz nie z powodu lenistwa tak naprawde, ale dlatego, ze wsciekle koguty malapascuanskie pieja, albo raczej dra gardziolka, od godziny 02.00 do 06.00. I spac sie wtedy nie da, tylko nalezy uprawiac przewracanie z boczku na boczek, ewentualnie zabijac komary. Poza tym moze sie zdarzyc, ze akurat lokalni zrobia sobie impreze tuz za twoja sciana, a to oznacza brak snu do godz. 05.00, bo wtedy koncza spiewac. Zreszta lokalni bardzo dbaja, abysmy sie w lenistwie zbytnio nie rozpasali, dlatego kazdego ranka o 05.30 wlaczaja magnetofon na pelna moc i delikatnie daja nam do zrozumienia, ze trzeba wstac.
- Zjesc sniadanie w Ging Ging's, bo tam najtaniej. Lub zaszalec i zrobic to tam, gdzie sie spi, czyli w Purple Snapper.
- Udac sie na plaze lub pozostac przy basenie. Oba obowiazki mozna dowolnie laczyc i przeplatac.
- Dac sie wymasowac na plazy przez godzine wprawnej masazystce w cenie 24 pln.
- Zjesc lunch w Ging Ging's i znowu spotkac tych samych ludzi, co wczoraj, przedwczoraj i dwa dni temu.
- Dalej nie robic nic, ewntualnie mozna poczytac ksiazke lub posluchac muzyki. Spacery w tym upale nie sa wskazane.
- Dla ambitnych: udac sie na wycieczke po wysepkach, snorklowanie lub zanurkowac, zeby zobaczyc tresher sharks, bo to jedno z niewielu miejsc na swiecie, gdzie one stacjonuja (kazda z tych opcji kloci sie wybitnie z pkt. pierwszym)
- Zjesc kolacje w ktoryms z wymienionych miejsc i uraczyc sie napojem alkoholowym, najczesciej rumem lub piwem San Miguel. W godzinach promocji 2 drinki w cenie jednego, czyli prawie za darmo.
Smieszna pani Filipinka, z Ging Ging's doprowadzila mnie i Angoli do lez ze smiechu, bo gdy zdecydowalismy sie na konsumpcje buteleczki rumu zmieszanej z cola, na ich prosbe o zmieszanie szlachetnego trunku o mocy 65 z czyms w wersji dla odchudkow, czyli lajt, odbyl sie taki dialog:
Angliki: Do you have coke light?
Filipinka: No.
- and coke zero?
- no.
- maybe sprite light?
- no.
- do you have anything light?
- yes! we have San Miguel Light!
Odrzucilismy propozycje konsumpcji koktajlu zlozonego z piwa i rumu.

Ale kiedys w koncu luksus sie konczy sad

Chociaz powrot byl niezgorszy. Uwielbiam tutejsze autobusy. Jezdza jak szalone, przy otwartych oknach czasami nie da sie oddychac, bo ped powietrza zatyka buzie. I po czterech godzinach jazdy czlowiek wysiada pokryty warstwa kurzu od stop do glow, z piachem w buzi, ale szczesliwy.

Autobus dowiozl mnie do Cebu City. Zabytki zaliczylam w niespelna godzine, troszke pokupowalam i troszke podjadlam. Na przyklad lechon, czyli pieczona swinie, a raczej prosiatko z chrupiaca skorka. Nawet smaczne.

A w sklepie mnie zaskoczylo. Co prawda tutejsza wersja katolicyzmu od poczatku wydawala mi sie troche przesadzona, przerysowana i przekolorowana, ale tego sie nie spodziewalam... Punktualnie o 18.00 z hipermarketowego glosnika wydobyl sie gong, a potem modlitwa. I wszyscy staneli, pochylili glowki i sie pomodlili. Jedni przy jajkach, inni przy wedlinie. I tak jest podobno 2 razy dziennie, codziennie. Przyznaje, bylam zaskoczona. Bo nawet w dosc ortodoksyjnych muzulmanskich krajach, jak ZEA, nie widzialam takiego zbiorowego i zgodnego wypelniania obowiazku pieciokrotnej modlitwy dziennie. Czyli zaskoczyly mnie tutejsze katoliki.

A potem to juz tylko samolot z Cebu do Manili 1,5h, 4 godziny czekania, 9 godzin lotu do Ad Dauhy, 4 godziny czekania, 6,5 h lotu do Frankfurtu, 2 h czekania i 1,1 h lotu do WRO... I znowu Qatarek mnie polechtal mile, bo nie kazal stac w kolejce z tlumem, tylko odprawilam sie w bizneowej klasie i dostalam kuponik na wizyte w lounge takze w Manili. Qatarki sa fajne smile

Garsc plusow... Z powrotem - czyli dosyć długa podróż do Filipin

Comments

Unregistered user Tuesday, December 4, 2012 10:48:03 PM

Anonim writes: Czy ja Cię poznam? Czy zauważyłaś już, że sypnęło śniegiem?

Unregistered user Tuesday, December 4, 2012 10:49:59 PM

Ja_asia writes: P.S. To byłam ja, Ja_asia.

Kasiakania514 Wednesday, December 5, 2012 11:03:44 AM

To śpiewałem ja, Jarząbek wink
Oczywgipsie, że mnie poznasz. Aczkolwiek jestem lekko zbrązowiona... A śnieg... hm. No cóż. Musiało mnie zdenerwować juz od samego początku...

Unregistered user Monday, December 10, 2012 3:02:59 PM

anna writes: witaj Kasiu:)hmm..nie wiem czy to Ty..to znaczy Ty to na pewno Ty jako Ty..ale nie wiem czy to ta sama Ty..ktora ja znam:)..wiec jesli Ty to Ty..a ja to ja..to znaczy ze pisalysmy kiedys do siebie bardzo dlugie listy..i odnalazlam te listy jakis czas temu przy kolejnym rozprawianiu sie z przeszloscia..i zaczytalam sie w nich..sentymentalnie.choc sentymentalna nie jestem.ale drgnieniem serca sentymentalnym odnalazlam ten blog.wiec jesli Ty to Ty..a ja to ja..to moze odezwiesz sie.mailem.bo przeciez nikt nie pisze juz listow..piorem..pozdrawiam serdecznie.bez wzgledu na to.czy Ty to Ty:)..moj mail:anna.pietras13@wp.pl

Unregistered user Thursday, December 20, 2012 7:59:47 PM

Ja_asia writes: Wróciłaś już Katarzyno?

Kasiakania514 Friday, December 21, 2012 6:10:16 AM

Niestety sad

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies