My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Tutaj - czyli Cebu w lecie

, , , , ,

O czwartej rano w Cebu temperatura wynosi 27 stopni. Bosko, zwłascza że zima trzymała długo i ciepła brak. Ale jednak bez przesady. Mój entuzjazm osłabiony został przez tak długą podróż i moją własną głupotę. Źle zrobiłam rezerwację noclegu (zima zamroziła mi mózg chyba, bo zarezerwowałam pokój na dzień później) i już chciałam płakać, że po tylu godzinach lotów będę musiała koczować w upale 12 godzin, żeby się zameldować. Jednak udało się dostać za pół ceny dodatkowy dzień i pokój.
Po czym spałam cały dzień.
Tylko konsumpcja mnie cuciła, dostarczana przez Franka z pobliskiego foodcourtu mieszcząceg się w hipermarkecie. Ryba, kalmary z rusztu, ryż jawajski i małże zapiekane na obiad, sałatka kurczaczna z orzeszkami ziemnymi na kolację. Na śniadanie siomai, czyli taki dimsum, z różnymi nadzieniami, maczane w sosie sojowym wymieszanym z octem albo calamansi i paćką z chili.

Ale w końcu wypadało się jakoś otrzepać i wstać. Zwłaszcza że tego dnia była parada przy pomniku. Już nie bardzo pamiętam czyj to pomnik, chyba Magellana. Albo raczej Madżellana, jak tu mówią. Jakiś czas temu pan Madżellan przyjechał do Lapu Lapu (czyli tu, gdzie jestem) i spotkał się z lokalnym wodzem. Coś się nie dogadali chłopaki, nie wiem, zupa była za słona czy paciorków za mało, w każdym razie Madżiellan spotkania nie przeżył. I nie wiem, czy parada jest ku pamięci czy ku przestrodze... Nie wiem, bo nie widziałam. To znaczy byłam, ale nie widziałam, bo było tyle ludzi. Oraz było potwornie gorąco, więc nie chciałam bić się z ludźmi o dostęp do widoku. Taki upał pamiętam z Laosu tylko. Koszmar. Spytałam więc Franka, kiedy jest u nich najgoręcej. Teraz - odpowiedział. To czemu nie wiedziałam tego wcześniej??? Bo myślał, że się ucieszę, skoro miałam długą zimę smile W związku z brakiem dostępu do parady poszliśmy oglądać most. Most łączy Mactan z Cebu i jest piękny. Jego piękność polega na tym, że daje dużo cienia i wieje koło niego lekki zefirek. Pod mostem siedzieliśmy chyba z godzinę, dwa razy dłużej niż na paradzie.
Potem zjadłam halo-halo. Olbrzymie i kolorowe, pełne gararetek, zielonego i czerwonego, flanu mlecznego, fioletowych lodów z ube, białych kulek, fasolek żółtych i fioletowych, kruszonego lodu, suszonych bananów i jackfrutów i nie wiem jeszcze czego. Doble.

Do hotelu wróciliśmy taksi, bo to jedyny środek transportu który posiada klimatyzację. A jeepneye są fajne, owszem, ale nie kiedy ludzie są w nich zapakowani jak sardynki, a na zewnątrz jest 40 stopni w plusie. I zaraz zjedliśmy Cholesterol. Wielką kupę cholesterolu w postaci kawałka świni, a raczej świnki z rożna z chrupiącą skórką, sosem i smażoną krwią świnki. Franek wpadł w zachwyt, kiedy zobaczył mnie pałaszującą tę ostatnią z ryżem. Zatem objaśniłam mu instytucję kaszanki, wydaje się że odzyskał nadzieję, że polska kuchnia nie jest zbiorem li jedynie potraw ze zgniłych warzyw (vide: bigos, kapuśniak i ogórkowa) i ziemniaków. Potem zwiedzaliśmy centrum handlowe, bo jest w nim zimno. Jutro chyba też będziemy zwiedzać centrum handlowe, bo w nim zimno. Sama siebie nie znałam od tej strony. Ale już odczuwam wyrzuty sumienia, że nic nie robię. Jutro nocny prom do Tagbilaran, a potem po południu na Siquijor. Będę leżeć bykiem. Ha!
Nie ma tu kotów. Więc może je zjedli już...


Z powrotem - czyli dosyć długa podróż do FilipinCebu, Bohol, Panglao i Siquijor w dwa dni

Comments

Unregistered user Saturday, April 27, 2013 7:21:38 PM

Jaasia writes: Hmm... Nie, nie wypada pytać :-) P.S. Myślałam, że jakoś to przetrzymam, ale jednak nie. Lodówka wzywa. P.P.S. Przepis jakiś nieskomplikowany poproszę.

Kasiakania514 Saturday, April 27, 2013 7:32:22 PM

Zapytam Franka o przepis, on umie gotować smile

Unregistered user Saturday, April 27, 2013 7:42:24 PM

Jaasia writes: Ale nieskomplikowany i z niewielką ilością składników, tak na przykład do 7, bo przy większej się zniechęcam. A nie myślałaś, żeby książkę kucharską napisać? Zaraz, zaraz gdzie wrzuciłaś przepis na te pyszną solę?

Unregistered user Sunday, April 28, 2013 9:47:25 AM

Jaasia writes: No to pewnie skręci Cię z zazdrości, że u nas szaro, zimno (9 stopni wg Celsjusza) i mży mżawka.

Unregistered user Sunday, April 28, 2013 7:44:14 PM

Gosz writes: sięgnęłam po sezamki po tych opisach... buziaki z zimnego kraju

DreamingElf Sunday, April 28, 2013 9:39:11 PM

Phi. Tu jest miliony kotow!!!!

Unregistered user Monday, April 29, 2013 8:19:59 AM

Agata bardzo Ci zazdroszcząca writes: Ucałuj ode mnie upał bo u nas trzeba będzie wykreślić to słowo ze słownika (u Ciebie upał u nas du..) Przez moment było cieplej więc inaugurując sezon rowerowy przeziębiłam się. Więcej pokus outdoorowych chyba nie będzie za szybko, bo aura na długi weekend zapowiada się równie powabnie jak krakersiki od żabojadów co je tak zachwalałaś. Twoje kulinarne opisy również napawają mnie zazdrością (zniechęcona aurą skopaną nie mam siły nawet iść na zakupy i niedłu go przejdę na kromki ze szronem z lodówki + herbata z deszczówki). Oj halo-halo by się chapsnęło ...

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies